Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
871 postów 7125 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Rusofobia - potężna broń Kremla

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Artykuł pochodzi z portalu Kresy.pl

Polska neokonserwatywna prawica chętnie odwołuje się do mitu „nowej zimnej wojny”, to znaczy kolejnego starcia Rosji i krajów zachodu, które ma przybierać na sile od czasu kryzysu na Ukrainie. Ignorują oni przy tym zupełnie obecny kontekst geopolityczny. Ludzie ci, uważający się w większości za konserwatystów i realistów są jednak w istocie liberałami, wierzącymi w pewien utopijny, idealistyczny model rzeczywistości, w którym zło zawsze ściera się z dobrem. Wbrew ich przekonaniom nowej zimnej wojny - starcia dobra i zła - po prostu nie ma. Jest za to odwieczny koncert mocarstw.

Piotr Zaremba, publicysta WSieci, ogłosił ostatnio w programie „Minęła dwudziesta”, że Polska jest w stanie półwojny z Rosją. Wypowiedź ta była komentarzem do ostrzeżeń Władimira Putina, mówiącego że Rosja zareaguje na rozmieszczenie elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce i Rumunii. I w zasadzie trzeba by zgodzić się z tą opinią, jednak zapytać należy także kto do takiej sytuacji doprowadził i czemu władza nie robi nic, by ten katastrofalny stan rzeczy odwrócić? Nie ma wątpliwości, że interesy Polski i Rosji są sprzeczne w wielu punktach. Jednak wynika to nie tylko z położenia ale także z odmiennego statusu naszych krajów. Rosja, wbrew życzeniowemu myśleniu polskich neokonserwatystów nadal jest, i przez długi czas pozostanie, potęgą. Rosja ma nadal liczący się potencjał wojskowy i przemysłowy, a także, jak pokazały ostatnie wydarzenia w Syrii i na Ukrainie, zdolność projekcji siły poza granicami kraju. Wreszcie ze względu na swój potencjał atomowy Rosja musi być i będzie jeszcze długo zaliczana do grona mocarstw. Oczywiście jest ona nieporównywalnie słabsza od Chin czy USA, jednak w obecnym, wielobiegunowym świecie państwo to nadal ma sporą możliwość manewru, którą zapewne wykorzysta, być może naszym kosztem. Dlaczego więc Polska, państwo słabsze, przyjmuje postawę konfrontacyjną wobec pobliskiego mocarstwa? Czy naprawdę polscy politycy wierzą, że nasz obecny zagraniczny protektor ma jakiś interes w rozpadzie lub w  szczególnym osłabieniu Rosji? 

Rosja - imperium zła czy „niedźwiedź broniący swojej tajgi”

Środowiska neokonserwatywne w Polsce wydają się cierpieć na rozdwojenie jaźni, jeżeli chodzi o ocenę Rosji jako przeciwnika. Z jednej strony ostrzegają przed nią, wskazują na jej agresywne kroki i „nielegalne działania” na arenie międzynarodowej, a z drugiej przedstawiają obraz kraju słabego, z uciśnioną ludnością, problemami społecznymi i zdegenerowanym systemem politycznym. Tak jak zachód jest dla nich utopią tak Rosja to dystopia zawierająca w sobie wszelkie negatywne cechy takie jak korupcja, agresja czy moralne zepsucie. Takie postrzeganie sprawy przez prawicowych intelektualistów i polityków jest bardzo niebezpieczne bowiem odbiera elitom możliwość realnej oceny sytuacji. Poprzez ideologizację problemu, rządzący Polską ludzie nie są w stanie zrozumieć jakie są rzeczywiste motywacje i możliwości Federacji Rosyjskiej. I to jest poważna broń w rękach Kremla.

Rosja przez wieki żyła ideą mesjanistyczną. Należy zauważyć, że każde bez wyjątku wielkie mocarstwo - w tym i Rzeczpospolita, wykształciło w sobie tendencje mesjanistyczne, które z czasem przybierały różne formy jednak zawsze zasadzały się na przekonaniu o wyjątkowości wykształconego w danym kraju systemu wartości i rządów. Apogeum rosyjskiego mesjanizmu przypadło na początkowe lata komunizmu, kiedy to władający Rosją bolszewicy rzeczywiście wierzyli w misję niesienia władzy rad i socjalizmu innym krajom. Potem jednak idea ta zaczęła być traktowana instrumentalnie, jako narzędzie w stosowaniu Realpolitik. Już Stalin odszedł od krzewienia komunizmu i przywrócił pewne założenia wielkorosyjskiego nacjonalizmu. W końcu idea zaniknęła całkowicie - pozostał jedynie zimny pragmatyzm, którego uosobieniem jest urzędujący dziś prezydent Rosji Władimir Putin. Polityka zagraniczna Moskwy, co mogłoby być tematem osobnej rozprawy, jest kreowana w większości na pożytek wewnętrzny. Rządzący Kremlem wiedzą, ze nie utrzymają władzy bez poparcia społecznego. Dlatego konsolidowanie społeczeństwa wokół wspólnego, zewnętrznego i wewnętrznego wroga jest od dawna ulubioną taktyką władców Rosji. Nie ma już imperium niosącego światu ideę, został jedynie niedźwiedź okrążony przez dyszących z nienawiści łowców – a przynajmniej taki obraz chcą wykreować polityczni stratedzy na Kremlu w rodzaju Władisława Surkowa. I niestety wielu z naszych polityków również bierze udział w tej grze, nieświadomie grając w jednej drużynie z Władimirem Putinem.

USA i Rosja – od nienawiści do podejrzliwej przyjaźni.

Sojusz z Waszyngtonem jest od dawna fundamentem polskiej polityki zagranicznej. Również obecna władza nie chce od niego odstępować. I jest to słuszne założenie w obecnej sytuacji geopolitycznej. Każda próba wyrwania się spod kurateli Waszyngtonu doprowadziłaby prawdopodobnie do „majdanu” w Warszawie, destabilizacji i osłabienia kraju. Pierwsze ostrzeżenia w postaci wieców KOD już się pojawiły. Choć Polska nie zyskuje na tym sojuszu wiele, to pozwala on utrzymać stabilność i zapewnia względne bezpieczeństwo. Oczywiście ceną jest rezygnacja z pewnej części suwerenności. Jednak obecny rząd idzie dalej, wychodząc przed szereg i idąc na zwarcie z Rosją. Jest to obecnie na rękę Ameryce, która wobec rosnącej potęgi Chin ewidentnie „gra” z Kremlem o przyciągnięcie go do swego obozu w wypadku potencjalnej konfrontacji z Państwem Środka. Kłopot w tym, że postępując w ten sposób sami wytrącamy sobie argumenty z rąk i nic nie zyskujemy. Dajemy nie biorąc nic w zamian. To kolejny dowód na podszytą liberalizmem naiwność naszych elit, uważających, że walczą w „słusznej, wspólnej sprawie”, która w rzeczywistości nie istnieje. Jakże odmienna jest postawa orbanowskich Węgier, które stosownie do swojego potencjału próbują rozgrywać wschód z zachodem, szukając zysku tam gdzie to tylko możliwe. I jeszcze zachowując przy tym suwerenność. 

Rosja i Stany Zjednoczone nigdy nie były i nie będą przyjaciółmi, tak jak nigdy nie były wrogami. Kraje te nawet w czasach zimnej wojny były jedynie rywalami, a po jej zakończeniu stały się „partnerami” choć oczywiście jeden partner miał znacząca przewagę nad drugim. Po dojściu do władzy Władimira Putina Rosja weszła na drogę odbudowy swojej mocarstwowej pozycji. W 2005 roku prezydent Rosji określił rozpad Związku Radzieckiego jako największą geopolityczną katastrofę XX wieku. Był to czytelny sygnał, że Rosja ma ambicję znowu stać się znaczącym graczem na arenie międzynarodowej. I w zasadzie ten cel udało się Putinowi osiągnąć. Dziś Rosja jest partnerem USA w kwestiach rozwiązywania problemów bezpieczeństwa międzynarodowego. Czasami w zasadzie jedynym, tak jak w przypadku konfliktu w Syrii. Przykładem niech będzie chociażby podpisana w 2013 roku umowa o zniszczeniu syryjskiej broni chemicznej. USA wiedzą, że Rosja chce i jest w stanie aktywnie uczestniczyć w rozwiązywaniu takich problemów - w przeciwieństwie do zbiurokratyzowanych instytucji międzynarodowych. Dlatego USA i Rosja będą z czasem zacieśniać stosunki, a jeżeli nic się nie zmieni w naszej polityce zagranicznej, to ucierpi na tym właśnie Polska.

Polska - ostatni żołnierz zimnej wojny

W majowym numerze Foreign Policy Dimitri Trenin, szef moskiewskiego Carnegie Center, celnie zauważa, że Polska i kraje nadbałtyckie boją się Rosji lecz nie są przez nią fizycznie zagrożone. Putin nie uważa tych krajów za swoją sferę wpływów i nie zaryzykuje wojny nuklearnej po to by je zdobyć. Zwłaszcza, że zyski z takiej operacji byłyby żadne. 

Polskę może martwić powrót rosyjskiej mocarstwowości, jednak jest on faktem i należy się z nim zmierzyć w odpowiedni sposób. Prowokacje na morzu Bałtyckim czy cyberataki nie będą wstępem do wielkiej ofensywy rosyjskich wojsk na kierunku zachodnim, są jedynie elementem strategii odstraszania. Rosja może „przyduszać” Polskę jedynie ekonomicznie. I tak się może stać zwłaszcza w przypadku gdy kraje zachodu zdejmą sankcję z Rosji.  Zachód przełknie kwestie Krymu, tak jak Rosja przełknęła kwestię Kosowa. Ostatnie sygnały płynące z Niemiec w postaci wypowiedzi ministra Sigmara Gabriela wskazują, że ten scenariusz jest wielce prawdopodobny. 

Co więc powinna zrobić Polska, by nie zostać ostatnim żołnierzem zimnej wojny, tkwiącym do smutnego końca na szańcach? Najważniejsze to odrzucić mit, że owa „zimna wojna” nadal trwa. Wobec zbliżających się konfliktów w Azji sytuacja na starym kontynencie straci na znaczeniu. Rosja, która jeszcze chwilowo jest sojusznikiem Chin ewidentnie boi się ich wzrostu i już szuka drogi by zapobiec ich całkowitej dominacji, sprzedając broń Wietnamowi czy Indiom, a także dokonując zbliżenia z Japonią. Zauważmy, że podobną strategię w tym regionie stosują Stany Zjednoczone, pojawia się tu więc pole do porozumienia między potęgami. Chiny są także powodem dlaczego Stany nigdy nie dopuszczą do rozpadu Rosji czy zdecydowanego obniżenia jej siły. Również nadchodząca zmiana władzy w USA nie wróży dobrze dla prowadzonej przez obecne władze polityki wschodniej. Kurs konfrontacyjny, prowadzony w imię krucjaty o „zachodnie wartości” może posłużyć raczej umocnieniu autokratycznej władzy Putina niż obronie polskich interesów. Dlatego obecne władze powinny załagodzić retorykę i szukać nici porozumienia, może nie tyle w kwestiach politycznych co ekonomicznych, choć rozdzielenie ich może czasem okazać się trudne. Nie ma tu rzecz jasna mowy o żadnej rusofilii. Polska powinna zachować zdrowy sceptycyzm wobec Rosji - sceptycyzm, który Polacy winni zachowywać wobec wszystkich swoich „zagranicznych partnerów”. 

Mateusz Sakiewicz

KOMENTARZE

  • Jestem Polakiem i jestem z tego Dumny
    http://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201510/1445380049_qhb3r8_600.jpg
  • @Talbot 14:46:35
    Bardzo wzniosła grafika dla mnie Polaka .
  • @lucas003 14:51:40
    Specjalnie zaznaczyłem, że artykuł został opublikowany na prorosyjskich Kresy.pl
    Miałem nadzieję, że nie będzie gryzł Patriotów

    Chwała Wielkiej Polsce
  • Grzegorz Braun - Możliwe wojny w Polsce i bankructwo.
    https://www.youtube.com/watch?v=KwgiLkgkfEk
  • @ Talbot
    Termin "autokratyczna władza Putina" stosowany jest powszechnie przez Rusofobów.
  • @Zdzich 17:30:22
    "Termin "autokratyczna władza Putina" stosowany jest powszechnie przez Rusofobów"

    I antysemitów...
  • Dlaczego umieścili na banknocie 200zł orła w trumnie?
    https://www.youtube.com/watch?v=_H0O44bwlPU
  • @Talbot 17:58:25
    W Izraelu żyje mnóstwo porządnych ludzi. Pomagają Palestyńczykom, tworzą nawet z siebie żywe tarcze przed izraelskimi wojskami aby nie zagarniały następnych ziem Palestyńczyków. Takich żydów w Izraelu jest 2/3 społeczności. Niestety są rządzeni przez takich samych, jak w USA, Polsce UE itp. Ci Izraelici pomimo, że są w większości, nie mają wpływów na rządy w swoim państwie, ponieważ zawsze mają wybór tak jak w USA itd. między dżumą a cholerą, inne partie są wyśmiewane przez media lub inwigilowane przez służby bezpieczeństwa.
    Izraelici wiedzą ( te 2/3), że poprzez działalność ich ziomków na światowej arenie: lichwa, banksterstwo, podżeganie do wojen itp. są ogólnie bardzo nielubiani na świecie.
    Jeśli chodzi o prezydenta FR Władimira Putina, którego ciągle wyzywasz od żydów, prezydent Rosji nie jest przechrztą, jest prawosławny podobnie jak jego dziadkowie i rodzice.
    Wykorzystując fakt, że w Polsce panuje niechęć do żydów, na siłę chcesz zrobić z Putina żyda aby Polakom zakodować niechęć do Putina i Rosji.
    Podsumowując mniemam, że należysz do tej 1/3 diaspory żydowskiej szkodzącej nie tylko Polsce i Rosji, lecz także narodowi Izraela.
  • @Talbot 17:58:25
    Antysemici nie lubią, albo boją się Putina??
    Daj jakiś przykład.
  • @lorenco 00:23:40
    "prezydent Rosji nie jest przechrztą, jest prawosławny podobnie jak jego dziadkowie i rodzice."

    https://www.geni.com/people/%D0%9C%D0%B0%D1%80%D0%B8%D0%BD%D0%B0-%D0%98%D0%B2%D0%B0%D0%BD%D0%BE%D0%B2%D0%BD%D0%B0-%D0%9F%D1%83%D1%82%D0%B8%D0%BD%D0%B0/6000000015753922395

    http://julius-hensel.ch/2013/07/russland-zwei-mutter-von-einem-putin/
  • @Zdzich 07:26:33
    'Daj jakiś przykład."

    Ja jestem przykładem.
  • @Talbot 08:07:44
    Zatem, jak napisal "lorenco":
    Podsumowując mniemam, że należysz do tej 1/3 diaspory żydowskiej szkodzącej nie tylko Polsce i Rosji, lecz także narodowi Izraela.
  • @Zdzich 08:32:27
    "Podsumowując mniemam, że należysz do tej 1/3 diaspory żydowskiej szkodzącej nie tylko Polsce i Rosji, lecz także narodowi Izraela."

    Radzę tobie, abyś miarkował swoje osądy.
    Na tym portalu wielokrotnie czytałem komentarze, posądzające ciebie o pochodzenie żydowskie.
  • Narażę się wszelkiej maści rusofobom, pożytecznym idiotom tym wpisem, a niech tam, nie przejmuję się tym.
    Polska niknie w oczach niczym bałwan na wiosnę, a durnowate rusofoby i ich poplecznicy szukają winy po stronie Rosji. W takiej sytuacji, w jakiej jest Polska, to Polacy powinni co dzień nosić kwiaty pod pomniki Braterstwa Broni i prosić Boga, żeby Rosjanie Polakom wybaczyli nikczemność. Dla zachodu Polska nigdy nic nie znaczyła, a co najwyżej zachód Polską się posługiwał i nigdy znaczyć nie będzie. Taki na przykład Napoleon wysyłał Polaków na rzeź, czego przykładem Legiony. Z kilkunastu tysięcy polskiego żołnierza po roku zostało ich 800 !!! Reszta poświęciła życie dla obłąkańca Napoleona, który podpalił Europę. Trup słał się gęsto, a Napoleon cupciał Polki, które uważały to za nobilitację. Czyżby Polki miały w sobie kurewską krew? Teraz na zachodzie Polki często zmuszone są płacić własnym ciałem by przeżyć. Jak wszyscy wiemy wszyscy, z wyjątkiem rusofobów i debilów, pożytecznych idiotów robiącym laskę Anglosasom/USA, UK, Niemcom, komu się da, całemu spedalonemu, złodziejskiemu żydolewactwu jewropy, etc.., Armia Czerwona składała w ofierze życie bohaterskich żołnierzy Armii Czerwonej i tym samym polscy żołnierze I. i II.(w tej akurat po zabraniu dowództwa pijanicy Świerczewskiemu przez Rokossowskiego straty zmalały do minimum) Armii Wojska Polskiego byli oszczędzani. (na froncie zachodnim i włoskim, pod Monte Cassino.. więcej Polaków zginęło od ognia bomb sojuszników-friendly fire, niż od Niemców, wroga! i to celowo, bo polska armia stanowiła zagrożenie dla samych sojuszników po wojnie!), Armia Czerwona nie ostrzeliwała z artylerii miast, zasiedlonych przez Polaków i tym samym bohaterscy żołnierze wtedy radzieccy dostawali rozkaz walczyć wręcz o każdy dom, każdą ulicę płacąc za zwycięstwo własnym życiem. Dlatego poległo ich aż tylu, czyli 600.000 bohaterów. To są fakty i tylko wyjątkowi zaprzańcy nie chcą przyjąć ich do wiadomości. Za czasów sojuszu ze Związkiem Radzieckim Polki nie były zmuszone się kurwić, jak ma to miejsce obecnie, w ramach przyjaźni z zachodem. Za czasów Polski Ludowej każdy Polak miał pracę, za którą mógł się utrzymać oraz mógł utrzymać swoją rodzinę. Dlatego zakłamywana jest historia, żeby Polacy się nie połapali i nie zapytali naszych obecnych "przyjaciół", na co zamienili Polskę Ludową, bo odpowiedź jest jedna: na kolonię najniższego typu, w której ludzie nie mają przyszłości ani perspektyw na normalne życie. No więc dlatego kreowany jest wrogi obraz naszych wyzwolicieli, bohaterskich żołnierzy Armii Czerwonej, by Polacy mieli swojego chłopca do bicia. Polacy wpędzeni zostali w jakiś obłęd rozliczań, prostowania historii i podobnych głupot, i w tym Polacy się spalają nie bacząc na szkody wynikające z tego dla kraju i Narodu. Na szczęście Rosjanie to rozumni ludzie, więc szkody są z ich strony ograniczane na ile to możliwe. Tym niemniej, kiedyś i ich cierpliwość się skończy, a wówczas biada Polakom. Już teraz ludzie myślą o wyjeździe gdzieś, gdzie jest normalnie, na przykład na Syberię, gdzie ziemię rozdają dziś darmo!. Co ciekawe, zesłańcy w tym moja Rodzina z Kresów, określana mianem kułaków, wydana przez żydów u nich pracujących, którzy potem z dworu rozgrabili co się dało, część dobytku zakopana w sadzie leży pod ziemią pewnie do dziś?, mieli tam bardzo ciężkie życie - tak się powszechnie uważa, ale bardzo wielu Sybiraków żyło co najmniej 80 i więcej lat, moja Mama Sybiraczka ma 89 i na zwykłych Rosjan złego słowa nie da powiedzieć, jak Babcia i Dziadek(- pracował przy wyrębie lasu, gdzie Go Rosjanka uczyła jak pracować by przeżyć i się nie narobić na żyda, dożył 100 lat, a w wieku 85 lat jedną ręką zarzucał na plecy 100 kg worek zboża!), którym zwykli Rosjanie pomogli przeżyć, uratowali życie w tym rosyjska lekarka wyleczając z tyfusu Babcię i Mamę, czyli byli długowieczni. Natomiast żyjąc w zachodnich miodach Polacy schodzą z tego świata szybko.
  • @Talbot 08:51:55
    "Na tym portalu wielokrotnie czytałem komentarze, posądzające ciebie o pochodzenie żydowskie."
    Tylko jeden! I to od debilki "KULA w ŁEB ninanonimowej".

    Z drugiej strony ciekawy jestem czym zasłużyłeś sobie na zaszczytne miano bycia "anty-semitą", które tak dumnie sobie przypisujesz?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY