Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
747 postów 6158 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Niepodległa Polska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie zakładajmy, że Polska nigdy nie będzie niepodległa!

 

Istnieje antypolski mit, który głosi, że z powodu geopolitycznego położenia naszego kraju pomiędzy dwoma mocarstwami, jakimi są Niemcy i Rosja oraz z powodu natury naszego narodu nigdy nie będziemy mieli niepodległości.

 

Jeśli nawet udałoby się nam ją uzyskać i tak ją szybko stracimy. Powinniśmy więc sami poszukać kogoś kto będzie nami rządził.

Mit ten jest od dawna głoszony przez wrogów Polski i wydaje się że przekonało się do niego wielu Polaków, jako do prawdy oczywistej. Ma on zresztą głębokie historyczne korzenie. W XVIII w. na polskim tronie zasiadali dwaj królowie z saskiej dynastii Wettynów: August II i August III. Cieszyli się oni wsparciem części szlachty, która wolała mieć niemieckiego króla nad sobą niż np. Polaka Stanisława Leszczyńskiego. Mało kto sobie uświadamia, ale wychwalana przez wielu Konstytucja 3 maja zapewniała tron Polski właśnie niemieckim królom. W obliczu następujących rozbiorów wielu sądziło, że tylko rezygnacja z niepodległości i opowiedzenie się za jednym z zaborców jest najlepszym rozwiązaniem tragicznej sytuacji Ojczyzny.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. w Polsce międzywojennej było z kolei niezwykle silne myślenie o tym, że należy porozumieć się z jednym z dwóch mocarstw, aby móc zachować niepodległość. Józef Piłsudski był skłonny zwracać się ku Niemcom, a Roman Dmowski ku Rosjanom. Obaj politycy kierowali się pewną trzeźwą kalkulacją, ale ich przewidywania zawiodły i okazały się błędne w obliczu paktu Ribbentrop-Mołotow.

Po drugiej wojnie światowej wielu ludzi nie chciało walczyć z komunizmem uznając, że Związek Radziecki i tak nie pozwoli na niepodległość Polski. Gen. Wojciech Jaruzelski także tłumaczył ogłoszenie stanu wojennego rzekomym zagrożeniem ze strony Rosjan, którzy mieli chcieć spacyfikować nasz naród. Dzisiaj już wiemy z całą pewnością, że takiego zagrożenia nie było. Gen. Jaruzelski jednak przez wiele lat bronił się w ten sam sposób i część ludzi mu uwierzyła uznając za prawdziwe przekonanie, że przy takim położeniu geopolitycznym i tak nie moglibyśmy mieć niepodległości.

 

Obecnie nadal niezwykle żywe jest takie myślenie. Wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. było wyrażeniem zgody na rezygnację z polskiej niepodległości. Podpisanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego w 2007 r. ostatecznie przypieczętowało tę zgodę. W gruncie rzeczy dowodzi to, że w Polsce zwyciężyła opcja niemiecka, bo to Niemcy decydują o losach Unii i jej kształcie. Polska wybrała je obierając, przynajmniej w pewnym stopniu, antyrosyjską politykę.

Sam spotykałem ludzi, którzy w rozmowie zgadzali się z tym, że Unia Europejska pozbawiła nas suwerenności, ale popierali to mówiąc, że i tak byśmy nie byli w stanie rządzić się sami. Osoby te podkreślały nie tylko nasze położenie geopolityczne, ale także wyrażały przekonanie, że lepiej aby rządzili nami urzędnicy z Brukseli niż jacyś lokalni cwaniacy. W tym rozumowaniu zawarte było założenie, że Polacy są niewolnikami, którzy jednak mogą wybrać sobie pana. Lepszy zaś jest pan, który mieszka daleko, którego nie znamy i który nas nie zna niż pan tutejszy, który się będzie nami bardziej interesował i w związku z tym zrobi nam więcej krzywdy.

Największym zagrożeniem dla polskiej niepodległości nie jest Rosja i Niemcy, ale brak wiary w to, że możemy w ogóle być suwerenni. Stąd ten mit jest tak bardzo destrukcyjny i niebezpieczny. Trzeba go przełamywać i pokazywać, że powinniśmy patrzeć na to, co możemy zdziałać, a nie oglądać się na innych i czekać na co nam pozwolą. Nie chodzi o to, że mamy prowadzić politykę antyniemiecką, czy antyrosyjską. Nie chodzi też o to, że mamy prowadzić politykę prorosyjską, czy proniemiecką. Mamy przede wszystkim prowadzić politykę polską, która jest realizacją polskiej racji stanu. Bez tego zawsze będziemy tylko czyimś niewolnikiem, który biernie realizuje decyzje zapadające w jakiejś odległej stolicy.

Niektórzy uważają, że możemy przełamać to nasze nieszczęśliwie umiejscowienie poprzez przymierze z Amerykanami. W teorii wydaje się to dobrym rozwiązaniem, które w końcu mogłoby nam pomóc zapewnić pewną niezależność. W praktyce jednak okazuje się że Polacy zyskują w ten sposób jedynie nowego pana. Na życzenie Amerykanów polska armia jeździ na misje zagraniczne, a Polska zgadza się na to, by na naszym terytorium torturowano ludzi podejrzanych o terroryzm. Jednocześnie plany budowy tarczy rakietowej w naszym kraju okazują się fikcją, a nas wciąż obowiązują wizy przy wjeźdzcie do USA. Prezydent Obama chwali jednak swojego niewolnika, co dla wielu jest wystarczającym powodem do dumy.

We wszystkich działaniach polskiego rządu na arenie międzynarodowej widać brak podmiotowości. W mediach nieraz powtarza się że jesteśmy zbyt małym i słabym graczem żeby coś zdziałać. Ten brak pewności siebie, zgoda na to byśmy zawsze byli tylko wykonawcami czyjejś woli i brak wiary, że możemy być suwerenni sprawia, że tak naprawdę nie ma czegoś takiego, jak polska polityka zagraniczna. W gruncie rzeczy bowiem zawsze realizujemy interes innych. Donald Tusk, który wypełniał wiernie polecenia Angeli Merkel dzięki niej zdobył stanowisko w Unii Europejskiej. Ewa Kopacz kontynuuje jego politykę.

Aby coś zmienić należy przede wszystkim zupełnie inaczej spojrzeć na siebie i innych. Bez wiary, pragnienia wolności i niezależności nie osiągniemy niczego. Jeśli zaś będziemy je mieli będziemy mogli w nowy sposób, na innych warunkach rozmawiać z Rosją, Niemcami i USA. Będziemy mogli szukać też nowych sojuszników, którzy znajdują się w podobnej sytuacji, co my. Będziemy mogli w końcu bez kompleksów zwrócić się do krajów w naszym regionie zamiast wciąż pytająco zerkać na Berlin, Moskwę i Waszyngton.

Michał Krajski

 

//prawy.pl/74073-nie-zakladajmy-ze-polska-nigdy-nie-bedzie-niepodlegla/

KOMENTARZE

  • Rosja – nowe narzędzia dyplomacji: cyberataki i wojna hybrydowa
    http://prawy.pl/wp-content/uploads/2018/07/wojny-przyszlosci-2-360x521-207x300.jpg

    Pomimo swojego zapóźnienia technicznego i cywilizacyjnego Rosja w swojej dyplomacji, czyli imperialistycznej działalności armii rosyjskiej, wykorzystuje takie nowoczesne narzędzia jak cyberataki i wojnę hybrydową. Można się o nich dowiedzieć, z wydanej przez wydawnictwo Fronda, pracy „Wojny przyszłości” autorstwa wykładowcy Akademii Sztuki Wojennej – pułkownika Marka Wrzoska.

    Rządzona autorytarnie Rosja wysuwa roszczenia terytorialne wobec swoich sąsiadów (Chin czy Japonii), ingeruje w życie polityczne innych państw (USA, Unii Europejskiej -w tym i Polski), rozmieszcza swoje wojska w innych państwach (od byłych republik ZSRR – po Syrię), odmawia swoim sąsiadom prawa do podejmowania suwerennych decyzji. W ramach swoich działań wykorzystuje resentymenty historyczne oraz problemy innych państw do manipulowania nastrojami.

    Wojna hybrydowa to działania, które utrzymują konflikt poniżej otwartej wojny. Rosja od wielu dekad wykorzystuje takie narzędzia jak: propaganda wobec atakowanego kraju w tym kraju i na arenie międzynarodowej, prorosyjskie lobby w krajach atakowanych i w innych krajach (oddziaływające na globalną debatę), wykorzystywanie oddziałów wojskowych dywersantów w atakowanym kraju (ukrywających swoją przynależność i występujących jako ochotnicy, partyzanci, separatyści lub najemnicy).

    W działaniach wojny hybrydowej na Ukrainie, Rosja: dążyła do marginalizacji swojego przeciwnika na arenie międzynarodowej, blokowała dostawy surowców do swojego wroga, siała zamęt w życiu politycznym wroga, budowała swoje prorosyjskie lobby na terenie wroga, atakowała wroga w cyberprzestrzeni, wykorzystywała umieszczone przez rosyjskich hakerów wirusy w telefonach ukraińskich żołnierzy przesyłały lokalizacje Ukraińców Rosjanom, dzięki czemu armia rosyjska mogła ich namierzyć oraz likwidować tradycyjna bronią. Innymi narzędziami wykorzystanymi przez Rosję w wojnie hybrydowej z Ukrainą były propaganda i manipulacja medialna stosowana wobec odbiorców w Rosji, na Ukrainie i społeczności międzynarodowej.

    Celem wojny informacyjnej jest nie tylko pozyskanie informacji ale też „uzyskanie przewagi informacyjnej nad przeciwnikiem i zakłócenie jego percepcji”. Walka to działania zmierzające do zmiany istniejącego stanu rzeczy – również poprzez zdobywanie, wykorzystywanie informacji, utrudnianie przeciwnikowi zdobywania wiedzy, karmienie przeciwnika fałszywymi informacjami, chronienie swojego zasobu informacyjnego. W 2017 roku Rosja oficjalnie potwierdziła posiadanie wojsk operacji informacyjnych służących do cyberataków.

    W ramach wojny informacyjnej Rosja wmówiła rosyjskojęzycznej ludności na Ukrainie, że jest zagrożona ze strony Ukraińców. Celem rosyjskiej propagandy w Rosji, na Ukrainie i w innych krajach, jest zdobycie poparcia dla działań Rosji oraz demobilizacja przeciwnika.

    Wykorzystywana przez Rosjan, jako oręż wojny, dezinformacja przejawia się w: tworzeniu szumu medialnego, fałszywej elektronicznej komunikacji, by insynuować aktywność wojsk rosyjskich, tworzenie wrażenia o przygotowaniu wojsk rosyjskich do podjęcia działań, ukrywanie rzeczywistej obecności, pozorowanie uszkodzeń atakowanych przez wroga instalacji, tworzenie fikcyjnych instalacji, które mają przyciągać ataki wroga, karmienie spreparowanymi informacjami analityków wroga. Rosjanie doskonale wiedzą jak bardzo niebagatelna jest rola mediów w wojnie informacyjnej.

    Rosja specjalizuje się także w działaniach w ramach cyberwojny prowadzonej jest przez hakerów na usługach organizacji lub państw, którzy blokują wrogie serwery i kanały komunikacyjne wroga doprowadzając do paraliżu wybranych obszarów funkcjonowania państwa.

    W ramach cyber wojny wykorzystuje się trolling (czyli szerzenie na zlecenie kłamstw by wywołać dyskusje), cyberprzestępczość (w tym i wykradanie danych by dokonać kolejnych kradzieży), cyberataki terrorystyczne na infrastrukturę i systemy bankowe, cyberszpiegostwo. Na zlecenie rosyjskiej armii pracują hakerzy atakujący nie tylko wrogów Rosji ale i rosyjskich przestępców, oraz ci przeprowadzający ataki na infrastrukturę krajów NATO. Pierwszym zorganizowanym cyberatakiem jednego państwa na drugie był atak Rosji na Estonię, a następnie – na Gruzję.

    Rosyjscy hakerzy działający na zlecenie Rosji zarażają komputery użytkowników na całym świecie i za ich pośrednictwem dokonują masowych skoordynowanych ataków. Wykradane przez rosyjskich hakerów informacje są często używane do kompromitowania przeciwników Rosji. Rosyjscy hakerzy ingerują w kampanie wyborcze w wielu krajach.

    http://prawy.pl/74161-rosja-nowe-narzedzia-dyplomacji-cyberataki-i-wojna-hybrydowa/
  • Kompleksów brak
    Cyt : "Będziemy mogli w końcu bez kompleksów zwrócić się do krajów.................."kon cyt.
    Ależ my nie mamy kompleksów Talbot, proszę nam tego nie wmawiać. Kompleksy to mają żydosemici, którzy rządzą Polską, co widać słychać i czuć.
    --------------------------------
    Cyt : "Prezydent Obama chwali jednak swojego niewolnika" kon. cyt
    - Kiedy był napisany ten tekst ? Za Obamy ?
  • @tańczący z widłami 20:30:11
    Ten akapit o Obamie - odnosi się do rządów Tuska.
  • @Talbot 21:11:17
    .....Siedzi Dziecię
    W Swoim Świecie....,
    ...Wśród pałacowych murów i drzew sandałowych... a wkoło ...
    niebieskie lotosy i rajskie ptaki, a na imię mu.....
    ....nie mogły zabić w młodym, zdrowym ... chęci poznania świata...
    ...opuścił on potajemnie pałac....i dowiedział się, że starość jest .....poszukiwania zajęły 6 lat.... wówczas pojął "jeśli napniesz strunę zbyt mocno – pęknie, jeśli za słabo – nie wyda żadnego dźwięku"
  • @Talbot 19:47:16
    Umiar, batieńka we wszystkim trzeba mieć, UMIAR.
  • @Talbot 19:47:16
    Strasznie ten tzw. Zachód jest maluśki i bezbronny przy Rosji. A Rosja to potęga we wszystkim, wszystko może.
    Wybrała prezydenta USA i innych państw.
    Pewnie za niedługo zaingeruje w nasze wybory samorządowe?
    Jak wygra PiS, znaczy, że nie ingerowała a jak PiS nie wygra, znaczyć będzie że ingerowała.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY