Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
755 postów 6200 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Kto wypuścił dżina z butelki?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Islamscy terroryści za duże pieniądze

 

 

The Religion of Peace, strona badająca zagrożenie, jakie islam stwarza dla ludzkiej godności i wolności, poinformowała, że w 2016 r. miało miejsce 2498 ataków islamskich w 59 krajach, w których 21362 osoby zginęły, a 26730 zostało rannych. Jest to lista niepełna, ale dająca wyobrażenie, jak aktywne w tym demonicznym dziele są ugrupowania fundamentalistów islamskich, jak określają mainstreamowe media grupy bądź pojedynczych osobników z okrzykiem „Allah akbar!” zabijających niewinnych ludzi.

Z kolei raport Europolu, publikowany corocznie od 2007 r., Terrorism Situation and Trend Report (TE-SAT), poinformował, że w 2016 r. osiem krajów UE odnotowało 142 ataki terrorystyczne – udaremnione bądź skuteczne. Ponad połowa (76) miała miejsce w Wielkiej Brytanii, we Francji były to 23 ataki, we Włoszech – 17, w Hiszpanii – 10, w Grecji – 6, w Niemczech – 5, w Belgii – 4, a w Holandii – 1 atak. W ich wyniku życie straciły 142 osoby, a 379 odniosło obrażenia. Mimo że wiele ataków nie było powiązanych z aktywnością dżihadystów, to właśnie oni doprowadzili do największych strat i największych ofiar. Od trzech lat rośnie liczba aresztowanych bojowników islamu, którzy stanowią większość wśród zatrzymanych terrorystów. Chociaż liczba ich ataków spadła z 17 w 2015 r. do 13 w 2016, z czego sześć było powiązanych z ISIS, 135 osób spośród 142 ofiar śmiertelnych w 2016 r. zginęło w wyniku 13 zamachów dżihadystycznych.

Arabia Saudyjska źródłem terroryzmu

Radykalni muzułmańscy terroryści mają przerażające brody, intonują dziwne zaklęcia i uderzają w każdy zaludniony kontynent, więc czyż nie stanowią największej zakały tego świata? Cóż… można tak pomyśleć, ale za tym wszystkim ukrywa się o wiele głębszy problem niż ten rzucający się nam w oczy w tak natarczywy sposób”, pisał Makia Freeman z witryny The Freedom Articles. Dziennikarz postawił jednocześnie pytanie, czym właściwie jest terroryzm islamski – przyczyną czy przejawem zła dziejącego się współcześnie na świecie?

Freeman zdaje się doskonale rozumieć ludzi, którzy pragną kontroli granicznej i polityki regulowanej odgórnie imigracji, jak również tych demonizujących imigrantów z krajów arabskich, znajdujących islam jako religię nienawiści i agresji oraz obwiniających muzułmanów za zło tego świata. Poza tym postrzegających w radykałach dowód, że islamu należy się obawiać i nienawidzić jego co bardziej zapalczywych wyznawców. Z drugiej strony dziennikarz podkreśla, że te wszystkie obawy wynikają z faktu, że społeczeństwo, coraz bardziej strwożone, patrzy na problem bardzo powierzchownie, łykając jak gęś kluski wszystkie „rewelacje” ogłaszane na ten temat przez mainstream. Podczas gdy „gra rozgrywa się na dużo, dużo głębszych poziomach. Musimy rozwinąć percepcję, jeśli chcemy to zobaczyć”.

Czy islamscy terroryści są przyczyną wszystkich bolączek świata – a może to tylko symptom tych bolączek? Co kryje się za islamskim terroryzmem? Kto go stworzył? Kto ciągle go tworzy? Kto szkolił bojowników Allaha? Kto ich finansuje? Kto uzbraja? Kto kontroluje?

Nie musisz kopać bardzo głęboko, aby odkryć, że to Arabia Saudyjska jest prawdziwym źródłem radykalnego islamskiego terroryzmu. Arabia Saudyjska jest w tak oczywisty sposób przyczyną tego zjawiska, że określenia Arabia Saudyjska i islamski terroryzm mogą być synonimami”. Dlatego dna absurdu sięga wypowiedź prezydenta Trumpa, który mówiąc, że walczy z muzułmańskimi terrorystami, jednocześnie zawiera kolejne, korzystne dla Saudyjczyków umowy. „Ostatnim razem, gdy to sprawdzałem, finansowanie wroga i wysyłanie mu broni nie było najlepszym sposobem walki z nim”, ironizował Makia Freeman. Iran, jeden z nielicznych krajów Bliskiego Wschodu, który naprawdę angażuje się w walkę z terroryzmem, stale spotyka się z oskarżeniem, że jest największym państwowym sponsorem terroryzmu na świecie. Ale, uważa Freeman, jest to gra polegająca na odwróceniu uwagi od istoty problemu. Oskarżenia, jakie wysyłają Stany Zjednoczone pod adresem tego kraju, są spowodowane faktem, że polityka USA kierowana jest przez Izrael i Arabię Saudyjską, państw nienawidzących Persji.

Arabia Saudyjska ma całe sieci szkół koranicznych, szkolących terrorystów dżihadystów i nauczających wojowniczej formy islamu znanej jako wahabizm, który popiera przemoc. Innymi terminami używanymi do opisania radykalnych terrorystów islamskich są salafici (fundamentalistyczni i surowi muzułmanie, którzy twierdzą, że podążają za dokładnymi naukami Mahometa, i popierają prawo szariatu) oraz takfiris (dosłownie odstępca lub niewierzący, a co za tym idzie – godny zabicia). Głębokość i zakres saudyjskiego finansowania radykalnych islamskich terrorystów jest naprawdę oszałamiająca.

Dane z The Huffington Post

Nie wszystkie media głównego nurtu milczą na temat złowrogiego sponsoringu uprawianego przez Arabię Saudyjską oraz faktu, że stanowi ona rozsadnik zła, jakim jest terroryzm islamski. W 2015 r. na stronie The Huffington Post – amerykańskiej liberalnej witrynie newsowej i blogu politycznym – umieszczono tekst dr. Yousafa Butta, starszego doradcy British Information Security Council, z zastrzeżeniem, że wyraża on „prywatne poglądy autora”. Tytuł artykułu brzmiał W jaki sposób wahabizm saudyjski stał się źródłem islamistycznego terroryzmu.

Yousaf Butt, opisując mechanizm finansowania ekstremistów przez Saudów, wskazuje na to, że władza nie zawsze jest bezpośrednio zaangażowana w proceder, co nie znaczy, że nie jest świadoma, dla kogo przeznaczane są fundusze wypływające z rządowego skarbca. „Duża część środków przekazywana jest przez fundacje charytatywne i nie ma bezpośrednich powiązań z wojskiem”.

Środki finansowe przeznaczane są na budowę meczetów i szkół koranicznych, które głoszą radykalny wahabizm. Pieniądze trafiają także do imamów nauczających o potrzebie walki z niewiernymi; zasilają prasę i wydawnictwa; wspomagają dystrybucję podręczników wahabitów i stanowią darowizny dla uniwersytetów i ośrodków kultury. Mimo że program wahabitów został zmodyfikowany po atakach z 11 września, to jednak wg raportu Freedom House „nadal propaguje ideologię nienawiści wobec »niewiernych«, w tym chrześcijan, żydów, szyitów, sufich, sunnitów, którzy nie przestrzegają doktryny wahabitów, jak też hinduistów, ateistów i wyznawców innych religii”. To przesłanie jest głoszone nie tylko w kraju Saudów, ale także entuzjastycznie eksportowane za granicę.

W 2009 r. ówczesna sekretarz stanu USA Hillary Clinton informowała w telegramie, którego treść ujawnił portal WikiLeaks, że chociaż Królestwo Arabii Saudyjskiej poważnie podchodzi do zagrożenia terrorystycznego na swoim terenie, to wielkim wyzwaniem jest przekonać saudyjskich oficjeli do uważnego przyjrzenia się źródłom finansowania ekstremistów, a w przypadku ujawnienia, że pochodzą one z Arabii Saudyjskiej, ukrócenia tego procederu. Wprawdzie dzięki amerykańskim naciskom Saudowie mieli poczynić znaczne postępy na polu walki z finansowaniem terrorystów, ale „mimo to nadal donatorzy w Arabii Saudyjskiej stanowią najważniejsze źródło finansowania sunnickich grup terrorystycznych na całym świecie”.

Dlatego, kontynuuje Clinton, „mamy jeszcze wiele do zrobienia, ponieważ Arabia Saudyjska pozostaje nadal ważną bazą wsparcia finansowego dla Al-Kaidy, talibów, Bractwa Muzułmańskiego i innych grup terrorystycznych”. Inne depesze ujawnione przez Wikileaks pokazują, w jaki sposób saudyjskie firmy fasadowe są wykorzystywane do finansowania terroryzmu za granicą.

Adam Weinstein, również na stronie The Huffington Post, potwierdził słowa dr. Yousafa Butta, pisząc w tekście Prawdziwy największy państwowy sponsor terroryzmu, że to nie Iran, ale Arabia Saudyjska jest największym rozsadnikiem islamskiego ekstremizmu na świecie. „Przez lata Iran nosił nie do pozazdroszczenia tytuł »największego na świecie państwowego sponsora terroryzmu». Jednak spośród 61 grup uznanych przez Departament Stanu USA za organizacje terrorystyczne, przeważająca większość to grupy inspirowane wahabitami i Arabią Saudyjską, z naciskiem na Zachód i Iran jako ich głównego wroga. Tylko dwie z tych grup to szyici Hezbollah i Kata’ib Hezbollah, a tylko cztery twierdziły, że otrzymały wsparcie od Iranu. Prawie wszystkie wymienione sunnickie ugrupowania bojowników otrzymują znaczne wsparcie od saudyjskiego rządu lub saudyjskich obywateli”.

Ważną informacją, którą dzieli się Freeman z czytelnikami, jest ta, że mimo iż większość bojowników islamu to sunnici, główny nurt sunnicki odrzuca wszelkie przejawy wojującego islamu, co widać w deklaracjach i dyskusjach wiodących islamskich imamów i uczonych biorących udział w międzynarodowej konferencji islamskiej w 2016 r. A zatem chociaż istnieje imponująca liczba niezaprzeczalnych dowodów na to, że Arabia Saudyjska finansuje radykalnych terrorystów islamskich i eksportuje swoją markę wojującego islamu do Pakistanu, Afganistanu i wielu innych części świata, to historia jest o wiele głębsza, „więc zdejmijmy kolejną warstwę cebuli”.

Kto wypuścił dżina z butelki?

Chris Kanthan, dziennikarz zajmujący się polityką zagraniczną, autor książki Deconstructing the Syrian War (2017) pisał na stronie internetowej World Affairs, że „islamscy terroryści są wspaniałymi instrumentami dla wojen zastępczych. Są globalnym zasobem, który można wprowadzić w każdy lokalny konflikt. Łatwo się ich pozbyć – używamy ich w dogodnym czasie i zabijamy, gdy stają się niewygodni”. Natomiast Makia Freeman dodaje, wskazując jednocześnie, dla kogo bojownicy Proroka stanowią doskonałe narzędzie prowadzenia wojen w wielu zakątkach świata: „Psychopatyczny sposób myślenia kontrolerów Nowego Porządku Świata (NWO) postrzega ludzi i grupy poza sobą jako rzeczy do wykorzystania, porzucone i/lub do wydania w razie potrzeby. Islamski terroryzm jest jednym z jego ulubionych narzędzi. Spójrzmy prawdzie w oczy: z punktu widzenia anglo-amerykańsko-syjonistycznego Nowego Świata, radykalni islamscy terroryści są bardzo przydatni. Tak, czasami dochodzi do niespodzianek, kiedy szkolisz aktywa, takie jak Saddam Husajn czy Osama bin Laden, a następnie tracisz nad nim kontrolę, ale dopóki zachowujesz kontrolę, wyniki mogą być fantastyczne”.

Chris Kanthan pisał: „Afganistan, 1979–1989. Wykorzystaliśmy mudżahedinów do pokonania Związku Radzieckiego. Czy to nie było dobre? Pamiętasz, jak media i Hollywood gloryfikowały te afgańskie bojówki w latach 80.? Afgańscy rebelianci odwiedzili nawet Biały Dom”.

Dziennikarz zwrócił uwagę na to, że rozpatrując historię mudżahedinów, często zapominany o dwu istotnych aspektach: zagranicznych bojownikach z całego świata i fundamentalistycznym islamie. Chodzi o to, że „w latach 80. ponad 35 tys. tzw. arabskich Afgańczyków przybyło z całego świata, by walczyć z Rosjanami; i nie bylibyśmy w stanie zmotywować ich do tego, nie odwołując się do koncepcji islamu, kalifatu czy dżihadu. »Walka w imieniu Allaha« jest o wiele bardziej skuteczna niż »walka o kraj X«. Bojownicy motywowani przez religię są również niezwykle przydatni na polu bitwy, ponieważ nie boją się śmierci. Ten sposób myślenia jest niezbędny do użycia zamachowców-samobójców, bez których wiele bitew i wojen nie zostałoby wygranych”.

Poza tym, kontynuował Kanthan, „nauczyliśmy się również od Arabii Saudyjskiej, że indoktrynacja jest niezbędna do stworzenia dobrych żołnierzy. CIA wymyśliła więc sprytne podręczniki dla afgańskich dzieci, które przedstawiły im koncepcje dżihadu, broni i nienawiści do Rosjan”.

Ci bojownicy stali się mudżahedinami – amerykańską armią zastępczą – a cała wojna afgańsko-rosyjska służyła za wzór, w jaki USA mogą używać radykalnych islamskich terrorystów, by osiągnąć swoje geopolityczne cele. Rozmieszczenie terroryzmu islamskiego trwało nadal w latach 90. XX w. i w pierwszej dekadzie XXI w., jak wyjaśnia Chris Kanthan:

Kiedy wojna afgańska z okupantem sowieckim zbliżała się do zwycięstwa, uświadomiłem sobie, że projekt w mudżahedinach był genialnym wzorcem, który można realizować w innych częściach świata. Wtedy powstała Al-Kaida… Bez wiedzy społeczeństwa amerykańskiego mudżahedini byli bardzo aktywni przez całe lata 90. w Bośni, Kosowie, Azerbejdżanie, Uzbekistanie, Dagestanie, Czeczenii itd. Ci bojownicy byli wykorzystywani do trzech głównych celów: usuwania z byłych republik radzieckich prorosyjskich dyktatorów, instalowania prozachodnich przywódców, którzy pomogą nam budować rurociągi naftowe/gazowe i zgodzą się na przyjmowanie amerykańskich baz wojskowych, oraz zakłócania funkcji rosyjskich rurociągów i innych interesów Rosji”.

Stosunkowo najłatwiej poszło z Azerbejdżanem, gdzie w 1993 r. zainstalowano proamerykański rząd. Na czele państwa stanął Hejdar Alijew, wcześniej pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Azerskiej SRR. „Z kolei opór Gruzji trwał długo, ale George Soros i jego kolorowa rewolucja w końcu zainstalowali naszego faceta w 2005 r. W ciągu roku mieliśmy gazociąg o długości 1000 mil, który połączył Azerbejdżan (Morze Kaspijskie), Gruzję i Turcję! Czeczenia była częściowym sukcesem. Czeczeni walczyli o niepodległość z Rosją i z radością witali mudżahedinów, którzy również mieli mnóstwo saudyjskich pieniędzy i amerykańską broń. W niedługim czasie pokojowy i mistyczny sufizm Czeczenii został przejęty przez saudyjski wahabizm”.

Stany Zjednoczone za pośrednictwem swoich agencji, takich jak CIA, nadal używały radykalnych islamskich terrorystów do wykonywania brudnej pracy na całym świecie, szczególnie w takich miejscach jak Libia i Syria. Al-Kaida (Al-CIA-da) była świetna, ale ISIS (I-CIA-SIS) było jeszcze lepsze. Wiemy, że CIA wydała 2,2 mld dolarów na uzbrojenie radykalnych islamskich terrorystów w Syrii (tzw. umiarkowanych buntowników) – choć to tylko wierzchołek góry lodowej.

Plan Oded Yinon i Operacja Trojan

Finansowanie amerykańskie/zachodnie to nie wszystko. Inną główną siłą stojącą za radykalnymi islamskimi terrorystami jest syjonistyczny Izrael. W 1982 r. został opracowany plan Oded Yinon. Jest to plan strategiczny, którego cel to utworzenie Wielkiego Izraela – ziem rozciągających się od Nilu (w Egipcie) aż do Eufratu (w Syrii/Iraku). Podstawą dla jego osiągnięcia jest bałkanizacja Bliskiego Wschodu, podobna do tej, która doprowadziła do rozpadu Jugosławii w latach 90. XX w. Dla izraelskich myślicieli stojących za planem Yinon jedynym sposobem, w jaki Izrael może stać się potęgą regionalną, jest rozbicie otaczających go państw muzułmańskich, dzieląc je według linii wyznaniowych i etnicznych. Kraje te, ogarnięte przez chaos, staną się bezbronne wobec roszczeń terytorialnych syjonistów z Izraela.

Izrael kocha radykalnych terrorystów islamskich tak samo jak Zachód, twierdzi Makia Freeman. Kontakty Izraela z ISIS, Nusrą, FSA, syryjskimi rebeliantami i innymi radykalnymi islamskimi terrorystami nadal trwają. Izrael ma długą tradycję wykorzystywania arabskich i muzułmańskich bojowników do ukrywania zbrodni Mosadu. Najsłynniejsza z dotychczasowych jest operacja fałszywej flagi, mająca miejsce 9/11 w Nowym Jorku.

Mosad rutynowo używa fałszywych paszportów i innych sztuczek, aby wplatać wątek arabski w swoje operacje terrorystyczne pod fałszywą flagą. Istnieje wiele na to przykładów, ale najsłynniejszym jest operacja „Trojan” w 1986 r. Izrael celowo stworzył fałszywe dowody arabskiego terroryzmu, aby oszukać Stany Zjednoczone w wojnie przeciwko Libii. Były agent Mosadu Victor Ostrovsky przyznał się do spisku w swojej książce The Other Side of Deception: „Trojan był specjalnym urządzeniem komunikacyjnym, które można było zainstalować, przez komandosów, na terytorium wroga. Urządzenie działało jako stacja przekaźnikowa dla wprowadzających w błąd transmisji, dokonywanych przez jednostkę dezinformacyjną w Mosadzie, zwaną LAP. Transmisje te przeznaczone były do odbioru przez amerykańskie i brytyjskie stacje odsłuchowe”.

Amerykanie przechwytywali wiadomości nadawane przez Trojana. Posługując się nim, Mosad starał się sprawić wrażenie, że liczne rozkazy dotyczące rozpoczęcia działań terrorystycznych były przesyłane do różnych libijskich ambasad na całym świecie. Mosad miał nadzieję, że transmisje zostaną rozszyfrowane przez Amerykanów i będą stanowiły wystarczający dowód na to, że Libijczycy byli aktywnymi sponsorami terroryzmu. Amerykanie dali się nabrać, raporty Mosadu potwierdzają to, pisał Victor Ostrovsky.

Podsumowując wywody na temat rzeczywistych źródeł terroryzmu islamskiego, Makia Freeman uznał, że nie należy spodziewać się w najbliższym czasie sukcesów Zachodu w walce z radykałami islamskimi. „Są zbyt poręczną bronią dla CIA i Mosadu w zestawie narzędzi do destabilizacji świata. Wielka Brytania uwielbia sprzedaż broni dla Domu Saudów – szkoda wszystkich tych niewinnych Jemeńczyków, którzy zostali z niej zabici. Stany Zjednoczone, zwłaszcza pod rządami Trumpa, są mocno połączone z Saudyjczykami i Izraelczykami, więc wszystko dzieje się jak zwykle. Saudyjczycy i USA nadal podpisują ze sobą diabelskie pakty (ropa naftowa, petrodolary, broń i radykalni islamscy terroryści dla celów geopolitycznych). Teraz, gdy NWO chce zdobyć Eurazję, nie zdziw się, jeśli radykalni islamscy terroryści zostaną wykorzystani w nadchodzących latach przeciwko Iranowi (ISIS), Rosji (Czeczenia, wahabici) i Chinom (Ujgurzy, salafici)”.

 

 

Napisane przez dr Robert Kościelny

//freedom-articles.toolsforfreedom.com/radical-islamic-terrorists-best-bad-guys/

https://www.huffingtonpost.com/dr-yousaf-butt-/saudi-wahhabism-islam-terrorism_b_6501916.html

https://www.europol.europa.eu/newsroom/news/2017-eu-terrorism-report-142-failed-foiled-and-completed-attacks-1002-arrests-and-142-victims-died

https://www.thereligionofpeace.com/attacks/attacks.aspx?Yr=2016

https://www.theguardian.com/world/us-embassy-cables-documents/242073

https://www.huffingtonpost.com/entry/the-real-largest-state-sponsor-of-terrorism_us_58cafc26e4b00705db4da8aa

https://worldaffairs.blog/2017/05/28/embracing-islamic-terrorism/

 

 
 

https://pl.sputniknews.com/swiat/201704185272861-Sputnik-Rosja-Arabia-Saudyjska-stosunki-dwustronne/

 

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości?

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "Kto wypuścił dżina z butelki?"

    Przecież "wiadomo, że" Putnin ;-(
  • @
    Dwie tony kokainy między płytkami z Brazylii przechwycono w Belgii. Na każdej paczuszce starannie naklejony logotyp ''Jedynej Rosji". Pewnie dla zmylenia belgijskich policyjnych psów. Nie dziwota, po ostatniej akcji poszukiwawczej ze Skripalami w Anglii (niedaleko od Belgii) tylko pardon ''głupi frajer'' nie skorzystał by.
    http://belsat.eu/wp-content/uploads/2018/08/763.jpeg
  • @fretka 05:27:16
    link
    https://www.hln.be/regio/gent/twee-ton-cocaine-tussen-tegels~a99f2bf2/
  • @fretka 05:27:16
    "Dwie tony kokainy między płytkami z Brazylii przechwycono w Belgii. Na każdej paczuszce starannie naklejony logotyp ''Jedynej Rosji"."

    Cóż za ostentacja ;-DDD

    Pozdro!
  • @Jasiek 05:17:02
    Kolesie z angolskiego MI6 szykują kolejna prowokację z gazem chlorowym tym razem w prowincji Idlib. Chlor z Wielkiej Brytanii już jest w Idlib i przygotowania usraelsko-angolso-francuskiego ataku rakietowego na Syrię przygotowane. Udział bierze tym razem nie usraelska "Blackwater" a angolska "Olivka".
  • @fretka
    Property Restitution in Warsaw: A Guide for Holocaust Survivors and their Heirs

    http://warsawproperty.org/


    Izraelczycy z rekordową ilością polskich paszportów.

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/izraelczycy-z-rekordowa-iloscia-polskich-paszportow-2018-08

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY