Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
798 postów 6451 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Miękka wojna domowa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pogarda to początek końca

 

Prawie jedna trzecia amerykańskich wyborców jest przekonana, że w ciągu najbliższych pięciu lat w Stanach Zjednoczonych wybuchnie wojna domowa – wynika z sondażu przeprowadzonego przez agencję Rasmussen. Są i tacy, którzy twierdzą, że już się rozpoczęła.

Druga wojna domowa w Stanach Zjednoczonych? W ciągu najbliższych pięciu lat? To nie pomysł na scenariusz filmu lub serialu z kategorii fikcji politycznej. Z opublikowanych 27 czerwca wyników sondażu agencji badania opinii publicznej Rasmussen wynika, że 31 proc. uprawnionych do głosowania Amerykanów twierdzi, że wojna domowa w USA wybuchnie w ciągu najbliższych pięciu lat. 11 proc. ankietowanych uważa, że wybuch takiego konfliktu jest bardzo wysoce prawdopodobny. Co prawda 59 proc. respondentów odpowiedziało, że wojny domowej nie będzie, ale tylko 29 proc. wyraziło opinię, że jej wybuch jest wysoce nieprawdopodobny. Badanie przeprowadziła konserwatywna agencja badania opinii publicznej Rasmussen w dniach 21-24 czerwca. Na pytania ankieterów odpowiedziało tysiąc osób posiadających prawo do głosowania.

Kto z kim?

Kto miałby walczyć z kim? Według respondentów, bratobójczy konflikt rozpętają zagorzali przeciwnicy obecnej administracji, czyli środowiska skrajnie liberalne, protestujące przeciwko polityce republikanów i prezydenturze Donalda Trumpa. Co znamienne, podobne przekonanie na temat wybuchu wojny domowej panowało w drugim roku prezydentury Baracka Obamy, z tą różnicą, że wtedy zbrojny opór prowadzący do wojny domowej mieli wywołać skrajni konserwatyści. Aż 59 proc. amerykańskich wyborców uważa, że wojnę rozpoczną zdeklarowani przeciwnicy prezydenta Trumpa, przy czym o wybuch konfliktu bardziej martwią się osoby identyfikujące się jako zwolennicy Partii Demokratycznej (37 proc. badanych) niż republikanie (32 proc.).
Wybuchu wojny domowej najbardziej obawiają się kobiety i osoby poniżej czterdziestego roku życia. Największymi pesymistami w tej kwestii są Afroamerykanie – aż 44 proc. z nich jest przekonanych, że w ciągu najbliższych pięciu lat dojdzie do wojny domowej. Dla porównania, opinię tę podziela tylko 28 proc. białych wyborców i 36 proc. ankietowanych identyfikujących się jako przedstawiciele mniejszości etnicznych.

Diagnoza radykała

Podobnego zdania, co jedna trzecia ankietowanych przez Rasmussena wyborców, jest ultrakonserwatywny republikański kongresman z Iowy, Steve King, który 24 czerwca zamieścił na Twitterze następujący wpis: „Ameryka zmierza w kierunku kolejnego Harpers Ferry. Następny będzie Ft. Sumter”. King skomentował w ten sposób protest przeciwników polityki imigracyjnej Donalda Trumpa i budzącej w ostatnim czasie wiele kontrowersji praktyki rozdzielania rodzin zatrzymanych na granicy nieudokumentowanych imigrantów. Kongresman, znany ze skrajnie prawicowych poglądów, porównał protest w Portland, zorganizowany przez ruch Occupy Ice, do miasteczka Harpers Ferry, w którym abolicjonista John Brown próbował w 1859 roku wywołać powstanie niewolników. Fort Sumter to natomiast miejsce bitwy, która 12 kwietnia 1861 r. rozpoczęła wojnę secesyjną.

Wojna już trwa

Podczas gdy jedna trzecia Amerykanów obawia się wybuchu kolejnej wojny domowej, zdaniem niektórych taki konflikt już się rozpoczął. Taki wniosek wysnuł na łamach USA Today Glenn Harlan Reynolds – profesor prawa z Tennessee, a wtóruje mu publicysta „Bloomberga”, Thomas Schaller, który stwierdza, że „Ameryka jest na początku wojny domowej”. Schaller przy słowie „wojna” umieszcza co prawda przymiotnik soft (miękki, łagodny), ale jednocześnie pisze: „Nie wiem, czy nasz kraj wyjdzie z tego konfliktu jako całość”.

Pogarda to początek końca

Psychologowie twierdzą, że żywienie pogardy w stosunku do drugiej osoby, na przykład do współmałżonka, jest jednym z najpoważniejszych symptomów rozpadu związku. Pogarda do politycznych i światopoglądowych przeciwników jest w Stanach Zjednoczonych chlebem powszednim, a media społecznościowe i fora dyskusyjne pełne są agresji. Liberałowie i konserwatyści nie przebierają w słowach. Z jednej strony padają określenia „faszyści”, z drugiej określenie „mięczak” (snowflake) to najłagodniejsze wśród mizoginistycznych, homofobicznych i rasistowskich obelg. Podczas gdy liberałowie, często głosem znanych aktorów i celebrytów, za pośrednictwem mainstreamowych mediów nawołują do „rewolucji”, ich przeciwnicy organizują obywatelskie milicje i ćwiczą w lasach partyzanckie taktyki. Do rozlewu krwi dochodzi, póki co, rzadko, ale wystarczy wspomnieć zeszłoroczne wydarzenia z Charlottesville. 12 sierpnia 2017 r. zwolennik ideologii białych nacjonalistów i ruchu Alt Right, 21-letni James Alex Fields Jr. wjechał samochodem w tłum protestujących liberałów, zabijając 32-letnią kobietę i raniąc 19 osób. 27 czerwca br. sprawca, który przebywa w areszcie z zarzutami morderstwa i usiłowania zabójstwa, usłyszał federalne zarzuty zbrodni kierowanej nienawiścią.

Uzbrojeni po zęby

Amerykanie są najbardziej uzbrojonym narodem świata. W 2013 r. liczba sztuk broni palnej w rękach Amerykanów oceniana była na 357 milionów, czyli o 40 milionów więcej niż liczba obywateli USA.
Mainstreamowi publicyści i politolodzy są zdania, że górę nad politycznymi podziałami weźmie „amerykańskość”, czyli oparty na wolności słowa spór, rozstrzygany przy urnach wyborczych, a nie za pomocą karabinów. Twierdzą także, że Ameryka wyciągnęła lekcję z bratobójczej wojny secesyjnej i Amerykanie nie posuną się do zorganizowanej przemocy. W sondażu przeprowadzonym przez agencję Rasmussena trzy lata temu, 150 lat po zakończeniu Wojny Secesyjnej, jedna trzecia Amerykanów nie potrafiła jednak odpowiedzieć, kiedy wybuchła amerykańska wojna domowa, a większość nie wiedziała, jakie były przyczyny jej wybuchu. Najnowsze sondaże pokazują, że USA są krajem coraz bardziej podzielonym. Tak twierdzi 55 proc. respondentów Rasmussena. To o pięć procent więcej niż w momencie obejmowania władzy przez Donalda Trumpa.
Pozostaje mieć nadzieję, że amerykańska domowa z „miękkiej” nie zamieni się w „twardą”.

Grzegorz Dziedzic
gdziedzic@zwiazkowy.com

fot.David Maung/EPA-EFE/REX/Shutterstock

 

//dziennikzwiazkowy.com/ameryka/miekka-wojna-domowa/

KOMENTARZE

  • Ofiary służb specjalnych mają głos
    https://a1.warszawskagazeta.pl/media/k2/items/cache/912c46287ec23480904b400b1953d8dc_L.jpg

    Historia, którą przedstawię w tym odcinku Teorii Spisku, jest chyba jednak bardziej wiarygodna niż śmierć rosyjskiego dziennikarza Arkadija Babczenki w wyniku zamachu, jak się później okazało, upozorowanego przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, „dzięki czemu udaremniono operację służb specjalnych Rosji”, mającą na celu rzeczywiste, a nie zainscenizowane zamordowanie tego pisarza i korespondenta wojennego.

    W marcu 2012 r. Maia Szalavitz, dziennikarka „Time”, zamieściła w tygodniku materiał dotyczący przestępczych eksperymentów przeprowadzanych na ludziach przez CIA. Nie był to zresztą pierwszy ani też ostatni artykuł, jaki na ten temat pojawił się w amerykańskiej prasie. „SF Weekly”, tygodnik wychodzący w San Francisco, „ujawnił dziwny świat nieetycznych testów narkotykowych CIA. W tej niewiarygodnej, ale prawdziwej historii pojawiają się prostytutki zwabiające swoich klientów do miejsc, w których testowano na nich, niczego nieświadomych, działania środków narkotycznych, agenci wrzucający narkotyki do drinków gości, i tym podobne wydarzenia”.

    Program zła – MK Ultra

    Program MK Ultra znany jest również pod nazwą programu kontroli umysłu CIA. Był to cykl eksperymentów opracowanych i przeprowadzanych na ludziach przez Centralną Agencję Wywiadowczą USA. Część z tych działań była nielegalna. Doświadczenia miały na celu opracowanie leków i metod, za pomocą których można było skuteczniej przeprowadzać przesłuchania szpiegów bądź osób podejrzewanych o popełnienie ciężkich zbrodni, tak kryminalnych, jak i uderzających w rację stanu USA. Generalnie chodziło o to, aby osłabić wolę przesłuchiwanego i poprzez zastosowanie technik kontroli umysłu wymusić „szczere zeznania”. Program MK Ultra opracowali specjaliści z Biura Wywiadu Naukowego CIA we współpracy z Laboratorium Wojskowym ds. Wojny Biologicznej US Army.

    Projekt rozpoczęto w 1953 r. Kontynuowany był przez całe lata 60. XX w., a zakończono go (przynajmniej oficjalnie) w 1973 r. Podczas doświadczeń często wykorzystywano osoby, zarówno obywateli USA, jak i Kanady, które nie były świadome tego, że biorą udział w eksperymentach badawczych, a co za tym idzie – nie wyraziły zgody na to, by służyć jako króliki doświadczalne. Stosowane w ramach MK Ultra praktyki były często bardzo okrutne. Za ich pomocą starano się wpływać na ludzką świadomość, manipulując nią, a nawet doprowadzając do jej zmian, a w konsekwencji ostrych zaburzeń osobowości. Pacjentom podawano środki psychodeliczne, w tym LSD, poddawano ich hipnozie, deprywacji sensorycznej, izolacji. Warto w tym miejscu nadmienić, że część osób poddawała się dobrowolnie eksperymentom narkotycznym, w tym zwłaszcza LSD. Dotyczy to m.in. takich osób jak Allen Ginsberg czy Ken Kesey, którzy później staną na czele młodzieżowego ruchu kontrkultury, w latach 60. ubiegłego wieku. W ramach MK Ultra dochodziło też do nadużyć seksualnych (w tym seksualnego wykorzystywania dzieci) oraz innych form fizycznej i psychicznej przemocy.

    Zakres projektu MK Ultra był szeroki, a to ze względu na badania przeprowadzone w 80 ośrodkach, w tym w szkołach wyższych, szpitalach, więzieniach i firmach farmaceutycznych. CIA działała za pośrednictwem tzw. organizacji frontowych (front organization), czyli instytucji przez nią utworzonych oraz kierowanych, ale formalnie niemających nic wspólnego ze służbami. Czasami najwyżsi urzędnicy placówek naukowych byli świadomi zaangażowania CIA.

    Projekt MK Ultra został po raz pierwszy zaprezentowany publicznie w 1975 r. przez specjalnie powołaną do zbadania działalności CIA komisję pod przewodnictwem Franka Churcha, kongresmena z Partii Demokratów. Była to tzw. Komisja Churcha Kongresu Stanów Zjednoczonych. Drugim ciałem powołanym w tym celu była Komisja Prezydenta Stanów Zjednoczonych Geralda Forda. Wysiłki badawcze utrudnił fakt, że dyrektor CIA Richard Helms nakazał zniszczenie wszystkich dokumentów MK Ultra w 1973 r.; Komisja Churcha oraz Komisja Rockefellera, która również prowadziła dochodzenie, opierały się na złożonych pod przysięgą zeznaniach bezpośrednich uczestników oraz na stosunkowo niewielkiej liczbie dokumentów, które przetrwały polecenie zniszczenia ich wydane przez Helmsa. Niektóre z dokumentów zostały odtajnione w 1977 r., a koleina ich część – w lipcu 2001 r.

    Szalony doktor z CIA

    Dr Donald Ewen Cameron był brytyjskim psychiatrą, twórcą koncepcji „jazdy psychicznej”. Stosując ją, Cameron miał nadzieję wyleczyć chorych na schizofrenię. Metoda polegała na tym, że schizofrenikowi kasowano wspomnienia oraz przeprogramowywano psychikę. Nic przeto dziwnego, że pracownikom CIA bardzo spodobał się ten pomysł, współgrający z ich celami, które chcieli osiągnąć, pracując nad kontrolą umysłu. Psychiatra prowadził badania w Allan Memorial Institute przy Uniwersytecie Mc Gill w Montrealu, w latach 1957–1964. Pieniądze na ten cel (ponad 600 tys. dolarów) otrzymywał od CIA przez Towarzystwo Badań nad Ekologią Człowieka, specjalnie w tym celu stworzone przez służby. Niektórzy twierdzą, że Cameron nie wiedział, iż fundusze przeznaczone na jego doświadczenia pochodzą od służb specjalnych USA. Co ciekawe, Cameron był członkiem trybunału medycznego w Norymberdze w latach 1946–1947.

    Wiedząc czy nie wiedząc, kto go wspierał, Cameron nie patyczkował się z osobami, które poddawał badaniom. Jego „odjazdowe” eksperymenty były ekstremalne. No, ale w końcu robił to dla dobra rzesz schizofreników, zapewne nie tylko amerykańskich, a nauka wymaga przecież ofiar. Lekarz oprócz z LSD eksperymentował z całym zestawem leków zwiotczających mięśnie oraz stosował elektrowstrząsy o mocy przekraczającej normalne dawki 30–40-krotnie. Wprowadzał chorych za pomocą narkotyków w stan śpiączki trwającej tygodniami. W tym czasie odtwarzał z taśmy magnetofonowej różne dźwięki bądź proste, powtarzające się zdania. Najgorsze w tym wszystkim było to, że doświadczenia Cameron przeprowadzał na ludziach, którzy przyszli do jego Instytutu w celu podjęcia terapii nie ze względu na schizofrenię, tylko znacznie drobniejsze schorzenia, takie jak zaburzenia emocjonalne, depresja poporodowa. Wiele osób na skutek doświadczeń dr. Camerona poniosło poważne uszczerbki na zdrowiu. Wśród dolegliwości, często przewlekłych i w wielu wypadkach nieuleczalnych, wymienia się: nietrzymanie moczu, amnezję, utratę zdolności wysławiania się, nierozpoznawania swoich najbliższych, w tym rodziców oraz twierdzenie, że ich rodzicami są osoby prowadzące przesłuchanie. Kilkoro dzieci, z którymi eksperymentował Cameron, było molestowanych seksualnie, w co najmniej jednym przypadku przez kilku mężczyzn.

    W pracy Andrewa Goliszka In The Name of Science (Nowy Jork 2003) zamieszczona została opowieść jednej z nieletnich wówczas ofiar, mówiącej o przypadku dewianta, wysoko postawionego urzędnika rządu federalnego USA, którego jakoby Cameron sfilmował podczas spółkowania z dzieckiem. Chodziło o to, aby szantażem zmusić później zwyrodnialca do lobbowania na rzecz przyznania badaczom kolejnych grantów.

    Naomi Klein w książce The Shock Doctrine (2007) pisała, że Cameron pracował nad tym, w jaki sposób wydobyć informacje z „opornych źródeł”. Innymi słowy, opracowywał cały zestaw skutecznych tortur. Natomiast Alfred W. McCoy w Cruel Science: CIA Torture and U.S. Foreign Policy (2006) stwierdził, że Cameron podłożył naukowy fundament dwustopniowej psychologicznej metody tortur stosowanych później przez CIA. „Pierwszy stopień to stworzenie stanu dezorientacji podmiotu, natomiast drugi miał na celu doprowadzenie ofiary do sytuacji, w której »z własnej woli« wprowadza się ona w stan dyskomfortu, a wyjść z niego może tylko wtedy, gdy podda się przesłuchującemu”.

    Inni szatani (też) byli tam czynni

    Przykładem lekarza, który podobnie jak Cameron eksperymentował z narkotykami na niczego nieświadomych pacjentach, był brytyjski psychiatra William Sargant ze Szpitala św. Tomasza w Londynie i Belmont Hospital w Surrey. Jego doświadczenia również powodowały długotrwałe urazy u pacjentów. Jon Rappoport pisze o kilku innych przedstawicielach świata nauki – jakkolwiek by w kontekście przedstawianych tu historii pojęcie „świat nauki” zabrzmiało – zaangażowanych w MK Ultra. „Dr. Robert Heath z Tulane University już w 1955 r., pracując dla armii, wszczepiał głęboko w mózgi pacjentów elektrody, po czym podawał im LSD”. Z kolei w połowie lat 50. XX w. dr Paul Hoch, późniejszy komisarz ds. zdrowia psychicznego stanu Nowy Jork, pracując dla CIA, podawał „pseudoneurotycznemu schizofrenikowi” meskalinę, środek halucynogenny. „Pacjent doświadczył wówczas podróży z nieba do piekła […]. Hoch podał też pacjentowi LSD oraz poddał go miejscowemu znieczuleniu, a następnie usuwając części kory mózgowej, pytał ofiarę swych badań czy doświadcza teraz zmian w sposobie postrzegania rzeczywistości”, czytamy na stronie Jona Rappoporta.

    Dziennikarz dodaje, że „ludzie muszą w końcu zrozumieć, w jaki sposób kontrola umysłu i psychiatria są ze sobą związane, oraz pojąć, że w tej specjalności medycznej jest wielu szaleńców i morderców, którzy czerpią satysfakcję z zadawania bólu i cierpienia, pod pozorem badań naukowych”.

    Sidney Gottlieb był amerykańskim chemikiem, najbardziej znanym ze współpracy z CIA w latach 50. i 60. w ramach programu MK Ultra. Jak możemy przeczytać w „The Guardian”, w nekrologu zamieszczonym z powodu śmierci uczonego w marcu 1999 r.: „Sidney Gottlieb, który zmarł w wieku 80 lat, posiadał wszystkie cechy szalonego naukowca, o którym piszą autorzy powieści o CIA. Tylko że on istniał naprawdę. Gottlieb zwykle był nawet dość miłym człowiekiem. Największym osiągnięciem Gottlieba było wprowadzenie na rynek dietyloamidu kwasu lizergowego, lepiej znanego jako LSD. To, co zaczęło się jako głęboko tajny program kontrolowania umysłu w czasach zimnej wojny, stało się »sakramentem« dla członków ruchów kontrkultury lat 60.”.

    15 czerwca 1999 r. w magazynie „Counterpunch” ukazał się artykuł CIA’s Sidney Gottlieb: Pusher, Assassin & Pimp – US Official Poisoner Dies autorstwa Alexandra Cockburna i Jeffreya St. Claira zawierający informacje na temat doświadczeń przeprowadzanych przez dr. Harrisa Isbella: „Gottlieb sfinansował doświadczenia dr. Harrisa Isbella. Isbell prowadził Centrum Badań Uzależnień w Lexington, Kentucky. Znajdowała się tam grupa ludzi, traktowanych jak świnki morskie, na których dokonywano eksperymentów z czarną heroiną i innymi środkami psychotropowymi. Mówi się o 800 rodzajach środków chemicznych, które Gottlieb przesyłał do Lexington”.

    Podczas jednego z eksperymentów Isbell podawał LSD siedmiu czarnym mężczyznom przez 77 dni. Z notatek uczonego wynikało, że podawany narkotyk przekraczał czterokrotnie „normalne” dawki. Lekarz zdumiał się olbrzymią tolerancją pacjentów na tak dużą ilość trucizny, ale w swych notatkach zamieścił uwagę, że „tego typu zachowań należy się spodziewać u tego typu pacjentów”. Z kolei w innym eksperymencie finansowanym przez Gottlieba Isbell przywiązał do stołów dziewięciu Murzynów, po czym wstrzyknął im psylocybinę, środek o właściwościach halucynogennych. Włożono im termometry per rectum, aby zmierzyć temperaturę ciała, w oczy skierowano promienie światła z lamp, chcąc na bieżąco kontrolować reakcję źrenic, a stawy poddano uderzeniom, sprawdzając reakcję neuronów na psychodeliki.

    Wayne Ritchie – jeden z wielu

    Troy Hooper z „SF Weekly” opisuje, co stało się z jednym z ostatnich żyjących, którzy na własnej skórze doświadczyli skutków operacji MK Ultra: „Minęło ponad 50 lat, ale Wayne Ritchie mówi, że wciąż pamięta, co to znaczy zostać królikiem doświadczalnym eksperymentów z dawkowaniem SLD. W 1957 r. wraz z innymi urzędnikami federalnymi pił bourbona z sodą na imprezie świątecznej. Mężczyźni opowiadali sobie dowcipy i wymieniali plotkami, gdy nagle Wayne odniósł wrażenie, że pokój wiruje. Podobnie jak czerwone i zielone lampki na choince, stojącej w rogu pomieszczenia. Ritchie poczuł uderzenie gorączki, otoczyła go oszałamiająca feeria barw. Wayne Ritchie przeprosił kolegów i udał się na górę do swego gabinetu. Usiadł za biurkiem i napełnił szklankę zimną wodą. Chciał się uspokoić, Niestety, jego samopoczucie z każdą chwilą pogarszało się”.

    Ritchiego naszła paranoiczna myśl, że oto znalazł się w sytuacji bez wyjścia, że oplata go sieć spiskujących przeciwko niemu ludzi i żeby się od nich uwolnić, powinien uderzyć jako pierwszy.

    „Pomyślałem wówczas, że jeśli chcą się mnie pozbyć, pomogę im w tym. Wezmę broń z biura i dokonam napadu na bar. Zdobędę w ten sposób wystarczającą sumę dla mojej dziewczyny, aby mogła kupić bilet lotniczy do Nowego Jorku. Niestety plan się nie powiódł”. Odurzony alkoholem i narkotykami Ritchie udał się do Shady Grove w dzielnicy Fillmore w San Francisco. Tam zamówił bourbona z sodą. Po przełknięciu ostatnich kropel wycelował rewolwer w barmana i zażądał pieniędzy. Na szczęście obsługa baru obezwładniła napastnika i Ritchie został aresztowany, zanim komuś stała się krzywda, pisze Maia Szalavitz.

    Ponieważ mężczyzna był funkcjonariuszem wymiaru sprawiedliwości, który służył w wojsku i nie był wcześniej karany, został skazany jedynie na okres próbny i grzywnę w wysokości 500 dolarów. Ale był zmuszony zrezygnować z pracy w Marshals Service, amerykańskiej służbie federalnej, której pracownicy odpowiadają m.in. za egzekwowanie wyroków sądów federalnych, a także za ochronę budynków i urzędników sądowych. Do emerytury pracował jako malarz pokojowy.

    Mając 79 lat, w 2006 r., Wayne Ritchie złożył pozew przeciwko CIA za to, że stał się ofiarą ich eksperymentów. Jak pisał Bob Egelko, ze strony internetowej SFGATE, federalny sąd apelacyjny orzekł, z zastrzeżeniem, 26 czerwca 2006 r., że były pracownik Marshals Service nie udowodnił, że został odurzony LSD w ramach tajnego wówczas programu kontroli umysłu CIA, zanim spróbował napaść na bar w San Francisco w 1957 r. Podtrzymując decyzję sądu federalnego Dziewiąty Okręgowy Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych oświadczył, że „całkiem możliwe” jest to, że Ritchie mówił prawdę – że CIA, która później przyznała się do testowania LSD na nieświadomych obywatelach USA, wsypała narkotyk do jego drinka na przyjęciu wigilijnym, jak zasugerował agent federalny w zeznaniu pod przysięgą. „To niepokojąca sprawa” – stwierdził sędzia Alex Koziński. „Jeśli twierdzenia Ritchiego są prawdziwe, zapłacił straszną cenę w imię bezpieczeństwa narodowego”. Z drugiej jednak strony, Koziński stwierdził, że istnieją dowody na poparcie opinii Marilyn Hall Patel, sędzi z Dziewiątego Okręgu, mówiącej, że bardziej prawdopodobną przyczyną zachowania Ritchiego była „jakaś niezdiagnozowana choroba organiczna”, pogłębiona przez alkohol, który wypił tego dnia.

    Ofiary CIA i programu MK Ultra

    W latach 80. kilku byłych pacjentów Camerona pozwało CIA za szkody, co udokumentował kanadyjski program informacyjny „The Fifth Estate”. Ich doświadczenia i proces sądowy zostały wprowadzone do miniserialu telewizyjnego z 1998 r. pt. The Sleep Room. Poszkodowani przez program MK Ultra do dziś walczą o sprawiedliwość.

    Pod koniec maja tego roku na stronie CTV News z Kanady pojawiła się informacja o tym, że „ofiary domniemanych eksperymentów dotyczących prania mózgu za pomocą LSD, przeprowadzanych w Montrealu, planują złożyć pozew zbiorowy”. Sprawa dotyczy wydarzeń, jakie miały miejsce w szpitalu uniwersyteckim Uniwersytetu Mc Gill w Montrealu, w czasie gdy pracował tam dr Donald Ewen Cameron.

    Skarżący potwierdzili wiele informacji, które do tej pory uznawane były za wykwit teorii spiskowych, mówiąc m.in., że wprowadzano ich farmakologicznie w trwający tygodniami stan śpiączki, podczas której odtwarzano z magnetofonu „pętle hałasu” lub powtarzające się pojedyncze słowa. „To byli niewinni ludzie, którzy zgłaszali się do instytutu z łagodną depresją, a wychodzili z niego zniszczeni psychicznie”, powiedziała CTV Montreal Marlene Levenson, której ciocia była jedną z ofiar eksperymentów przeprowadzanych przez Camerona. Pani Levenson dodała, że od tego czasu ciotka była niezdolna do samodzielnego życia, a każdy dotyk obcej osoby budził w niej lęk.

    Wiele ofiar eksperymentów dawno nie żyje, ale członkowie ich rodzin są w posiadaniu dokumentów, które są zapisem relacji tego, co zdarzyło się w placówce. Angela Bardosh zapoznała widzów CTV Montreal z fragmentami listu swojej matki, która napisała: „Oni rozbili duży fragment mojej osobowości. Cieszę się, że wyszłam z tego żywa”. Bardosh powiedziała, że jej matka została przyjęta do placówki w wieku 18 lat z powodu depresji. W ciągu sześciu miesięcy pobytu w szpitalu rozwinęła się u niej ostra schizofrenia.

    Ofiary i ich rodziny zjednoczyły się teraz w nadziei, że złożą pozew zbiorowy przeciwko Quebecowi i rządom federalnym, a może nawet przeciw Instytutowi, w którym pracował Cameron, żądając odszkodowania i przeprosin za to, co musieli znosić.

    „Wierzę, że możemy domagać się naprawienia szkód moralnych, doznanych w wyniku eksperymentów przeprowadzanych w czasie, kiedy dr Cameron używał tych ludzi jako królików doświadczalnych” – powiedział Alan Stein, prawnik reprezentujący ofiary.

    W 1992 r. Kim Campbell, ówczesna minister sprawiedliwości, a później premier Kanady, wypłaciła odszkodowanie 77 byłym pacjentom programu, ale odmówiła innym wypłaty, ponieważ uznano ich za „niewystarczająco poszkodowanych”. Jednak ofiary zbrodniarzy z CIA nie rezygnują. Będą walczyć o sprawiedliwość i zadośćuczynienie do końca.


    Napisane przez dr Robert Kościelny
    https://www.ctvnews.ca/canada/victims-of-alleged-lsd-brainwashing-experiments-in-montreal-plan-to-file-lawsuit-1.3938614

    http://www.collective-evolution.com/2018/05/25/survivors-from-the-mk-ultra-program-come-together-with-plans-to-sue-the-federal-government/

    https://jonrappoport.wordpress.com/2018/03/30/how-the-cia-hid-their-mkultra-mind-control-program/

    http://healthland.time.com/2012/03/23/the-legacy-of-the-cias-secret-lsd-experiments-on-america

    https://www.sfgate.com/bayarea/article/SAN-FRANCISCO-Ex-marshal-s-appeal-in-LSD-case-2494040.php

    https://www.theguardian.com/news/1999/mar/11/guardianobituaries2

    https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5710-ofiary-sluzb-specjalnych-maja-glos
  • Stan wojenny w USA - a tu cisza?
    Czyżby cisza miała związek ze spotkaniem Trumpa z Putinem?
    Podobno Rosja będzie pomaała FEMA w tłumieniu zamieszek.

    https://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/01/a214.jpg

    Dlaczego elita bankowa chce zamieszek w USA?
    https://wolnemedia.net/dlaczego-elita-bankowa-chce-zamieszek-w-usa/
  • Ten drugi artykuł o CIA pokazuje, że
    ...USA to bandycki kraj.
    Zupełnie inny, niż Rosja.
  • @Talbot 18:59:30
    "Podobno Rosja będzie pomagała FEMA w tłumieniu zamieszek."

    Napewno Rosja pomogła zorganizować FEMA. Rosjanie stoją za wszystkim co niedobre w tym świecie. Według niektórych to Żydzi, ale ci co tak uważają są agentami Putina.
  • @Pedant-ERIA to POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA - Jesteś karłem intelektualnym dlatego wymazujesz uwagi obnażające twoje mity np, o USA.
    .


    Wszystkie twoje wypowiedzi jasno wskazują, że nie jesteś Słowianinem, tylko wytresowanym przez JEZUITÓW judaistą i
    FRANC-yjskim KRZYŻAKIEM KATO-lickim i WOLNOMULARZEM (freemason) - !!!!


    http://RAM.neon24.pl/post/144410,kontenerowce-jeszcze-jeden-zaklamany-horror-globalizacji#comment_1471098


    1) FENIX, masoński symbol boga słońca (Sun (son) god) - Odradzający się z popiołów.

    http://m.neon24.pl/610ffe5629a2fc0265c86319b00b35bc,13,0.jpg



    2) Kościół ŻYMSKO-katolicki Saint Nicolas du Chardonnet – główny ośrodek Bractwa św. Piusa X w Paryżu - Tam jest Pedanta król i tam jest PE-DANT-ów BABILOŃSKICH tymczasowy dom, który kazali sobie wybudować europejczykom na zagrabionych ziemiach prawowicie należących do Celtów .

    (BractwO św. Piusa X w Paryżu to znakomity przykład KONTROLOWANEJ OPOZYCJI.) !!


    UWAGA, UWAGA !!!!!!!1

    PIĄTA KOLUMNA = OŚMIORNICE i KAMELE-ONY !!! - CZCICIELE SŁOŃCA.


    A to jeden ze SZTABÓW PIĄTEJ KOLUMNY ŻYMSKIEGO WATYKANU na ziemiach Słowian i Celtów, gdzie za pomocą indoktrynacji i podstępu zmuszają europejczyków do mieszania swojej krwi z krwią obcych EUROPIE ludów !!!!

    --------- GENO-CIDE ======== ZAGŁADA GENU ----------------


    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/9e/Facade_Saint-Nicolas-du-Chardonnet_Paris.jpg/1024px-Facade_Saint-Nicolas-du-Chardonnet_Paris.jpg
    https://ctd-thechristianpost.netdna-ssl.com/en/full/49038/society-of-st-pius-x.jpg



    .
  • @Talbot 18:59:30
    Я спросил у Путина: „Где твоя опричнина?“. Путин не ответил мне…
    https://www.youtube.com/watch?v=YkoBjUL-2uE
  • @Talbot 17:30:55
    Czy moralne byloby zawolanie "Boze blogoslaw Ameryce"?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY