Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
812 postów 6537 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Drugi Katyń

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wiemy już, że wiosną 1940 r. wymordowano 22 tys. polskich jeńców

 

Wielu z nas zastanawia się zapewne, dlaczego Rosja tak bardzo ociąga się z ujawnieniem wszystkich akt katyńskich, skoro przyznała się do zbrodni na 22 tys. polskich obywatelach, jeńcach wojennych, wziętych do niewoli i umieszczonych w trzech obozach: Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku.

Przecież wiemy już dzisiaj, kto wydał rozkaz ich rozstrzelania, a nawet jak przebiegały te masowe egzekucje. Mało tego, znamy nawet niektóre nazwiska katów z osławionym Wasilijem Błochinem, który podobno w swojej karierze osobiście zamordował około 50 tys. ludzi, co daje pięć osób zabijanych dzień w dzień przez 29 lat wytężonej służby w szeregach NKWD. Wiemy również i to, gdzie znajduje się dzisiaj większość dołów śmierci, które stały się zbiorowymi mogiłami wymordowanej polskiej elity.

Nie żyją już dzisiaj autorzy zbrodniczego wyroku ani bezpośredni wykonawcy egzekucji, którzy poobwieszani orderami i medalami odeszli nieniepokojeni i leżą sobie spokojnie gdzieś na rosyjskich cmentarzach.

Jaka tajemnica może kryć się jeszcze w katyńskich aktach, której to tajemnicy tak bardzo strzeże do dzisiaj Kreml? Dlaczego ujawnia tylko to, co od dawna już wiemy?

Niestety dla Moskwy – tak to w życiu już bywa – czasami nadgorliwość własnych obywateli i przemożna chęć zanegowania sowieckiego sprawstwa ludobójstwa powoduje, że zamiast zamierzonego efektu wpędzają oni swoje władze w nie lada kłopot, naprowadzając historyków i badaczy amatorów na trop kolejnej zbrodni, którą śmiało można nazwać Katyniem II. Jak wiemy, w kłamliwym raporcie akademika Burdenki pojawiły się relacje podstawionych świadków, którzy składali fałszywe zeznania, jakoby już po kwietniu i maju 1940 r., kiedy odbywały się masowe egzekucje na polskich jeńcach, widziano ich zdrowych i żywych jeszcze w 1941 r., a nawet już po wkroczeniu do ZSRR niemieckich wojsk. Czy wszystkie te relacje były kłamliwe? A może w pośpiechu i pod presją czasu oraz przy naciskach światowej opinii publicznej znalazły się w aktach zeznania mówiące o zupełnie innej grupie polskich jeńców, którzy zaginęli bez śladu?

W 2004 r. zakończyło się śledztwo katyńskie prowadzone przez Prokuraturę Generalną Federacji Rosyjskiej, a w trakcie jego trwania uaktywniły się w Rosji portale internetowe negujące winę Sowietów oraz pojedynczy obywatele, którzy swoimi wspomnieniami stali się dla władz Rosji nie tyle patriotami spełniającymi swój obowiązek wobec ojczyzny, lecz zwykłymi pożytecznymi idiotami, naprowadzającymi badaczy na ślad kolejnego ludobójstwa dokonanego na polskich jeńcach.

26 października 2004 r. do Prokuratora Generalnego Federacji Rosyjskiej, W.W. Ustinowa wpłynął list pułkownika rezerwy Ilija Kriwoja, który uskarżał się w nim, że mimo słania pod koniec lat 90. i na początku XXI stulecia do rosyjskiej prasy licznych listów zawierających według niego dowody rosyjskiej niewinności, napotkały one na ścianę milczenia. I dalej następuje jego bardzo sucha i pisana językiem wojskowym wiarygodna i obszerna relacja z czasów, kiedy to Kriwoj w latach 1939–1941 został wysłany na naukę do Smoleńskiej Szkoły Strzelców i Kaemistów utworzonej na bazie brygady pancernej, która wyruszyła atakować Polskę. Naiwny oficer rezerwy nie zdawał sobie sprawy z kłopotu, w jaki wpędza rosyjskie władze, i nie rozumiał tego, że prokuratura musiała ignorować tego typu doniesienia z jednego tylko powodu. Wyszłaby na jaw kolejna zbrodnia ludobójstwa dokonana tym razem w 1941 r. na polskich jeńcach wojennych przebywających w trzech tak zwanych „isprawitielno-trudowych łagrach”, ITŁ, czyli obozach poprawczo-roboczych. Emerytowany oficer, opisując z niebywałą precyzją, jak to wielokrotnie widywał w 1941 r. jeńców w polskich mundurach, pracujących przy budowie dróg, nie mógł sobie zdawać sprawy, że ujawnia kolejne nieznane ofiary sowieckiego ludobójstwa. On sądził, że to ci sami jeńcy, którzy już od roku spoczywali w dołach śmierci.

4 listopada 2005 r., czyli przeszło rok po liście płk. Kriwoja do Prokuratury Generalnej FR, na stronie katyńskich negacjonistów, katyn.ru, ukazał się Apel do obywateli ZSRS, Polski i innych krajów:

W ciągu szeregu ostatnich lat poszczególni rosyjscy obywatele na zasadach społecznych, jednocześnie z oficjalnym prawnym śledztwem w sprawie karnej nr 159, prowadzonym w latach 1990–2004 przez pracowników Głównej Prokuratury Wojskowej FR i równoległym polskim śledztwem, prowadzonym obecnie przez pracowników Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, prowadzili prywatne śledztwo o prawdziwych okolicznościach sprawy katyńskiej. W toku tego niezależnego śledztwa ujawniono nieznane wcześniej dokumenty archiwalne, zeznania i inne dowody stanowczo potwierdzające wywody komisji akademika N.N. Burdenki w 1944 r., a także niezbicie świadczące o falsyfikacji sprawy katyńskiej na wielką skalę, pozbawionej zasad i przestępczej, przeprowadzonej w latach 1988–1991 przez kierownictwo KGB ZSRS przy współpracy pracowników KC KPZS i Głównej Prokuratury Wojskowej ZSRS.

 

Z tego wstępu można wysnuć absurdalny wniosek, jakoby KGB sama siebie obwiniła o niepopełnioną zbrodnię. Dalej następuje część archiwalna apelu opierająca się na dokumentach, które podobnie jak zawiadomienie płk. Kriwoja dowodzą zupełnie czegoś innego, niż planowali wykazać autorzy. Skoro wiemy już, że wiosną 1940 r. wymordowano 22 tys. polskich jeńców, to okazuje się, że w okolicach Smoleńska, na zachód od katyńskiego lasku, w wielkim leśnym masywie istniały inne obozy, w których przetrzymywano polskich podoficerów i szeregowych jeszcze w 1941 r., po ataku Niemców na ZSRR. Wiemy dzisiaj, że nie ewakuowano ich koleją w głąb ZSRR. Istnieją dowody na to, że nie dysponowano z uwagi na wojenną panikę i inne potrzeby wagonami do ich przewozu. Wiemy również, że nie wyruszyli w tak zwanym marszu śmierci na wschód z powodu nękających rejon Smoleńska nalotów niemieckiego lotnictwa. Co się z nimi stało?

Liczbę polskich jeńców z tych obozów szacuje się dzisiaj na 16 do 17 tys.

 

Wygląda na to, że obywatele Rosji zupełnie nieświadomie naprowadzili nas na ślady kolejnej sowieckiej zbrodni na Polakach i potwierdzili relację jedynego świadka, któremu udało się z takiego obozu zbiec. Był nim Icek Erlichson. We wrześniu 1939 r. ten wówczas 17-letni Żyd ze Starachowic zauroczony ideą komunizmu przedarł się do ZSRR, gdzie dość szybko NKWD wyleczyła go z tej miłości. Jego relacje z pobytu i ucieczki z nieznanego nam do niedawna kompleksu obozów zostały spisane na początku lat 50. i wydane w zeszłym roku przez wydawnictwo REBIS pod tytułem Smakowanie raju.

W świetle dzisiejszej wiedzy nabierają one niemal stuprocentowej wiarygodności, gdyż przeszło 60 lat temu nie znał on przecież „zawiadomienia Kriwoja” czy „Apelu” ze strony internetowej katyn.ru., a opisał dokładnie te same miejsca okolic Smoleńska usiane obozami.

Ten złowrogi Smoleńsk wraca ciągle do nas jak krwawy bumerang. Czy doczekamy się prawdy o Drugim Katyniu? Ile jeszcze naszych rodaków leży zakopanych w do dziś nieznanych dołach śmierci? Czy doczekają się dnia, w którym i na ich grobach ktoś zapali znicze? Tragedię z 10 kwietnia 2010 r. ktoś spontanicznie nazwał Katyniem II. Tymczasem okazuje się, że był to najprawdopodobniej Katyń III, a może IV… V… VI? Jakie tragedie skrywa jeszcze ta „nieludzka ziemia”? Czy doczekamy się kiedyś całej prawdy?

 

Źródło:

Dr Tadeusz A. Kisielewski, Zatajony Katyń – nieznana tragedia polskich wojskowych,

Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2011

 Napisał

 

https://polskaniepodlegla.pl/magazyn-patriotyczny/item/15999-drugi-katyn-wiemy-juz-ze-wiosna-1940-r-wymordowano-22-tys-polskich-jencow

KOMENTARZE

  • Nieoczekiwane wsparcie ze strony Brytyjczyków.
    Pomogą Polsce odzyskać reparacje wojenne? Przypominamy wymowny przykład Włochów, którzy też walczyli o odszkodowania (wideo)

    https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2018/05/niemcy.png

    Zespół ds. reparacji poinformował, że trwa przygotowywanie szczegółowego raportu na temat polskich strat wojennych. Jednocześnie członkowie zespołu pokazują, że inne kraje zdołały wywalczyć w sądzie wysokie odszkodowania, mimo że straty w porównaniu z poniesionymi przez Polskę, były relatywnie małe. Zespół liczy także na wsparcie Brytyjczyków.

    Arkadiusz Mularczyk podkreślił, że raport zostanie szczegółowo przygotowany i opublikowany na stronie internetowej. Wartość reparacji to 850 miliardów dolarów, tj. 3 biliony złotych, czyli kwota wysokości półtorarocznego polskiego produktu narodowego brutto.

    Aby uzyskać taką kwotę, potrzebne jest międzynarodowe wsparcie. Takie deklarują posłowie z Wielkiej Brytanii.

    poseł Krawczyński, przewodniczący grupy przyjaźni polsko-brytyjskiej, informował nas o przeprowadzeniu takiej akcji wśród brytyjskich posłów. Wówczas 20 brytyjskich deputowanych podpisało się z takim apelem, listem wspierającym polskie starania dotyczące reparacji

    – wyjaśnił Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS. Z kolei Paweł Kamiński wskazał, że włoski sąd uznał, że Niemcy powinny wypłacić odszkodowanie w wysokości 6,6 mln euro za zabójstwo 128 cywilów. To mniej więcej tyle, ile ginęło osób w pacyfikowanej przez Niemców polskiej wiosce. A takich były setki…

    https://www.youtube.com/watch?v=JrQ3U6LGKR0


    https://niezlomni.com/nieoczekiwane-wsparcie-ze-strony-brytyjczykow-pomoga-polsce-odzyskac-reparacje-wojenne-przypominamy-wymowny-przyklad-wlochow-ktorzy-tez-walczyli-o-odszkodowania-wideo/
  • Katastrofa MH17: Śledczy poprosili Rosję o dane dotyczące „Buku”
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/398/06/3980697.jpg

    Dzisiaj śledczy prowadzący sprawę katastrofy malezyjskiego samolotu na wschodzi Ukrainy poprosili Rosję o informacje dotyczące rakietowego systemu przeciwlotniczego „Buk”, z którego został zestrzelony samolot, powiedział przedstawiciel holenderskiej prokuratory Eyhin de Graaf.

    Śledczy są zainteresowani informacjami na temat „systemu i parametrach zastosowanych do powłoki rakiety”.
    Międzynarodowi śledczy twierdzą, że rakietowy system przeciwlotniczy należał do 53. brygady przeciwlotniczej z Kurska. Do takich wniosków doszli „po zbadaniu wszystkich dostępnych obrazów i po stwierdzeniu, że «Buk» ma wiele unikalnych cech”.

    Dodał, że teraz dochodzenie jest „na ostatnim, ale najtrudniejszym etapie”.

    „Stwierdzenie tego faktu prowadzi do pytań, takich jak na przykład zakres zaangażowania tej brygady w ataku na lot MH17. Jest to ważne zagadnienie, które wciąż jest przedmiotem dochodzenia” — powiedział prokurator generalny Holandii Fred Westerbeke.

    Dodał także, że krąg podejrzanych w sprawie katastrofy Boeinga MH17 zmniejszył się do kilkudziesięciu osób.

    Sąd w sprawie katastrofy malezyjskiego samolotu odbędzie się w Holandii. Większość ofiar tej tragedii jest poddanym tego kraju.

    Wypowiedzi śledczych o tym, że „Buk”, który zestrzelił samolot, należał do Rosji są „oczywiście fałszywe”, powiedział zastępca szefa Komisji Dumy Państwowej ds. Obrony Jurij Szwytkin.

    https://pl.sputniknews.com/swiat/201805248028448-sputnik-rosja-buk-holandia-mh17m/
  • Słyszałeś coś o Chatyniu
    czy o Babim Jarze?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY