Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
798 postów 6451 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Drugi Izrael?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Izrael – wrzód na wardze?

 

 

Sześć lat temu, we wrześniu 2012 r., „Israel Hayom”, izraelski dziennik z siedzibą w Tel Awiwie, mogący się pochwalić największym zasięgiem w kraju, ogłosił: „Kissinger powiedział, że Izrael nie będzie istnieć za 10 lat”. Redakcja przywołała w ten sposób opinię Cindy Adams, publicystki „New York Post”. Pani Adams, felietonistka działu plotkarskiego gazety, ogłosiła parę dni wcześniej, „że powiedziano jej, iż były sekretarz stanu USA Henry Kissinger oznajmił, że Izrael nie będzie istnieć za 10 lat. Powtarzam – podkreślała dziennikarka – za 10 lat nie będzie Izraela”.

Żydowska Agencja Telegraficzna poinformowała następnego dnia po ukazaniu się artykułu w „Israel Hayom”, że osoba zatrudniona w nowojorskim biurze Kissingera stanowczo zaprzeczyła słowom Adams: „To nie jest błędny cytat”, stwierdziła Tara Butzbaugh, mając na myśli opinię, według dziennikarki, wyrażoną przez Kissingera. „On tego w ogóle nie powiedział”.

Jednak Cindy Adams wydawała się obstawać przy swoim: „Henry Kissinger. Były sekretarz stanu. Obecnie postać ze świata nauki. Nie kłóć się z know-how pana Kissingera. On już wie, co i jak”. A poza tym twarde fakty świadczą, że państwo Izrael może przestać istnieć w niedługim czasie. „Horror na Bliskim Wschodzie. Partia Demokratyczna niechętna ustanowieniu stolicy Izraela w Jerozolimie. Antyizraelska mentalność Waszyngtonu. Obama, zajęty gromadzeniem funduszy reelekcyjnych, nie ma czasu na wsparcie Netanjahu. Przysięga Iranu, że zniszczy naszego jedynego przyjaciela w tej części świata”. Itd…

Nie tylko Kissinger wieszczy koniec

Parę lata później dr Kevin Barrett, jeden z największych amerykańskich krytyków wojny z terroryzmem, wykładowca na uczelniach San Francisco, Paryżu i Wisconsin, powrócił do informacji przekazanej przez dziennikarkę „New York Post”. Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad był oczerniany w zachodnich mediach za śmiałość wyobrażania sobie „świata bez Izraela”. Ale według doniesień prasowych, Henry Kissinger i 16 amerykańskich agencji wywiadowczych zgadzają się, że w niedalekiej przyszłości Izrael nie będzie już istnieć, pisze dr Barrett.

[Kissinger] Nie mówi, że Izrael jest w niebezpieczeństwie, ale można by go uratować, gdybyśmy dali mu dodatkowe miliardy dolarów i wysłali na jego wrogów nasze wojska. Nie mówi, że jeśli wybierzemy na prezydenta starego przyjaciela Netanjahu Mitta Romneya, Izrael może w jakiś sposób zostać uratowany. Nie mówi, że jeśli zbombardujemy Iran, Izrael może przetrwać. On nie oferuje wyjścia. Po prostu stwierdza fakt: w 2022 r. Izrael przestanie istnieć.

Co istotniejsze, Kevin Barrett powołuje się na opinię Amerykańskiej Wspólnoty Wywiadowczej, która wprawdzie nie prognozuje, że zniknięcie państwa nastąpi dokładnie w roku 2022, ale mówi jednoznacznie, iż lata istnienia Izraela są policzone. 16 amerykańskich agencji wywiadowczych o łącznym budżecie ponad 70 mld USD opublikowało 82-stronicową analizę zatytułowaną Przygotowanie do postizraelskiego Bliskiego Wschodu.

Raport amerykańskich wywiadów stwierdza, że świat nigdy nie zaakceptuje stałej nielegalnej obecności 700 tys. izraelskich osadników na zdobytym w 1967 r. Zachodnim Brzegu Jordanu. „Izrael znalazł się w sytuacji podobnej do tej, w której była Południowa Afryka pod koniec lat 80.”.

Ekstremistyczna koalicja Likud rządząca Izraelem coraz częściej akceptuje i wspiera nielegalną przemoc i bezprawie stosowane przez żydowskich osadników. Raport stwierdza, że brutalność i przestępczość osadników oraz rozwijająca się infrastruktura w stylu apartheidu, w tym budowa muru odgradzającego Żydów od Palestyńczyków, i coraz bardziej drakoński system punktów kontrolnych, są nie do obrony, nie do utrzymania i nie są zgodne z amerykańskimi wartościami.

16 amerykańskich agencji wywiadowczych zgadza się, że Izrael nie może przeciwstawić się nadciągającemu propalestyńskiemu walcowi, składającemu się z arabskiej wiosny, islamskiego przebudzenia i Islamskiej Republiki Iranu.

Raport stwierdza też:

W przeszłości reżimy tego regionu utrzymywały pokrywę na kotle, w którym buzowały propalestyńskie sympatie ich ludu. Ale te dyktatury zaczęły upadać wraz z obaleniem proizraelskiego szacha Iranu w 1979 r. i ustanowieniem Republiki Islamskiej, której rząd nie miał wielkiego wyboru, jak tylko stać się wyrazicielem sprzeciwu swojego narodu wobec Izraela. Ten sam proces – obalenie dyktatorów, którzy współpracowali lub przynajmniej tolerowali Izrael – przyspiesza obecnie w całym regionie. Rezultatem będą rządy bardziej demokratyczne, bardziej islamskie i o wiele mniej przyjazne dla Izraela.

Raport amerykańskiej społeczności wywiadowczej mówi, że w świetle opisanych realiów rząd Stanów Zjednoczonych po prostu nie dysponuje już zasobami wojskowymi i finansowymi, aby nadal popierać Izrael przeciwko życzeniom ponad miliarda jego sąsiadów. W celu unormowania stosunków z 57 krajami muzułmańskimi, USA będą musiały podążać za własnymi interesami narodowymi i zostaną zmuszone do tego, aby „wyciągnąć wtyczkę z Izraela”, stwierdza raport.

Izrael – wrzut na wardze?

Henry Kissinger ani autorzy raportu nie wydawali się być przejęci faktem, że „już po Izraelu”. Jest to niezwykłe, biorąc pod uwagę, że Kissinger jest Żydem i zawsze był postrzegany jako przyjaciel (nawet jeśli czasami był twardym przyjacielem) Izraela, natomiast Amerykanie, którzy pracują dla agencji wywiadowczych, byli zawsze pod wpływem silnie proizraelskich mediów, zauważa Kevin Barrett.

Zdaje się, że Amerykanie, w tym tacy ludzie jak Kissinger i autorzy cytowanego raportu, mają coraz bardziej dosyć izraelskiego fanatyzmu i niechęci do jakichkolwiek kompromisów. „Niedawne absurdalne i wyśmiewane przez polityków całego świata wystąpienie Netanjahu na forum ONZ, gdzie wymachiwał kartonową karykaturą bomby w taki sposób, że sam zrobił z siebie karykaturę szalonego syjonisty, było najnowszą z serii gaf z udziałem przywódców Izraela, mających tendencje do nadużywania swej pozycji”. Drugim powodem odwrócenia się sympatii od Izraela ze strony ludzi uważanych do tej pory za ich twardych sprzymierzeńców jest narastająca niechęć amerykańskiej opinii publicznej do panowania nad publicznym dyskursem żydowskiego lobby.

Ludzi zaczęło po prostu drażnić to, że wiele osób, zwłaszcza dziennikarzy, doskonałych w swym fachu, doświadczyło represji tylko dlatego, że wypowiedziało się na temat państwa Izrael off script, czyli niezgodnie z utartym i narzuconym odgórnie schematem. Taki los spotkał Helen Thomas. Kariera nestorki amerykańskiego dziennikarstwa załamała się w 2010 r. po tym, jak w internecie pojawiła się jej „kontrowersyjna” wypowiedź na temat izraelskich Żydów i konfliktu izraelsko-palestyńskiego na Bliskim Wschodzie. Thomas straciła stanowisko komentatorki publikującej w gazetach koncernu Hearsta i w 2011 r. zaczęła pisać dla małej, bezpłatnej waszyngtońskiej gazety. I nic tu nie pomógł fakt, że pani Thomas w chwili popełnienia „zbrodni” miała lat 90, że była wieloletnią korespondentką Białego Domu, że jest jedną z pierwszych kobiet odnoszących poważne sukcesy w dziennikarstwie politycznym. Podobnie jak bez znaczenia było, że w sierpniu 2009 r., w dniu jej 89. urodzin, w pokoju dla mediów w Białym Domu „Happy Birthday to You” dla Helen Thomas odśpiewał wspólnie z dziennikarzami sam pan prezydent Barack Obama. Wszystko to unieważnił jeden, jedyny wpis w internecie. Ręka, która została podniesiona na nestorkę, musiała być naprawdę mocarna, skoro ani lewacy, ani sprzymierzone z nimi feministki, nie śmieli nawet pisnąć w jej obronie.

W tym samym roku z pracy w CNN został zwolniony inny znany dziennikarz Rick Sanchez, który na uwagę gospodarza studia radiowego przeprowadzającego z nim wywiad, że Jon Stewart, skonfliktowany z Sanchezem, jest Żydem, więc podobnie jak on, Sanchez, z pochodzenia Kubańczyk, należy do mniejszości – powiedział: – Tak, to bardzo bezsilni ludzie. [śmiech] […] Przecież ty żartujesz? Mówię ci, że każdy, kto rządzi w CNN, jest podobny do Stewarta [czyli jest Żydem], a wielu ludzi, którzy kierują pozostałymi sieciami medialnymi, przypominają Stewarta [czyli są Żydami]. Więc jak można sugerować, że w jakiś sposób oni, ci ludzie w tym kraju, którzy są Żydami, są ciemiężoną mniejszością?. Po takich słowach decyzja kierownictwa CNN mogła być tylko jedna.

Bardzo szybko Sanchez ochłonął, co w praktyce oznaczało jego wielokrotne kajanie się w licznych wywiadach oraz w liście do Abrahama Foxmana, szefa Ligi Antydefamacyjnej (LAD), jak też podczas osobistego spotkania z Foxmanem, po którym szef LAD powiedział, że „Sanchez może teraz kontynuować swoje życie i swoją pracę”. Później jeszcze była wizyta w Izraelu częściowo sponsorowana przez LAD. W 2011 r. Sanchez mógł powrócić do pracy… na stanowisku dziennikarza sportowego na Florydzie. Rick Sanchez wrócił do telewizji kablowej jako felietonista w Fox News Latino we wrześniu 2012 r.

Potężna krytyka ze strony lobby żydowskiego spotkała też dziennikarkę Maureen Dowd, która ostatnio zauważyła, że ci sami fanatycy izraelscy, którzy wciągnęli USA do wojny w Iraku, teraz próbują zrobić to samo z Iranem. „Coraz więcej ludzi zaczyna się budzić i uświadamiać sobie, że ludzie, tacy jak: Dowd, Thomas i Sanchez, mówią prawdę”, uważa Kevin Barrett.

Wojny osłabiały USA, wzmacniając Izrael

Trzeci powód dla którego losy Izraela mogą się wydawać przesądzone, jest to, że amerykańska społeczność żydowska nie jest już zjednoczona w popieraniu Izraela, a tym bardziej jego przywództwa w osobie Netanjahu i jego partii Likud. Przenikliwi żydowscy dziennikarze i analitycy, tacy jak Philip Weiss, uświadamiają sobie szaleństwo obecnego kierownictwa Izraela oraz ogrom kłopotów, jakie sprawiają Ameryce. Według ostatnich doniesień nie jest już modne wśród młodych amerykańskich Żydów troszczyć się o Izrael.

Jednak najważniejszą sprawą, dla której entuzjazm do Izraela wydaje się gasnąć bezpowrotnie również wśród takich osób jak Kissinger i ludzie z jego otoczenia, jest „nieubłaganie powiększający się strumień wiedzy, świadczącej o tym, że to Izrael i jego sojusznicy w Ameryce, a nie fanatycy muzułmańscy, przeprowadzili zamach 9/11”.

Coraz częściej nie są to przedstawiciele antysemickich grup, ale odpowiedzialni obserwatorzy wysokiego szczebla, którzy to mówią. Alan Sabrosky, półżydowski były dyrektor ds. studiów strategicznych na uczelni armii amerykańskiej US Army War College, powiedział w programie radiowym, że w wyniku rozmów z kolegami po fachu nabrał „100-procentowej pewności”, że to Izrael i jego zwolennicy zrobili 11 września. A Alan Hart, były korespondent BBC z Bliskiego Wschodu (i osobisty przyjaciel Goldy Meir i Jasera Arafata), również w programie radiowym, stwierdził, że to Izrael i spółka zorganizowali 11 września.

Coraz więcej Amerykanów, w tym amerykańska społeczność wywiadowcza jako całość, uznaje, że wrogowie Izraela (cały świat muzułmański, czyli ponad 1,5 mld ludzi, wraz z większością pozaeuropejskiego świata) nie muszą być wrogami Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście, USA zbankrutowały i poświęcały tysiące istnień ludzkich w wojnach dla Izraela – wojny szkodziły, a nie wspomagały strategiczne interesy Stanów Zjednoczonych. Jednym z tych interesów jest oczywiście kupowanie ropy i gazu od stabilnych, współpracujących z Ameryką rządów.

W miarę jak rośnie przekonanie, że 11 września nie było radykalnym atakiem islamskim, ale aktem nikczemnej, krwawej zdrady dokonanej przez zwolenników Izraela, będzie coraz łatwiej amerykańskim politykom, podążającym śladami Kissingera i 16 agencji wywiadowczych, uznać oczywistość: Izrael osiągnął kres swojej „przydatności do spożycia”.

 

Chazaria daje nadzieję

Wydaje się, że Izrael w końcu zaakceptował ten fakt. Zespół naukowców z wiodących instytucji badawczych i muzeów właśnie przekazał rządowi tajny raport, przyznając, że europejscy Żydzi są w rzeczywistości Chazarami”. W marcu 2014 r. w „The Times of Israel” (TOI), w dzienniku internetowym wydawanym w Izraelu, określającym siebie jako medium niezależne i „niemające żadnych sympatii politycznych”, ukazał się artykuł Przeciek z raportu: Izrael uznaje Żydów za Chazarów; Tajny plan migracji powrotnej na Ukrainę (Leaked report: Israel acknowledges Jews in fact Khazars; Secret plan for reverse migration to Ukraine). Mówiąc ściślej, tekst pojawił się na goszczącym na stronie TOI blogu Jima Walda, profesora w Hampshire College.

Materiał został napisany przez korespondentów „The Times of Israel”, Hirscha Ostropolera i I. Z. Grosser-Spassa, powołujących się na tajny raport przekazany rządowi izraelskiemu. Raport opracowała grupa badaczy żydowskiej historii wywodzących się ze środowisk akademickich i innych ośrodków naukowych Izraela. Uczeni wykazali, że europejscy Żydzi w rzeczywistości wywodzą się z Chazarów, którzy rządzili Ukrainą i południową Rosją, masowo nawróconych na judaizm w VIII w. naszej ery.

Hirsch Ostropoler i I. Z. Grosser-Spass przypominają, że Arabowie od dawna powoływali się na teorię Chazarów, próbując zaprzeczyć żydowskim roszczeniom do ziemi w Palestynie. Podczas debaty ONZ nad sytuacją w Palestynie Chaim Weizmann, pierwszy prezydent państwa Izrael, odpowiedział sarkastycznie: – To bardzo dziwne. Przez całe moje życie byłem Żydem, czułem się jak Żyd, a teraz dowiaduję się, że jestem Chazarem. W bardziej żywy sposób zareagowała premier Golda Meir: – Chazar, Schmazar. Nie ma ludu chazarskiego. Nie znałam Chazarów w Kijowie. Lub Milwaukee. Pokaż mi tych Chazarów, o których mówisz.

Teoria Chazarów przedostała się do szerszej publiczności za sprawą Arthura Koestlera, węgierskiego byłego komunisty i uczonego, który w 1976 r. opublikował książkę The Thirteenth Tribe (Trzynaste plemię). Autor miał nadzieję, że obalenie wspólnej żydowskiej tożsamości rasowej zakończy zjawisko antysemityzmu.

W książce Koestler wysuwa tezę, że aszkenazyjscy Żydzi nie wywodzą się od starożytnych Izraelitów, ale od Chazarów, ludu tureckiego, tworzącego swoje imperium na północ od Morza Czarnego i Morza Kaspijskiego. Hipoteza Koestlera głosi, że Chazarowie, którzy w VIII w. nawrócili się na judaizm, wyemigrowali na zachód do obecnej Europy Wschodniej (głównie na Ukrainę, Białoruś, Litwę, Węgry oraz do Polski i Niemiec) w XII i XIII w., gdy upadało imperium Chazarów.

Pod koniec ostatniego rozdziału książki Koestler podsumowuje treść pracy i wyrażone w niej intencje w następujący sposób:

W pierwszej części tej książki próbowałem prześledzić historię imperium chazarskiego w oparciu o skąpe istniejące źródła. W kolejnej zebrałem historyczne dowody wskazujące, że większość wschodniego żydostwa – a więc i światowego żydostwa – jest pochodzenia chazar-tureckiego, a nie semickiego. W ostatnim rozdziale starałem się wykazać, że dowody z antropologii zgadzają się z historią, obalając w ten sposób popularną wiarę w żydowską rasę wywodzącą się z plemienia biblijnego.

Naukowcy odrzucili jednak hipotezę Khazara, ponieważ dowody genetyczne nie potwierdzały jej. Do niedawna. W 2012 r. izraelski badacz Eran Elhaik opublikował wyniki badań, w których twierdził, że geny chazarskie są największą pojedynczą pulą genów w materiale genetycznym Aszkenazyjczyków. Sprawę zaraz podchwyciły media, w tym również te uważane za postępowe, czyli „Haaretz” i „The Forward”.

Nowe Jeruzalem nad Morzem Czarnym

The Times of Israel” cytuje jednego z autorów tajnego raportu dla rządu, który powiedział dziennikarzowi: – Nasz premier Netanjahu wielokrotnie powtarzał: jesteśmy dumnymi i pradawnymi ludźmi, których historia sięga 4 tys. lat. To samo dotyczy Chazarów: z tym, że oni żyli w Europie i nie tak długo jak my w Palestynie.

Poza tym, kontynuował informator TOI: – Jak stwierdził premier, nikt nie powie Żydom, gdzie mogą, a gdzie nie mogą żyć jako suwerenny naród. Jesteśmy gotowi ponieść bolesne ofiary za pokój, nawet jeśli oznaczać to będzie porzucenie części naszej biblijnej ojczyzny w Judei i Samarii [Zachodni Brzeg Jordanu]. Ale dlatego musimy mieć możliwość korzystania z naszych praw historycznych gdzieś indziej. Zdecydowaliśmy, że to będzie nad brzegiem Morza Czarnego, gdzie byliśmy autochtonami, żyjąc tam od ponad 2 tys. lat. Nawet wielki niesyjonistyczny historyk Simon Dubnow powiedział, że mamy prawo do kolonizacji Krymu. Takie opinie można znaleźć we wszystkich książkach historycznych. Możesz to sprawdzić.

Autorzy cytują swoje dobrze ulokowane źródło w kręgach wywiadu: – Nie mówimy o przeprowadzeniu na Ukrainę wszystkich aszkenazyjskich Żydów. Oczywiście to nie byłoby praktyczne. Prasa jak zwykle wyolbrzymia i wywołuje niepotrzebnie sensację.

Nie mniej wszyscy Żydzi, którzy chcieliby powrócić do „prastarej” ojczyzny, zostaną przyjęci przez władze ukraińskie z otwartymi ramionami jako obywatele Ukrainy. Tym bardziej, jeśli wezmą udział w obiecanej ogromnej izraelskiej pomocy wojskowej; chodzi tu zarówno o dobrze wyszkolonych żołnierzy, wyposażenie i budowę nowych baz. Jeśli początkowy transfer okaże się sukcesem, inni osadnicy z Zachodniego Brzegu zostaną również zachęceni do przeniesienia się nad Morze Czarne. Po tym, jak Ukraina, wzmocniona napływem nowych obywateli, przywróci kontrolę nad całym swoim terytorium, obecna Autonomiczna Republika Krymu ponownie stanie się autonomiczną domeną żydowską. Sukcesor średniowiecznego imperium chazarskiego nazwany by został w języku jidysz Chazerai.

Jak czytamy w artykule amerykańskiego żurnalisty Wayne Madsena, zamieszczonym w rosyjskim dzienniku internetowym „Strategic Culture Foundation”:

Jednym z głównych powodów, dla których ukraińsko-żydowski miliarder Ihor Kołomojski, gubernator ukraińskiej prowincji Dniepropietrowsk oraz obywatel Ukrainy, Izraela i Cypru, wydaje dziesiątki milionów dolarów na rekrutację prawicowych ukraińskich nacjonalistów i neonazistów z innych części Europy, którzy walczą z rosyjskojęzyczną większością w regionie Donbasu we wschodniej Ukrainie – jest obawa, że plany zamiany Ukrainy na „drugi Izrael” spalą na panewce. Pomoc Rosji dla Donbasu, a także włączenie do Rosji drogą referendum Krymu, obszaru szczególnie cenionego przez odradzających się żydowskich nacjonalistów chazarskich, zagrażają przekształceniu Ukrainy w drugą ojczyznę dla Żydów aszkenazyjskich.

Jakby wynikało z przytaczanych enuncjacji, eksmisja Żydów z Palestyny jest właściwie rzeczą przesądzoną. Nie wiadomo tylko: części czy wszystkich? Czy jedynie z Zachodniego Brzegu, czy z całości? Tak czy inaczej, dla nas to i tak bez znaczenia. Zapewne, bez znaczenia.

 

Napisane przez dr Robert Kościelny

 

//www.israelhayom.com/2012/09/27/kissinger-said-israel-wont-exist-in-10-years/

https://www.linkedin.com/pulse/henry-kissinger-says-world-without-israel-endorsed-us-mahmood-qazi

https://pagesix.com/2012/09/18/no-more-israel/

https://www.cbsnews.com/news/rick-sanchez-out-at-cnn-after-saying-jon-stewart-a-bigot-suggesting-network-is-run-by-jews/

https://www.strategic-culture.org/news/2014/12/03/israel-secret-plan-for-second-israel-in-ukraine.html

https://blogs.timesofisrael.com/leaked-report-israel-acknowledges-jews-in-fact-khazars-secret-plan-for-reverse-migration-to-ukraine/

https://www.haaretz.com/.premium-the-jewish-people-s-ultimate-treasure-hunt-1.5283624

https://forward.com/news/israel/175912/jews-a-race-genetic-theory-comes-under-fierce-atta/

 

KOMENTARZE

  • "Jeden pas, jedna droga" - zniszczenie europejskiej gospodarki i bezrobocie
    https://cdnpl1.img.sputniknews.com/images/902/31/9023148.jpg

    Chiny komentują słowa Putina na temat „Jednego pasa, jednej drogi"

    https://pl.sputniknews.com/swiat/201810199023263-Sputnik-Chiny-Putin-Waldaj-Jeden-pas-jedna-droga/
  • Analityk NWSC
    Nie zgodzę się z wieszkoscią tresci artykułu - dlaczego to jak ktoś poprosi uzasadnie. W zasadzie to powinienem zupelnie go odrzucic bo moze on zamotać wniosek, natomiast poszczegolne interpretacje są przedstawione dobrze.

    Izrael nigdy nie miał na celu tego o czym się mowi oficjalnie, a zydostwo pradwopodobnie nie ma zadnego zwiazku z Egiptem i Jerozolimą na dzisiejszym terenie Palestyny, tak samo jak nie było zadnego kaganatu chazarskiego, któremu przewodzili zydzi. Od wieków Ci nieszczesnicy cierpią na brak własnej tożsamości i zniszczeni mamoną podszywają się pod DNAlogie grup , które obejmują własciwy teren pod kątem korzysci finansowych.

    Syjonisci, globalna mafia finansowo-polityczna miała tam interes naknocić oraz kontrolować ten bogaty w surowce teren uwzgledniając gospodarkę zasilaną wszystkim tym czego najwiecej jest w Eurazji, a nie kto inny jak USA/Niemcy i zachód nadają sobie tytuły stworzenia obecnej technologii , a teraz nadchodzi zmiana imperium na panstwo srodka i alternatywa handlu poprzez Jedwabny szlak i tu jak zwykle finansowo-masońska zagrywka z wykorzystaniem "narodu wybranego" zadziała jakoby to skorumpowana nauka i ich naukowcy dowiedli że zydostwo to czesc Rosji, u-kraina i polska i ich teren się zmienia i po przeszło 70 latach wojny jednak przyznają ze Palestyna leżaca tam, gdzie dziś leży to jednak nie ich miejsce.

    Następną Palestyną teraz będzie Polska, która to też ma się zrzec swojego bynajmniej wschodniego terytorium , które ponoć Polakom się nie należy tylko dlatego że należy się tym którzy się podszywają od zarania dziejów pod kogos kim nigdy nie byli.

    Zydostwo jest narzedziem wykorzystywanym do realizacji poteżnych politycznych celów, prawdziwy problem to zbójeckie, satanistyczne i kabalistyczne formy pasozytów ludzkich majacych na wlasnosc system finansowy.

    2 sprawa to nie Izrael stał za zamachami 911 jako Państwo Izrael, w ogóle taka ocena sytuacji polityki globalnej jest do dupy. Bo własnie panstwo zostaje rozwiazane i po sprawie. Za zamachami stoi skonsolidowana grupa , bedąca w zasadzie na calym globie i udział brały same głebokie kręgi administracji w Waszyngtonie.

    Czy to USA, CZY Izrael czy Saudyjczycy to nie ma znaczenia, gdyz kazdy z tych krajów jest sterowany głęboko wewnatrz swej struktury zarzadzania.

    To ze polityczny termin Izraela zmieni geografie nie oznacza że polityka zostaje zatrzymana, jedynie zostaje zmodyfikowana i zaadoptowana do nowej geopolitycznej sytuacji.
  • @CIApy 19:45:53
    Dobrze napisane.
    Pozdrawiam.
  • @CIApy 19:45:53
    //Nie zgodzę się z wieszkoscią tresci artykułu//

    Ja też się nie zgadzam.Ale też za wiele nie oczekuję po analizie polskiego autorstwa.
    Obserwowany obecnie konflikt towarzyszył ruchowi syjonistycznemu nieomal od początku.Jedna jego (ruchu) frakcja reprezentowana przez Theodora Herzla optowała za koniecznością utworzenia państwa Izrael, natomiast nie była zbyt ortodoksyjna co do lokalizacji.
    Koncepcję tę zwalczała (do otrucia Herzla włącznie) druga frakcja wnioskująca powstanie państwa Izrael w "biblijnych granicach".
    Stosując niezbędne w takich przy przypadkach uproszczenia można powiedzieć że frakcja Herzla to "żyd międzynarodowy" obecnie zwany kapitałem finansowo-spekulacyjnym .Globalny kapitał w sposób widoczny miażdży państwa narodowe jakże zatem miałby ominąć Izrael który jest nacjonalny aż do bólu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY