Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
775 postów 6298 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Biały bus i wojna informacyjna

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Do pobudzenia dyskusji..."

 

 

Autorom fejka chodziło o to, aby w Święto Wojska Polskiego Polacy nie mówili o cudzie nad Wisłą, o przetrzepaniu skóry bolszewikom, o zwycięstwie nad Robotniczo-Chłopską Armią Czerwoną, ale emocjonowali się białym busem.

W radiowych i telewizyjnych programach publicystycznych politycy, dziennikarze i eksperci bardzo często mówią o wojnie hybrydowej, a nawet że Polska przegrywa wojnę hybrydową z Rosją, czego świadectwem miała być fałszywa informacja o białym busie. Tam, gdzie się pojawiał, znikały ponoć dzieci, a potem znajdowano ich zwłoki z wyciętymi organami wewnętrznymi. Alarmująca wiadomość rozeszła się migiem po portalach społecznościowych i była powtarzana w lokalnych gazetach. Kolporterzy fałszywki o busie nie zwrócili uwagi na moment pojawienia się jej w przestrzeni medialnej – tuż przed świętem. Jak bezwolne pudła rezonansowe rozpowszechniali sensacyjną wieść dalej, nie zastanawiając się, że autorom fejka chodziło o to, aby w Święto Wojska Polskiego Polacy nie mówili o cudzie nad Wisłą, o przetrzepaniu skóry bolszewikom, o zwycięstwie nad Robotniczo-Chłopską Armią Czerwoną, ale emocjonowali się białym busem.

Podesłana fałszywka nosiła ewidentny znak fabryczny rosyjskiej fabryki trolli, które specjalizują się w dezinformacjach wprowadzających chaos w społecznościach lokalnych. Takie dywersyjne fejki o awariach w prowincjonalnych fabrykach chemicznych, o chmurach toksycznego gazu, o pobiciu imigrantów przez policję itp. rozpowszechniano wielokrotnie w Stanach Zjednoczonych, ale od informacyjnej dywersji do wojny hybrydowej droga daleka.

Wojna hybrydowa, jak sama nazwa wskazuje, jest hybrydą, czyli miksem wojny energetycznej z wojną informacyjną. Skład procentowy tego miksu zazwyczaj zależy od planów agresora. Czasem może to być tak zwana wojna podprogowa, o niskim udziale elementów energetycznych, na przykład kiedy rolę sił zbrojnych pełni organizacja terrorystyczna lub partyzantka w kraju atakowanym wspierana dyskretnie przez państwo atakujące. Innym razem udział elementów energetycznych może być wysoki, czego przykładem są tak zwane zielone ludziki w mundurach bez odznak wspierające milicję separatystów na wschodzie Ukrainy. W obu przypadkach działaniom energetycznym towarzyszą potężne operacje z wykorzystaniem wszelkich środków z arsenału wojny informacyjnej.

W przypadku Polski nie można mówić o udziale elementów energetycznych, a zatem nie jesteśmy w stanie wojny hybrydowej. Natomiast od co najmniej kilkunastu lat jesteśmy obiektem prowadzonej metodycznie wojny informacyjnej i znajdujemy się obecnie w sytuacji podobnej do września 1939 r. Jesteśmy atakowani z dwóch stron, tyle tylko że na razie są to kleszcze informacyjne. Nie ma „zielonych ludzików” w Przesmyku Suwalskim ani zbrojnych formacji V kolumny na Opolszczyźnie. Zamiast nich mamy białe busy, transparenty i plakaty z napisami: „demokracja”, „praworządność”, „konstytucja”, „wolne sądy” oraz hasła wywrzaskiwane ochoczo przez „mięso armatnie” protestów i demonstracji. Za tą zasłoną kryją się jednak zimne kalkulacje strategiczne. Ambicje zachodniego sąsiada wyznaczają orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe, które w opinii konstytucjonalistów nakładają rygory i tworzą nieprzekraczalne ramy dla urzędników, rządu, polityków, a nawet parlamentu. I tak orzeczenie z 31 lipca 1973 r. przypomina, że Rzesza Niemiecka nie przestała istnieć mimo bezwarunkowej kapitulacji sił zbrojnych w maju 1945 r. i sprawowania przez cztery lata obcej władzy na jej dawnym terytorium, natomiast orzeczenie z 22 września 1955 r. jasno stwierdza: „Miasto Breslau… należy po dziś dzień do terytorium Rzeszy Niemieckiej, dla którego zasięgu miarodajne są granice z 31 grudnia 1937 r.”.

Tyle, jeśli chodzi o granice. Jeśli chodzi o ludność, to w prawie Republiki Federalnej Niemiec formalny status mają tak zwani wypędzeni, z którymi sympatyzuje kanclerz Angela Merkel. Federalne prawo przyznaje status „wypędzonego” każdemu obywatelowi Niemiec, który „z jakiegokolwiek powodu opuścił tereny zajmowane przez III Rzeszę podczas wojny”. Tak więc zgodnie z prawem „wypędzonym” jest żołnierz Wehrmachtu, który stacjonował na polskich ziemiach, urzędnik niemieckiej administracji okupacyjnej w Generalnej Guberni, esesman, gestapowiec czy strażnik obozu koncentracyjnego, który zwiał ze strachu przed wymiarem sprawiedliwości Polskiego Państwa Podziemnego, Armią Krajową lub zbliżającym się frontem wschodnim. To pokolenie wprawdzie wymiera, ale status „wypędzonego” jest dziedziczny i przechodzi na następne generacje, umożliwiając w pełni legalne domaganie się spełnienia „nadanego przez Boga prawa do stron ojczystych”.

Po wschodniej stronie obowiązująca obecnie doktryna wojenna Federacji Rosyjskiej z 29 grudnia 2014 r. poszerza strefę wpływów Moskwy i wprowadza zasadę ograniczonej suwerenności państw ościennych, które powinny bezwzględnie respektować interesy Rosji. Zgodnie z doktryną powstanie w sąsiadującym kraju rządu prowadzącego politykę niezgodną z interesami Kremla stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Polska graniczy z Rosją przez obwód kaliningradzki, a zatem postanowienia doktryny wojennej dotyczą również naszego kraju.

 

Rosyjscy interpretatorzy doktryny podkreślają, że skłonienie krnąbrnych do posłuchu to priorytetowe zadanie dla utworzonych w ubiegłym roku wojsk operacji informacyjnych, które mają oddziaływać na przeciwnika na całej głębokości jego terytorium oraz w globalnej przestrzeni informacyjnej. Oczywiście nie chodzi tu o żadną informacyjną agresję, fuj, ale o obronę „świata rosyjskiego”. Przy czym „świat rosyjski” to według Moskwy „rodacy w krajach bliskiej i dalszej zagranicy, emigranci, wychodźcy z Rosji i ich potomkowie. To także obcokrajowcy mówiący po rosyjsku, studenci i wykładowcy języka rosyjskiego oraz wszyscy, którzy szczerze interesują się Rosją i jej przyszłością”. W sumie potencjalni kandydaci na buntującą się dyskryminowaną mniejszość wartą wsparcia „zielonych ludzików”.

Obu naszych sąsiadów łączy oszałamiająca wizja zaprezentowana przez Władimira Putina 25 listopada 2010 r. Na dobę przed spotkaniem z Angelą Merkel zaproponował na łamach „Süddeutsche Zeitung” utworzenie „harmonijnej wspólnoty ekonomicznej od Lizbony po Władywostok”, Lebensraumu wolnego od wiz i ceł. Putin wabił gigantycznymi profitami. „W przyszłości będziemy mogli rozważyć utworzenie na tym obszarze strefy wolnego handlu albo innej, bardziej rozwiniętej formy integracji gospodarczej. Rezultatem byłby zjednoczony rynek w kontynentalnej skali o możliwościach idących w biliony euro”. Upór, z jakim Berlin i Moskwa forsują budowę gazociągu Nord Stream 2, świadczy, że ta porywająca swym ogromem wizja spotkała się z pozytywnym odzewem.

Oszałamiającą wizję geostrategiczną zaprezentowano pół roku po tragedii smoleńskiej, która zmiotła elitę polityczno-gospodarczo-wojskową Polski. Władzę w Warszawie przejął wówczas układ, który dla sąsiadów znaczył nasz prezydent – wasz premier lub odwrotnie. Póki ten układ trwał i w RP obowiązywała usypiająca polityka „ciepłej wody w kranie”, póty Polska cieszyła się tylko miernym zainteresowaniem specjalistów od dywersji informacyjnej. Zmobilizowano ich dopiero po zwycięstwach wyborczych „dobrej zmiany”, czyli po kolejnym powstaniu Polaków, tym razem jednak nie z szablą, lecz z kartką wyborczą w ręku.

Alarmowa mobilizacja była konieczna, bowiem nowa ekipa rządząca w Warszawie spotkała się w pół drogi z nową ekipą Stanów Zjednoczonych zagrożonych wypchnięciem z Europy. Z trzech zachodnich mocarstw okupacyjnych Niemiec na wpół zbankrutowana Francja została zdominowana przez Berlin, Wielka Brytania ewakuuje się za kanał La Manche i USA zostały samotne. Realizacja ambicji tandemu Putin–Merkel oznaczałaby wypchnięcie Stanów Zjednoczonych na drugą stronę Atlantyku, co zredukowałoby je automatycznie z roli mocarstwa globalnego do statusu mocarstwa regionalnego, a Polskę do okrojonej terytorialnie prowincji.

Skuteczną barierą blokującą powstanie przestrzeni od Władywostoku po Lizbonę pod niemiecko-rosyjskim zarządem może stać się sukces koncepcji Trójmorza. Polska stanowi istotny element tej bariery, a więc w Berlinie i Moskwie spuszczono ze smyczy ekspertów informacyjnej dywersji i uruchomiono cały arsenał wojny informacyjnej: manipulację, dezinformację, „białą” i „czarną” propagandę, prowokację oraz najskuteczniejszy oręż – agenturę wpływu. Na to, co się od ponad dwóch lat dzieje wewnątrz naszego kraju, należy patrzeć przez pryzmat tej mobilizacji agentury wpływu.

Wrzaskliwe grupki sprzed Sądu Najwyższego i Sejmu to nic innego jak gromadzone na użytek medialny i „pobudzone emocjonalnie” przez agenturę wpływu gawnojedy, czyli wedle nazewnictwa KGB i GRU ludzie, którzy niczym niekaptowani ani niestraszeni dobrowolnie zdradzają swój kraj i świadomie lub nie współpracują z Kremlem. Różni postępowi radykałowie, pacyfiści, internacjonaliści, rozgrzeszający dewiantów rzecznicy wszechogarniającej tolerancji itp. Trudno ich kwalifikować jako agentów, gdyż zazwyczaj nikt ich nie werbuje, ale wykorzystuje się ich w możliwie najszerszym stopniu, gdyż z zapałem robią to, co im się umiejętnie zasugeruje.

Gawnojedom i prowokatorom nie udaje się na szczęście wywołać zamieszek. Dotychczasowe hasła totalnej opozycji i organizowane przez nią zadymy nie spotkały się z masowym odzewem. Wręcz odwrotnie, wydaje się, że na razie poparcie dla sponsorowanego z zewnątrz twardego jądra „totalsów” stopniowo wygasa i hasło „ulica” zaczyna wyglądać śmiesznie. Co innego „zagranica”. Nawet nadymane przez media o obcym kapitale „zamieszki” są niebywale „zagranicy” potrzebne. Można je wykreować na społeczną rewoltę, a tę uznać za podstawę tezy, że obecny rząd w Warszawie nie potrafi skutecznie zarządzać państwem, nie gwarantuje obywatelom bezpieczeństwa, ucieka się do przemocy, a zatem należy go zastąpić komisarycznym zarządem Unii Europejskiej. Do realizacji tak drastycznego posunięcia wprost nieoceniony byłby skuteczny rokosz „nadzwyczajnej kasty”, powodujący chaos i paraliż w sądach oraz mnożenie się motywowanych politycznie wyroków. Bunt sędziów jest niebezpieczny, gdyż może doprowadzić do powstania alternatywnego systemu wymiaru sprawiedliwości. Wymiar sprawiedliwości „na uchodźstwie” grozi natomiast rozrostem do równoległego państwa, zaś proklamowanie takiego państwa mogłoby otrzymać akceptację „zagranicy”, która aż piszczy, „żeby było tak, jak było”. Zanim jednak ruszy lawina, trzeba zwiększyć zamęt w polskich głowach, czemu doskonale służą rozpowszechniane bezmyślnie wiadomości o białym busie.

 

Napisane przez dr Rafał Brzeski

 

https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5933-tylko-u-nas-bialy-bus-i-wojna-informacyjna

KOMENTARZE

  • Dzieci sprzedawane na mięso..
    http://ewinia-nowyekran-pl.neon24.pl/post/145560,handel-dziecmi
  • Czym jest “fake news”
    http://antykomunista.neon24.pl/post/145738,czym-jest-fake-news
  • Typowy bełkot odwracający kota ogonem.
    Autor prezentuje punkt widzenia globalnej mafii żydowskiej i jej MSM.
    Tej mafii nie przeszkadza fakt że USA (czyli on sama ta mafia bo USA to kolonia globalnej mafii żydowskiej) bronią swoich interesów na całym świecie z pełną pogardą dla interesów krajów gdzie ulokowali własne interesy.. że organizują na grandę przewroty, embarga, oraz wprost agresje militarne czasem proxy a czasem nie proxy.

    Autor sugeruje Polsce politykę dwóch wrogów i fałszywego zdradliwego "przyjaciela bandytę" zza wielkiej wody..

    Autor uważa że lepiej jest mieć wrogich sąsiadów niż sojuszników (współpraca gospodarcza na zasadach wzajemnych korzyści).
    To rodzaj głupoty politycznej tak gigantycznej że aż wątpliwe by szczerej to raczej obowiązki służbowe nakazują trzymać ""słuszną linię naszej partii" aż do absurdu włącznie.

    Żenujące.
  • @Oscar 07:59:18
    Pełna zgoda Szanowny Oskarze! Dzieci Szatana mordowały kiedyś Polskę i Polaków rękami i Niemców i Rosjan i banderowców a wszystko to pod cichym nadzorem dzieci Szatana zza wielkiej wody. Dzisiaj Polaków i atrapę Polski grilluje się tymi samymi narzędziami z tym że Rosja teraz robi u dzieci Szatana za czerwoną płachtę, którą potrząsają owe dzieci przed oczyma Polaków.
    Wniosek?
    W 1920 roku to dzieci Szatana szły integrować Europę na szatańska modłę - gdzie Rosjanie byli tylko narzędziem w ich kosmatych łapkach i to oni a nie Rosjanie - nie pozwalają dzisiaj Polakom na czczenie tego zwycięstwa. To zwycięstwo - to zwycięstwo nad dziećmi Szatana - za które Polskę w okrutny sposób owe dzieci zamordowały w ubiegłym wieku. Na koniec - jeżeli tutaj kiedykolwiek powstanie łuk triumfalny na część 1920 roku - koniecznie z odkłamaniem historii na temat tamtych czasów - będziemy wiedzieć, że Bóg tupnął nogą i dzieci Szatana czmychły na jakiś czas - do mysiej dziury.
  • Biały bus i wojna informacyjna
    To już nosi znamiona chorobliwej obsesji. Wcale bym się nie zdziwił gdyby niedługo niczym w "Złym" Tyrmanda rowerzyści zaczęli znikać w tajemniczych okolicznościach z ulic W-wy
    Poczekajmy na interpretację jakiegoś Kosseckiego
    5*
    Pzdr.
  • @Oscar 07:59:18
    https://img6.dmty.pl//uploads/201808/1533160868_3qlnaf_600.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY