Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
798 postów 6451 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Antysemici do wynajęcia.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Izraelski wywiad został przyłapany na tworzeniu stron, które miały skompromitować walczących o swoje państwo Palestyńczyków

 

"Śmierć wszystkim Żydom” („Death to all the Jews”) – takiej treści wpisy na portalu Facebook rzekomo wspierające sprawę palestyńską stały się na początku 2016 r. przedmiotem skandalu. Bynajmniej nie z powodu antysemickich treści, a faktu, że do ich autorstwa przyznała się organizacja Shurat HaDin (Izraelskie Centrum Prawa). I za to, że Facebook tolerował takie wpisy, Shurat HaDin skierowało sprawę do sądu. Internauci dość szybko wyłapali, że od 2013 r., od czasu publikacji przez WikiLeaks dokumentów amerykańskiego Ministerstwa Zagranicznych, Shurat HaDin nie jest, jak twierdzi, organizacją non profit, ale realizuje zlecenia i otrzymuje materiały od izraelskiego wywiadu (Mosadu) i Izraelskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. O żadnej niezależności nie może być więc mowy. To z kolei spowodowało następujące pytanie: jak wiele antysemityzmu w internecie jest produkowane na zlecenie izraelskich służb, aby skompromitować tych, którzy im są wrodzy? W tym wypadku chodziło o szkodzenie walczącym o swoją niezależność Palestyńczykom. Ale skoro Mosad w ten sposób dyskredytuje Palestyńczyków, to można również założyć, że podobnie postępuje w wypadku innych ludzi, firm czy organizacji, które uzna za wrogie.

Na początku bieżącego roku Amerykanie zatrzymali 19-letniego Michaela Kadara (ma podwójne obywatelstwo – izraelskie i amerykańskie). Okazuje się, że Kadar w 2017 r. odpowiadał za przynajmniej 9 proc. wszystkich antysemickich wybryków w USA (sic!). Wielokrotnie informował o fałszywych bombach, które miały być podkładane w instytucjach żydowskich, wziętych zakładnikach, wysyłał antysemickie maile. Co ciekawe, Kadar zdążył uciec do Izraela przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, ale sprawa nabrała takiego rozgłosu, że Izrael, czego nigdy nie robi wobec swoich obywateli, zgodził się na ekstradycję. Pytanie: czy aby na pewno mamy do czynienia z niezrównoważonym człowiekiem (jak twierdzi jego obrona)?

Kto próbuje wrabiać „Warszawską”?

Warszawska Gazeta” stała się obiektem takiej właśnie operacji bliżej nieznanych służb. Kilka lat temu powołano podszywającą się pod naszą gazetę stronę internetową „Gazeta Warszawska”. Zamieszcza ona absurdalne antysemickie teksty, które często miesza z treściami ukradzionymi z naszej gazety. W ten sposób próbuje uzasadniać oskarżenie naszego tygodnika o szerzenie antysemityzmu. Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z profesjonalistami. Portal zmienia często miejsce rejestracji. Tylko w ostatnim czasie były to: Szwecja, Holandia i Kanada. „Firmuje” ów portal bliżej nieznany Krzysztof Cierpisz, rzekomo zamieszkujący Szwecję. Prawdę trudno ustalić, pozwu mu doręczyć nie sposób. Jego działalność jest bardzo na rękę wielu osobom, dla których stanowi potwierdzenie, że oskarżania Polaków o antysemityzm są zasadne. Posiłkując się tym obrzydliwym portalem, pomawiał nas o antysemityzm m.in. radny Jan Śpiewak z Warszawy i dziennikarz „Gazety Wyborczej” Bartosz Wieliński. Gdy dziennikarze i internauci zwrócili im uwagę, że posługują się stroną podszywającą się pod nasz tygodnik, to nie przeprosili za swoje pomówienia. Na dodatek gdy zapoczątkowaliśmy akcję „posprzątania internetu” z takich obrzydliwych treści, to nie poparli naszych działań. Dla nich, z oczywistych powodów, istnienie antysemickich gadzinówek podszywających się pod tych, z którymi się nie zgadzają, to przysłowiowa woda na młyn.

Plama, której nie można zmyć

Kiedy coś się wydarza, od razu w Mosadzie stawia się pytanie: Czy to jest dla Żydów dobre, czy też nie. Należy zapomnieć o polityce i wszystkim innym. To jest jedyne, co się liczy. I w zależności od odpowiedzi poszczególni ludzie są określani jako antysemici, bez względu na to, czy jest to uzasadnione czy też nie” – pisał w książce By Way of Deception (Drogą oszustwa) Victor Ostrovsky, jedyny wysokiej rangi oficer Mosadu, który wydał nieautoryzowane wspomnienia ze swojej pracy w tej instytucji (aby to zrobić, uciekł do Kanady). Ostrovsky otwarcie napisał w swoich książkach, że etykieta antysemityzmu jest standardowym środkiem walki, jaki stosują izraelskie służby wywiadowcze z ludźmi, których uważają za niebezpiecznych. W 1994 r. w jednym z wywiadów opisał sprawę republikańskiego kongresmena Pete’a McCloskeya, który naraził się Izraelowi podnoszeniem zarzutów, że używa w Libanie zakazanych bomb kastetowych (powodujących ogromne straty wśród cywilów).

Więc to, co robisz, to kontaktujesz się z facetem z Nowego Jorku lub Waszyngtonu i mówisz im, żeby powiedzieli B’nai B’rith (żydowska organizacja lobbingowa o strukturze masońskiej), aby zaszufladkowali go jako antysemitę. I oczywiście kampania wyborcza się zaczyna i zanim się zorientujesz, facet jest zaklasyfikowany jako antysemita, ponieważ powiedzieliśmy, że nim jest. To jest plama, której nie można zmyć. Wstyd mi jako Żydowi to mówić, ale takie są fakty i to jest złe.

Antysemityzm oprócz służb izraelskich doskonale wykorzystują służby rosyjskie. Szerzą one taką propagandę w krajach, które są obiektem ich agresji, ponieważ ułatwia to później ich izolowanie na arenie międzynarodowej. Po 1945 r., gdy Rosjanie zajęli Europę Środkową i Wschodnią, aby złagodzić sympatię dla zniewolonych narodów, próbowano z Polaków i Bałtów robić zaprzysięgłych antysemitów. W wypadku Polaków posłużono się słynną prowokacją kielecką z lipca 1946 r., gdy sowiecka bezpieka przeprowadziła pogrom Żydów. W założeniu miał on przykryć wyborcze fałszerstwa Sowietów w Polsce i zwiększyć emigrację do tworzącego się wówczas Izraela. Sowieci mieli bowiem nadzieję, że będą kontrolować ten kraj i będzie on ich narzędziem do walki z Zachodem.

 

Dziś szerzące antysemityzm rosyjskie „trolle” (w ten sposób określani są internauci, którzy za pieniądze lub dla rozrywki kolportują fałszywe informacje lub dokonują medialnych prowokacji) mają za zadanie pozbawiać sympatii przyszłe obiekty rosyjskiej agresji.

Poszlaki wskazują, że takim właśnie portalem wykonującym zlecenia rosyjskich służb jest wspomniana gazetawarszawska.com. Wskazuje na to nie tylko szerzenie prymitywnego antysemityzmu i rasizmu, ale również absurdalnych informacji o tym, co wydarzyło 10 kwietnia 2010 r. z prezydenckim samolotem w Smoleńsku. Prowadzenie takiego portalu i jednoczesne ukrywanie tego, kto za nim stoi, jest stosunkowo kosztowne. A nie przynosi żadnych oficjalnych dochodów, tylko spore koszty. Ten, kto decyduje się karmić takiego „trolla”, musi mieć z tego wymierne polityczne korzyści.

W Polsce kilkukrotnie nasze służby od lat 90. ustalały, że osoby (w tym także publicznie dosyć znane), które dopuszczały się antysemickich wybryków, były do tego celu inspirowane przez ludzi o międzynarodowych koneksjach. W Polsce zdecydowana większość antysemickiego folkloru jest takiego właśnie pochodzenia.

Liczymy na to, że walczący tak zaciekle z antysemityzmem Jan Śpiewak i Bartosz Wieliński, gdy okazało się, że „Warszawska” nie ma nic wspólnego z portalem z antysemickimi tekstami, pomogą nam likwidować te ekspozytury zagranicznych interesów szkodzących Polsce. Na razie milczą…


E-wydania: https://wogoole.pl/

 

Napisane przez Bogdan Konopka

 

https://warszawskagazeta.pl/polityka/item/5847-antysemici-do-wynajecia-izraelski-wywiad-zostal-przylapany-na-tworzeniu-stron-ktore-mialy-skompromitowac-walczacych-o-swoje-panstwo-palestynczykow

 

KOMENTARZE

  • myślałem że tak jest
    na neonie pojawiają się systematycznie akcje "żyd": cba jest żydem, polscy bankowcy są żydami i tak dalej.. myślałem że za tym stoją albo niemcy albo rosja
  • Autor
    Z Gazetą Warszawską jako ideowo podejrzaną, czy wręcz wrogą nam, propagandowo zniekształcającą to co piszemy zetknąłem się parę lat temu kiedy przedrukowała mój tekst, ale ze swoim wstępem redakcyjnym tłumaczącym że nie znam pojęcia faszyzmu, a sugerującym, że właściwą definicją jest ta z wikipedii - definicja stalinowska.
    Tak więc Gazeta Warszawska reprezentuje tych co stoją za Wikipedią (żydzi) i za bolszewizmem (też żydzi).
  • @Leon. 15:45:44
    Nie spiesz się tak. Jest i akcja służb izrelsko-bolszewicko-syjonistycznych na straszenie antysemitą, żeby nabijać punktów wsparcia dla ruchów żydowskich z Hilokaust Industry na czele, ale są i przestrogi autentycznie przestrzegające nas przed antypolskimi żydami (dobrze, lub nawet słabo zakamuflowanymi) a prowadzącymi wrogie nam destrukcyjne działalności a na nasze nie swoje konto - sabotaż, dywersję, szpiegostwo, niszczenie autoryteru instytucji Państwa Polskiego, antypolsko antynarodowe, na rzecz niszczenia polskiej bankowości, gospodarki, rolnictwa i handlu, itd.
    - A ukrywać się nauczyli już od pierwszych chwil, kiedy Stalin, wysyłając ich kazał im zmieniać nazwiska na polskie, a nawet przyjmować polską tożsamość po wymordowanych Polakach (tradycyjnym chazarskim, rozbójniczym zwyczajem), czy wżeniając się w autentycznie polskie rodziny i chrzcząc, ale nie przestając być wrogimi nam żydami.
  • All
    warto zwrócić uwagę na to zdanie:

    "Tylko w ostatnim czasie były to: Szwecja, Holandia i Kanada. „Firmuje” ów portal bliżej nieznany Krzysztof Cierpisz, rzekomo zamieszkujący Szwecję."

    Ów Krzysztof Cierpisz - to guru niektórych blogerów, zwłaszcza wybitnych
  • Ten Bogdan Konopko to agent,jak w pysk strzelił - agent
    na to wskazują okoliczności.

    // Kim jest „Bogdan Konopka”? To dziennikarz śledczy piszący pod pseudonimem, autor licznych artykułów ujawniających kompromitujące powiązania na styku polityki i biznesu. W postępowaniu sądowym toczącym się z oskarżenia prywatnego przed tym sądem, ani wydawca „Gazety Finansowej”, ani jej redaktor naczelny nie są stronami. Co więcej - redaktor naczelny „Gazety Finansowej” nie jest nawet w niej wezwany na świadka. //
    https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/2673-sad-straszy-red-naczelnego-gazety-finansowej-nazwisko-dziennikarza-albo-30-dni-aresztu

    Każdy kto choć trochę czuje czacze wie co de facto oznacza taka głęboka konspira "dziennikarza śledczego".
    Tym którzy nie czują czaczy podpowiadam że aż tak głębokie obawy (jak u tego Konopki) przed ujawnieniem tożsamości oznaczają że swą "wiedzę" pozyskuje bezpośrednio ze źródeł agenturalnych nie zaś z tych charakterystycznych dla dziennikarzy śledczych
  • @ikulalibal 18:08:03
    Też jesteś agentem, bo podpisujesz się pseudonimem?
  • @Talbot 19:44:05
    Nie udawaj głupszego niż jesteś.
    Nie chodzi o to jak się podpisywał a o to że redakcja broniła jego "incognito" przed ujawnieniem go , było nie było, legalnemu organowi władzy.
    Zazwyczaj do upadłego,nawet prze sądem czy policją,walczy się o zachowanie dyskrecji w kwestii źródeł informacji a nie personaliów tak zwanych dziennikarzy śledczych.
  • @Andrzej Tokarski 17:19:55
    Czy ten Cierpisz nie miał być z Kanady albo ze Stanów?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY