Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
750 postów 6171 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Każdy pisze historię po swojemu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niedoskonała pamięć...

 

 

Żydzi dwukrotnie zostali wykreśleni z historii Białorusi –w sensie biologicznym przez nazistóworaz w symbolicznym przez radziecką propagandę.W ostatnim czasie w białoruskiej pamięci jest dla nich jednak coraz więcej miejsca.

Podczas wojny naterytoriumBiałorus iwedług różnych szacunkówzostało zamordowanych od 700 do prawie 900 tysięcy Żydów.Zabijani bylinie tylko w obozach, ale i w ponad 250 gettach. Holokaust na Białorusi nadal pozostaje stosunkowo słabo zbadanym tematem, w którym jest dużobiałych plam”. Największe wysiłki w zbadaniu ludobójstwa Żydów na Białorusi czyni nie państwo,abiałoruskie NGO, zagraniczne ośrodki oraz organizacje żydowskie.

 

Wykreśleni dwukrotnie

W okresie powojennym w całym ZSRR kwestia Holokaustu z przyczyn politycznych i ideologicznych pozostawała tematem tabu. Sama II wojna światowa była kluczowym wydarzeniem w radzieckiej historiografii i taki status zachowałarównieżw narracji historycznej niepodległej Białorusi.Podejście do tego konfliktu na Zachodzie inaBiałorusi jestjednakróżne.

II wojna światowanad Świsłoczą niejest opisywana jakoogólnoświatowy konfliktzlat 1939-1945,a jakoWielkaWojnaOjczyźniana, tocząca się w latach1941-1945. Mitowejwojny w dużej mierze kształtował politykę historyczną i pamięćradzieckiego społeczeństwa(samo upamiętnienie wojny w ZSRR zaczęło się dopiero pod koniec latsześćdziesiątych – na przestrzeni pierwszych dwóch dekad powojennatraumakazała przemilczeć wiele jej aspektów). Właśnie ta radziecka wizja wojny wznacznym stopniuprzetrwała we współczesnej Białorusi(od tej narracji odeszła już na przykład oficjalna Ukraina).

Zagadnienie Holokaustu i ludobójstwa innych narodów na terenie Białorusi pozostaje oddzielnym tematem. Radziecka narracja nie pozostawiła miejsca nagenocydŻydów, ponieważ wszystkie tutejszeofiarymiały byćczłonkami „narodu radzieckiego” albo „mieszkańcami Białorusi”.Takie podejście dominowałorównieżw oficjalnej białoruskiej kulturze pamięci przez dłuższy okres po odzyskaniu niepodległości. Jeszcze do niedawna w większości podręczników do historii samo pojęcie „Holokaustu” albo nie występowało w ogóle, albo było używane w ogólnym kontekście przebiegu wojnyw BSRR.

W ciągu ostatnichdziesięciulat sytuacja zaczęła się poprawiać – Holokaust na Białorusi stał się odrębnym tematem badań, powstają miejsca pamięci poświęcone stricte zagładzie Żydów. Natomiast oficjalna historiografia nie jest jeszcze gotowa na poruszenie niektórych bardzo ważnych i drażliwych tematów.Fakt,pierwszy nieoficjalny pomnik zagłady Żydówo nazwie„Jama” powstał tuż po wojnie na terenie mińskiego getta, przetrwałondo dziś i obecnie jest oficjalnym miejscem pamięci.Nie zmienia to jednak faktu, żezdaniem badaczyŻydzidwukrotnie zostali wykreśleni z historii Białorusi –w sensie biologicznymprzez nazistóworaz w symbolicznymprzez radziecką propagandę.

 

Obóz za hałdą śmieci

Skąd bierze się taki problem z pamięcią Holokaustu we współczesnej Białorusi?

Po pierwsze, podczas wojny zginęło od 25 do 30procentmieszkańcówBSRR, a taka traumapozostaje w zbiorowej pamięci na dziesięciolecia. Dlatego wprzypadku niezupełnie przepracowanego doświadczenia wojny mogłoby być problematycznym wyodrębnienie z całości narodu białoruskiego jeszcze jednej grupy– Żydów. Do dnia dzisiejszego hasło „na Białorusi zginąłcoczwarty” zna każdy uczeń. Ale naprzyjęcie do wiadomości faktu, żewśród owychco czwartych” byli również Żydzi, Białoruś wydaje się być niedo końca gotowa.

Po drugie, na początku latdziewięćdziesiątychwydawało się, że podejście do badania IIwojny światowej, w tym Holokaustu na Białorusi,ulegnie zmianie. Tak sięjednaknie stało: białoruskie władze i oficjalna historiografia przejęły prawie bezmodyfikacjiradziecki paradygmat „mitu Wojny”. Było to użyteczne w prowadzeniu polityki „resowietyzacji” pamięci, która zaczęła się wdrugiej połowie lat dziewięćdziesiątychi miała służyć konsolidacji obecnego reżimu. Dlatego to Wielka Wojna Ojczyźniana 1941-1945 nadal pozostaje w zbiorowej świadomości najważniejszym wydarzeniem XX wieku. Mity „wielkiego zwycięstwa” oraz „poświecenia i ofiary Białorusi” w wojnie nadalsą bardzo istotnym składnikiem tożsamości wielu Białorusinów.

Pamięć historyczna Białorusinów o Holokauście i wojnie nie uwzględnia innych aspektów tych wydarzeń: nie tylko bohaterstwa i waleczności, ale teżzniszczeń,setek tysięcy tragicznych historii, strachu i chaosu. Tymi tematami zajmują się niezależni badacze i historycy, ale niektóre zagadnienia nadal pozostają tematami tabu, na przykładkolaboracja z nazistami czy przestępstwa partyzantów i radzieckich wojsk.Ich nagłośnieniemogłoby podważyć mit Wielkiego Zwycięstwa. Nawet obecnie w oficjalnej narracji podczas uroczystości państwowych kwestia Holokaustu jest najczęściejumiejscawianaw szerszym kontekście ludobójstwa Słowian.

Ciekawym przykładem pamięci o zagładzie Żydów na Białorusijestwieloletni problem z ustanowieniem monumentu w miejscu byłego obozu zagłady Mały Traścianiec pod Mińskiem. Jeśli logikę działania władz w stosunku do na przykładofiar radzieckich represji politycznych (temat ten niemalnie istnieje w oficjalnym dyskursie) można zrozumieć,tokuriozalnymwydaje siękłopotz uszanowaniem pamięci ofiartegoobozu. Obóz zagłady Traścianiec został założony w 1941 roku i był największymtego typu miejscemna okupowanych terenach ZSRR. Małą tablicę upamiętniającą postawiono niedaleko obozu jeszcze w czasach radzieckich, natomiast pierwszą cześć prawdziwego monumentu-memoriału otwarto dopiero latem 2015 roku. Takie postępowanie władz kłóci się z mitem Wielkiego Zwycięstwa i wskazuje na to, że nawet własna tragiczna historia okresu wojny jest traktowana wybiórczo i instrumentalnie. Tak długa,siedemdziesięcioletnia droga do otwarcia memoriałuwynikała z różnicw interpretacji historii wojny pomiędzy oficjalną historiografiąaniezależnymi historykami. Jeszcze do niedawna teren obozu był prawie niewidoczny, ponieważ zasłaniało go znajdujące się tuż obok miejskie wysypisko śmieci.

 

Progres i restauracja w Kuropatach

W ciągu ostatniej dekadyna Białorusiznacznie poprawiły się format i jakość polityki historycznej.Niezależni historycy mają więcej swobody w prowadzeniu swoich badań, a oficjalna historiografia zaczyna inaczej traktować niedaleką przeszłość, podchodząc do kwestii radzieckiej spuścizny i doświadczenia wojny bardziej zperspektywyjednostek i grup etnicznych, a nie z pozycji „poświęcenia narodu radzieckiego”.

Badania nad Holokaustem też się zmieniły. O ilepod koniec XX wieku miejsc pamięci i monumentów poświęconych stricte Zagładzie Żydów na Białorusi było tylko kilka,o tyleterazliczbatakich obiektów, które powstały ze wsparciem władz, zbliża się do setki.

Zmienia się równieżobliczemiejsc pamięci o Holokauście.Wcześniej pomniki powstawały zgodnie zkanonamiradzieckiego monumentalizmu, a teraz projektuje sięcoraz więcej kompozycji zgodnie ze współczesnymi tendencjami w sztuce i architekturze.Na Białorusi nadalbrakuje jednak instytucji, któa byłaby poświęconaHolokaustowi.

***

O ilewidzimy pozytywne zmiany w kwestii pamięci oZagładziena Białorusi,o tylenie możemy tego samego powiedzieć o białoruskiej polityce pamięci jako takiej. Na początku czerwcapięćdziesiątmetrów od uroczyska Kurapaty pod Mińskiem – miejsca masowych mordów stalinowskich represji z lattrzydziestych – otwartonową restaurację… Do rzetelnego i wielowymiarowego przepracowania swojej własnej i często tragicznej przeszłości, w tym tematu Holocaustu, przed Białorusią jeszcze długa droga.

Maxim Rust jest białoruskim politologiem i badaczem elit politycznych, w roku akademickim 2017/18 stypendysta „Programu Stypendialnego im. Konstantego Kalinowskiego – staże”.

Fot. Adam Jones from Kelowna, BC, Canada (cc by-sa 2.0) commons.wikimedia.org


//www.new.org.pl/5773-niedoskonala-pamiec

 

Rosja publikuje kolejne dokumenty dotyczące udziału Związku Radzieckiego w drugiej wojnie światowej.

KOMENTARZE

  • Trzecia fala. Lekcja dla każdego …
    Ron Jones uczył historii w liceum w Kalifornii. Podczas studium II wojny światowej jeden z uczniów zapytał Jonesa, jak zwykli Niemcy mogą udawać, że nie wiedzą nic o obozach koncentracyjnych i masowej eksterminacji ludzi w ich kraju.

    https://treborok.files.wordpress.com/2018/06/01-tfldk.jpg

    Ponieważ zajęcia wyprzedziły program nauczania, Jones postanowił poświęcić tydzień na eksperyment poświęcony temu zagadnieniu.

    W poniedziałek wyjaśnił uczniom siłę dyscypliny. Jones powiedział uczniom, aby siedzieli w pozycji „cicho”, ponieważ sprzyja to uczeniu się. Następnie kilka razy kazał uczniom wstać i usiąść na nowej pozycji, a następnie wielokrotnie kazał opuścić salę i po cichu wrócić na swoje miejsca. Uczniowie polubili „grę” i chętnie wykonywali wskazówki. Jones kazał uczniom odpowiadać na pytania wyraźnie i żywo, a oni z zainteresowaniem wszystkiego słuchali, nawet zazwyczaj bierni uczniowie.

    We wtorek Jones wyjaśnił klasie, samodzielnie siedząc „w spokoju”, siłę społeczności. Kazał uczniowi śpiewać w chórze: „Siła w dyscyplinie, siła we wspólnocie”. Uczniowie działali z wyraźnym entuzjazmem, widząc siłę swojej grupy. Pod koniec lekcji Jones pokazał uczniom powitanie, które ci powinni wykorzystać gdy się spotykali, przez podniesioną wygiętą prawą rękę do ramienia — i nazwał ten gest salutem Trzeciej Fali. W następnych dniach uczniowie regularnie witali się tym gestem.

    W środę kolejne 13 osób dobrowolnie przyłączyło się do 30 uczniów eksperymentalnej klasy, a Jones zdecydował się wydać karty członkowskie. Mówił o sile działania. Według niego indywidualna rywalizacja często przynosi rozczarowanie, a aktywność w grupie pozwala osiągnąć wielki sukces w nauce. Jones kazał uczniom opracować projekt sztandaru Trzeciej Fali, nakłonił dwadzieścia dzieci z sąsiedniej szkoły podstawowej do nauki poprawnego siedzenia „w spokoju”. Trzech uczniów miało zadanie przedstawiać Jonesowi naruszenia ustalonego porządku i krytykowania Trzeciej Fali, jednak w praktyce dobrowolnym donosicielstwem zajęło się koło 20 dzieci. Jeden z uczniów Robert, który wyróżniał się dużą budową ciała i małymi zdolnościami do nauki oświadczył Jonesowi, że będzie jego ochroną osobistą i chodził z nim w szkole. Trzy najlepsze uczennice klasy, których umiejętności w nowych warunkach nie były pożądane opowiedziały o eksperymencie rodzicom. W rezultacie do Jonesa zadzwonił miejscowy rabin, którego usatysfakcjonowała odpowiedź, że klasa w praktyce studiuje niemiecki typ osobowości. Rabin obiecał wyjaśnić wszystko rodzicom uczennic. Jones był bardzo rozczarowany brakiem oporu, nawet u dorosłych, nawet dyrektor przywitał go salutem Trzeciej Fali.

    W czwartek rano publiczność została gromiona przez ojca jednego z uczniów, który czekał na Jonesa na korytarzu. Był wytrącony z równowagi, wytłumaczył swoje zachowanie niemiecką niewolą i prosił о zrozumienie. Jones, który próbował przyspieszyć zakończenie eksperymentu wyjaśnił uczniom moc dumy. 80 uczniów zebranych w klasie usłyszało, że są częścią ogólnonarodowego programu młodzieżowego, którego zadaniem jest transformacja polityczna dla dobra narodu. Jones kazał czterem eskortującym, by wydostali się z sali wykładowej i eskortowali do biblioteki trzy dziewczyny, których lojalność była wątpliwa. Następnie powiedział, że setki oddziałów Trzeciej Fali zostały utworzone w innych regionach kraju, a w południe w piątek o ich organizacji poinformuje w telewizji lider ruchu i nowy kandydat na prezydenta.

    W południe w piątek do biura wtargnęło 200 studentów, w tym przedstawiciele subkultur młodzieżowych, którzy nie byli zainteresowani sprawami szkolnymi. Przyjaciele Jonesa przedstawiali fotografów krążąc po sali wykładowej. W południe telewizor był włączony, ale nic nie pojawiło się na ekranie. Widząc zdumienie uczniów Jones przyznał się, że ruch nie istnieje a oni odeszli od własnej opinii i łatwo dali się zmanipulować. Według niego ich działania niewiele się różniły od zachowania narodu niemieckiego w krytycznych latach. Uczniowie rozchodzili się w stanie depresji, wielu nie mogło powstrzymać łez.

    Eksperyment był spontaniczny i przez długi czas pozostawał nieznany szerokim masom, czemu przyczynił się wstyd jego uczestników za swoje działania. Pod koniec lat 1970-tych Jones opublikował historię eksperymentu w swojej pedagogicznej książce, a do tej pory jedyny opis eksperymentu został wydany przez gazetkę szkolną. W 1981 roku ukazała się powieść i amerykański film telewizyjny „Fala”, oparty na eksperymencie. W 2008 roku ukazał się niemiecki film „Eksperyment 2: Fala”. W 2010 w USA wyszedł film dokumentalny Lesson Plan, obejmujący wywiad z uczestnikami eksperymentu.

    źródło
    https://treborok.wordpress.com/trzecia-fala-lekcja-dla-kazdego/?preview=true
  • Białoruscy przyjaciele Hitlera
    http://prawy.pl/wp-content/uploads/2012/09/historia_dywizjassbialoruska.jpg

    Nikołaj Maliszewski, białoruski politolog powiedział niedawno, że sformułowanie „polskie obozy” ma jego zdaniem odniesienie do faktów. Chętnie z ust Maliszewskiego badającego „wnikliwie” przeszłość, usłyszelibyśmy o licznych, białoruskich przyjaciołach Adolfa Hitlera.

    Problem ten podniósł Krzysztof Sychowicz w monografii IPN pt „Aparat bezpieczeństwa Polski Ludowej wobec mniejszości narodowych i etnicznych oraz cudzoziemców”. W latach 1945-1956 na terenie województwa białostockiego UB rozpracowywała byłych działaczy Białoruskiego Komitetu Narodowego. Jak wyglądała współpraca jego działaczy z Niemcami w okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej oraz w czasie okupacji północno-wschodnich terenów II RP?

    Przedwojenne województwo białostockie było mozaiką narodowościową, zamieszkiwaną przez Polaków, Żydów, Białorusinów i Litwinów. Część działaczy białoruskich, wbrew utartym opiniom o entuzjastycznym zapatrzeniu na komunistyczną Rosję Sowiecką, zerkała przyjaźnie w kierunku Berlina. Jeden z nich Fabian Akinczyc, przed wybuchem II wojny światowej, założył Białoruską Partię Narodowo-Socjalistyczną. Był w stałym kontakcie z liderami NSDAP, a przy ich wsparciu wydawał pismo „Nowyj Szlah”.

    We wrześniu 1939 roku Białorusini, obok Żydów, aktywnie uczestniczyli w sowieckiej administracji okupacyjnej, w tym w zwalczaniu Polaków. W 1940 roku białoruscy działacze uzyskali zgodę władz niemieckich na utworzenie Komitetu Samopomocy, mającego charakter organizacji kulturalno-oświatowej. Przed atakiem Niemiec na ZSRR prowadzona była przez pronazistowskich Białorusinów działalność wywiadowcza na rzecz Hitlera. W Berlinie powołano Białoruskie Centrum Narodowe, na czele którego stanął Mikołaj Szczors, a jego zastępcą został Mikołaj Zdanowicz.

    Na zachodniej Białorusi powstał Bezirk Białystok. Do administracji weszli ponownie Białorusini. Wspomniana już „kulturalno-oświatowa” Samopomoc typowała kandydatów do szkół dywersyjno-szpiegowskich Niemiec. Za zezwoleniem tych ostatnich wydawane było pismo „Ranica”, którego naczelnym był redaktor Stanisław Hrynkiewicz z powiatu Dąbrowa.

    W 1941 roku powołano Białoruski Komitet Narodowy. Początkowo jego aktywność sprowadzała się do organizacji zebrań i odczytów, nauki niemieckiego, a także kursów dla przyszłych urzędników administracji. Pod opieką BKN działał teatr, orkiestra i liczne chóry. W 1943 roku zostało ono przekształcone w Białoruskie Zjednoczenie Narodowe. Dysponowało ono oddziałami w sześciu miastach okręgu. Posiadało referaty: organizacyjny, szkoleniowy, propagandy, kultury oraz gospodarki. BZN wspierało też powstawanie grup paramilitarnych Białoruskiej Samoobrony. Współpracowało z Niemcami przy likwidacji partyzantki sowieckiej.

    Pod czujnym okiem niemieckiego kontrwywiadu wychodziły kolejne pisma, takie jak: „Białoruski Hołas”, czy wymieniony już „Nowyj Szlah”. Kontakty między liderami Białoruskiego Zjednoczenia Narodowego, Teodorem Iljasiewiczem, dyrygentem chóru cerkiewnego Orłowem, dyrektorem szkoły białoruskiej w Białymstoku Kuzniecowem, burmistrzami Białegostoku i Narewki – Łukaszykiem i Kabatem – a SS i Gestapo miały charakter regularny.

    W „walce” z polskim podziemiem „wsławił się” w 1942 roku 200 osobowy oddział SS-Weissruthenische Schutzmanschaft. Za wykonaną „pracę” jego żołnierze otrzymali awanse i dodatkowe przydziały żywności. Zdaniem Krzysztofa Zychowicza liczba funkcyjnych Białorusinów współpracująca z hitlerowcami wyniosła od 8 do 10 tysięcy osób.

    Po wojnie część działaczy wstąpiła do PPR i UB. Jeden z nich Jan Pietkiewicz został nawet dyrektorem departamentu Ministerstwa Ziem Odzyskanych. Inwigilowani przez UB działacze BKN, czy BZN argumentowali, że ludność białoruska w czasie II wojny światowej była nieuświadomiona, a liderzy omotani przez Niemców. Tyle tylko, że ich aktywność nie sprowadzała się wyłącznie do prowadzenia szkół, czy zespołów artystycznych.

    Na całe szczęście większość Białorusinów nie poszła drogą zdziczałych banderowskich Ukraińców i nie zabijała swoich sąsiadów Polaków tylko za to, że przynależeli do tej grupy narodowej. Bo gdyby tak było, to dziś w Polsce Białorusini nie mieszkaliby w zwartych skupiskach na południowo-wschodnim Podlasiu, a byliby porozrzucani, jak Ukraińcy po operacji „Wisła”, po Ziemiach Zachodnich.

    Wanda Grudzień
    Na zdjęciu: Emblemat 30 Dywizji Grenadierów SS (1 białoruska

    http://prawy.pl/1820-bialoruscy-przyjaciele-hitlera/
  • Czy Polacy kolaborowali z Niemcami?
    https://img4.demotywatoryfb.pl//uploads/201805/1527057539_hhuqaf_600.jpg

    https://img7.dmty.pl//uploads/201806/1529636617_7q3rnc_600.jpg
  • @Talbot 19:05:33
    https://img4.dmty.pl//uploads/201308/1376771857_oforcx_600.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY