Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
781 postów 6333 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Polska szkoliła terrorystów żydowskich

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Piłsudyzm współzałożycielem Izraela. Henryk Pająk

 

Obiegowa wiedza o współudziale Polski w powstaniu Izraela sprowadza się do dwóch faktów. Pierwszym było szkolenie terrorystów z późniejszego „gangu Sterna”,wyposażenie go w broń. Drugim – dezercja około trzech tysięcy Żydów z Armii gen. W. Andersa już podczas jej pobytu w Palestynie, przygotowana już przed wyjściem ZSRR!

 

Kontekst tych wątków był znacznie wcześniejszy, szerszy, o wiele ważniejszy dla powstania państwa Izrael. Poszerzył tę wiedzę m.in. A. Zary- chta,oficer Wojska Polskiego, który szkolił elitarną grupę terrorystów Sterna w lasach Andrychowa, w Zofiówce na Wołyniu i koło Łodzi.

Żydzi po wojnie nie zapomnieli o polskich „użytecznych durniach”tej tajnej misji, starannie zakonspirowanej przed Brytyjczykami, a to dlatego, że terroryści Sterna i Żabotyńskiego podejmowali akcje terrorystyczne przeciwko Anglikom w Palestynie, będącej wówczas tzw. mandatem brytyjskim.

W latach powojennych major A. Zarychta był przedsiębiorcą specjalizującym się w poszukiwaniu i obrocie kamieniami szlachetnymi. W1964 roku poszukiwał złóż ametystów w brazylijskim Rio Doee.

W lipcu 1946 roku otrzymał tam list z Tel Awiwu za pośrednictwem firmy z Belo Stempel:

My, Żydzi polscy w Izraela, czujemy, że pomoc udzielona przez Rząd Polski sprawie naszej wolności, jest perłą w Koronie Polski, dowodem, że to, cośmy się uczyli w ławkach szkolnych o Kościuszce i Mickiewiczu nie jest frazesem, tylko tradycją.

Tak pisał autor listu Benjamin Gepner,który czas drugiej wojny spędził w „gangu Sterna”, walcząc z Brytyjczykami w Palestynie i wycinając w pień bezbronnych wieśniaków palestyńskich, włącznie z kobietami i dziećmi.

Zarychta był w międzywojniu związany z pismem narodowców „Zadruga”,reprezentującym świadomy polski nacjonalizm, jednocześnie będąc oficerem Wojskowej Służby Geograficznej. Abrahama Sternapoznał, gdy jako oficer Departamentu Zagranicznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP koordynował supertajny plan pomocy Żydom walczącym o powstanie państwa Izrael. Polska stała się centrum werbunkowym i szkoleniowym syjonistów Władysława „Żabotyńskiego”.

Wiosną 1939 roku w lasach beskidzkiego Andrychowa słyszało się serie wybuchów i kanonad broni ręcznej i cekaemów. W tajnej operacji szkoleniowej brało udział dwudziestu pięciu starannie wybranych młodych Żydów, którzy mieli surowo zakazane jakiekolwiek kontakty z miejscową ludnością. Pod okiem instruktorów Wojska Polskiego uczyli się przez cztery miesiące techniki walk partyzanckich i sabotażu. Szkolili się w organizowaniu ataków terrorystycznych i bombowych. Poznawali podstawy konspiracji. Jeden z kursantów pisał:

Polacy traktowali kurs terroryzmu jako dyscyplinę naukową, poznaliśmy matematyczne formuły na demolowanie konstrukcji z cementu, żelaza, drewna, cegieł i ziemi.

Kurs był przeznaczony dla organizacji wojskowej Irgun,podziemnej armii syjonistów założonej przez „Żabotyńskiego”. Tropieni w Palestynie przez Brytyjczyków, przedostali się do Polski w małych grupach, samolotami LOT latającymi między Hajfą a Warszawą, albo płynęli liniowcem „Polonia”.Łączył on Palestynę z rumuńskim portem w Konstancy. Stamtąd pociągiem docierali do Krakowa. Niemal wszyscy mówili po polsku.

Dr Laurence Weinbaum,historyk z Instytutu im. W. „Żabotyńskiego” w Tel Awiwie, ujawnił, że „Irgun tworzyła palestyńska klasa średnia, w większości polskiego pochodzenia”.W książce „Marriage of Conve- nience, New Zionist Organization and Poland Government 1936-1939″, L. Weinbaum cytuje opinie słynnego żydowskiego pisarza Artura Koestlera(autora m.in. książki o pochodzeniu „Żydów” chazarskich):

Dowództwo Irgunu stanowili młodzi polscy intelektualiści wychowani w rycerskiej tradycji romantycznych zrywów niepodległościowych i rewolucyjnych.

Po powrocie do Palestyny swoją „rycerską romantyczność” szybko przekuli na masakry bezbronnej ludności Palestyny aby „zachęcić” ją do wynoszenia się z ich ziemi i domów.

Jeden z uczestników tajnych szkoleń dywersji i terroryzmu Yaakow Mendor,cytowany przez Weinbauma, wspominał:

Polscy instruktorzy widzieli w nas nowy rodzaj Żydów, naprawdę cieszyli się, że biorą udział w tworzeniu armii żydowskiej.

To zrozumiałe, że się cieszyli. W dalszej perspektywie widzieli exodusdo Palestyny kilkuset tysięcy a może kilku milionów polskich Żydów!

Kursy w Andrychowie były efektem tajnej umowy zawartej w 1936 roku między „Żabotyńskim” a władzami Polski.Projektowano pomoc polskiej armii pod patronatem Ministerstwa Spraw Wojskowych w latach 1936-37. Pierwsza grupa kandydatów na terrorystów – około czterdziestu – stawiła się w Polsce latem 1938 roku.

Odbywali regularne szkolenia także w lasach Zofiówki na Wołyniu(okolice Łucka) i w Poddębni w pobliżu Łodzi. Kurs w Andrychowie był ostatnią fazą szkoleń i współpracy. Szkolono tam kadrę żydowskich dywersantów – terrorystów. Potem każdy z nich szkolił Żydów z „gangu Sterna”już w Palestynie, przygotowując ich do lokalnych warunków terroru przeciwko Brytyjczykom i Palestyńczykom. Polskie prekursorstwo w logistyce tej profesjonalizacji było nie do przecenienia.

Żydzi krwawo, w ich „stylu” odpłacili pokoleniu naszych ojców i dziadów za te przysługi (usługi) po napaści Żydobolszewii na Polskę i kontynuowali tę ich wdzięczność bestialskim terrorem w pierwszym powojennym dziesięcioleciu.

Wszystkie szkolenia osobiście nadzorował Abraham Stern (urodzony w Suwałkach). Apolinary Zarychta takim go zapamiętał:

Jego szczupła postać mówiła o skupionej energii jak w sprężynie, a błyski oczu, gdy mówił o walkach, miały coś z agresywności i zaciętości szerszenia.

Żydzi zBetaru nie kryli fascynacji Piłsudskim. W 1939 r. delegacjaBetaru umieściła ziemię z grobu swego patrona na kopcu Piłsudskiego w Krakowie.

Żabotyński” był prawą ręką TeodoraHerzla.Wziął jednak rozbratz mchem syjonistycznym nie wierząc, że uda się wynegocjować z Brytyjczykami zgodę na kolonizację Palestyny. Najwyraźniej nie doceniał potęgi bankierskich klanów Ameryki i Europy, skuteczniejszych od bomb i kul Ir- gunu i „gangu Sterna” razem wziętych. „Żabotyński” opanował organizację syjonistów-rewizjonistów i wzorem Piłsudskiego przystąpił do budowy kadr wojskowych, mając poparcie austriackiego zaborcy jako jego agent.

Chaim Weizmann– szef Światowej Organizacji Syjonistycznej:

Betar to dzieci igrające z żydowską swastyką.

Dawid Ben Gurionironicznie nazwał „Żabotyńskiego” „Włodzimierzem Hitlerem”.

W1934 roku syjoniści-rewizjoniści uzyskali poparcie Benito Mussoli- niego. Zgodził się na przyjęcie 136 członkówBetaru do szkoły marynarki wojennej w Civitavecchia. Mussolini nie krył swojej niechęci do hitlerowskiego antyżydzizmu(„antysemityzmu”). Mussolini cenił przywódcę syjonistów-rewizjonistów. Mawiał:

Aby syjonizm mógł odnieść sukces, potrzebujecie żydowskiego państwa z żydowskim językiem i żydowską flagą.

Gdyby Mussolini miał w Italii 3,5 miliona Żydów jak Polacy w Polsce, pewnie by mówił inaczej. Zwłaszcza gdyby był ożeniony jak Piłsudski z Żydówką.

Kiedy dwa lata po ożywieniu Betaru w Italii „Żabotyński” pojawił się w Warszawie, wtedy już nad Żydami europejskimi unosił się duch narodowego „socjalizmu” Hitlera. Niemcy wprowadzili „ustawy Norymberskie”. Żydzi odpowiedzieli exodusem. Pryskały złudzenia. Polska „elita” jednak tkwiła w sanacyjnym samouwielbieniu i zamordyzmie. Trwały prześladowania policyjno-więzienne narodowców, np. Adama Doboszyńskiego,zamordowanego po wojnie przez żydochazarów. Czołowa postać konspiracyjnego ruchu narodowego – Henryk Rossman(1896-37) został pobity w słynnej Berezie Kartuskiej tak dokładnie i skutecznie, że zmarł z odbitymi nerkami.

W Obozie Wielkiej Polski (OWP) Rossman reprezentował Ruch Młodych OWP, jednocześnie należąc do „młodych” Stronnictwa Narodowego. Opowiadał się za radykalizacją ruchu narodowego w grupie niepokornych, takich jak T. Gluziński,Jan C. Mosdorf(„Wczoraj i jutro”). Na fali aresztowań po zabójstwie min. Pierackiego (zastrzelonego przez Ukraińców) i delegalizacji Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR),H.

Rossman ląduje w Berezie i wychodzi z odbitymi nerkami.

Mord na ministrze Pierackim wykorzystali piłsudczycy do siłowej rozprawy z ONR.Głównym podejrzanym uczyniono Jana Mosdorfa, wykorzystując pretekst, że dzień przed zabójstwem spotkał się z Pierackim. Mosdorf ukrywał się przez kilka miesięcy koło Warszawy. Po wybuchu wojny podejmuje działalność konspiracyjną. Niemcy aresztują go w 1940 r. i po krótkim pobycie na Pawiaku wysyłają do Auschwitz, tam udziela pomocy współwięźniom. Rozstrzelany 11 października 1943 r. w egzekucji zbiorowej.

Program ONR w czasie wojny niemiecko-bolszewickiej z Polską zostanie przyjęty przez Grupę Szaniec.Powołano niezłomne Narodowe Siły Zbrojne.Piłsudczycy nadal realizują obłędną manię federalizmu swojego nieżyjącego wodza, brną w sojusz z Hitlerem. Nieco oprzytomnieją dopiero wiosną 1939 roku, kiedy na wszystko było już za późno.

Po śmierci Piłsudskiego obóz narodowy wykluczył przyjmowanie Żydów do ONR i podjął „wojnę handlową” z Żydami(„bij Żyda po kieszeni!”). W tym czasie ponad 3,5 min polskich Żydów (z kryptożydarni cztery miliony) stało się światowym centrum żydostwa.Tylko w latach 1937-39 wpłynęło z Polski do organizacji żydowskich 180.000 wniosków o finansowanie emigracji żydowskiej do Palestyny, co wraz z rodzinami wnioskodawców, dawało liczbę około 700.000 chętnych do wyjazdu, których „Żabotyński” chciał wywieźć do Palestyny. Tymczasem Anglicy bali się tego jak ognia, ich wywiad wiedział bowiem, że Polska cichaczem szkoli i wspiera finansowo-logistycznie przyszłych terrorystów w okupowanej przez Brytyjczyków Palestynie. Fala 700.000 Żydów z wyszkolonymi terrorystami na czele, mogła przerazić Arabów i postawić w ogniu Palestynę.

Arabowie jawnie już zmierzali do przejęcia przez Niemców protektoratu nad Palestyną.

Na sesji Ligi Narodów (jesień 1936 r.) Tytus Komarnickiapelował w imieniu Polski do Wielkiej Brytanii, że Polska ze szczególna uwagą śledzi aspiracje żydowskie (syjonistyczne) do posiadania własnego państwa. Rząd polski domagał się od Ligi przyznania Polsce terytoriów zamorskich jako obszarów kolonizacyjnych. Postulaty poparł Światowy Związek Żydów z siedzibą w Paryżu:

Nadanie zagadnieniu emigracji charakteru międzynarodowego i przedłożenie go organom Ligi, może mieć wielkie znaczenie.

Niestety, Żydzi nie mieli dokąd emigrować, zwłaszcza Żydzi polscy. Dla rozładowania monstrualnego getta w Polsce, skupiającego 3,5 mln żydostwa chazarskiego, należałoby wysłać z Polski około trzy miliony Żydów, aby skutecznie rozładować tę cykającą bombę.

Pozostawienie w Polsce pół miliona Żydów pozwoliłoby zbliżyć się do przeciętnej europejskiej, np. w Niemczech o prawie dwukrotnie liczniejszej populacji mieszkańców, żyło tylko 600 tys. Żydów i to w większości zamożnych, mocno zasymilowanych, na tle ostentacyjnie hermetycznego, wrogiego Polsce żydostwa chazarskiego. Zarówno Niemcy jak i Wielka Brytania (jej żydomasoneria) oraz Żydobolszewia sowiecka starały się rozwiązać ten dylemat w perspektywie nadciągającej wojny i powojennych granic. Pamiętamy o wspomnianej przez nas „Mapie Gomber- ga” z 1942 r. rozplakatowanej w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy w miejscach publicznych (głównie na stacjach kolejowych) w USA. Był to plan powojennego „zagospodarowania” Europy, z granicami Żydobolszewii opartej na zachodzie o Wiedeń i Berlin. Mapa Gomberga nie była, okazuje się, „amerykańskim” profetyzmem. Miała ona swój odpowiednik w publicystyce anglojęzycznej z tego samego 1942 roku.Czytelnikom polskim (jakże nielicznym) udostępnił ten projekt członek zwalczanego przez „piłsudasów” Stronnictwa Narodowego – Jędrzej Giertych.W publikacji „Niedoszłe państwo żydowskie w Lubelszczyźnie”, przedstawił dwie anglojęzyczne publikacje z 1942 roku, z granicami tego żydowskiego nowego państwa w państwie we wnętrzu powojennej Polski. Były to książki:

– „Lublinland Jewish Reserve: Pre-Var Poland es partitiones between 1941and 1944″.Autor Bernard Neuman.

Jest tam mapa żydowskiego państwa w obszarze: Siedlce – Lublin – Chełm – Nisko – Bełżec;

Idruga – Martina Gilberta:„The New Europę” (Nowa Europa) with Maps (z mapami).

Giertych przedrukował w swojej publikacji karty tytułowe obydwu książek oraz stronice z mapkami tych „Lublinlandów”. Książka Martina Neumanaswoją mapką państwa żydowskiego różni się od mapki z poprzedniej książki tylko tym, że Siedlce pozostają poza górnymi granicami „Lublinlandu” żydowskiego. Od północy zaczyna się ponad rejonem Lublina, w zamian sięga po Bug i dolne granice Rzeszowszczyzny. Nazwa tego Judeolandu brzmi: Emaica.

Powracamy do wykuwania państwa chazarskiego w Palestynie.

Udało się uzyskać zgodę Francji na wykupienie pod osadnictwo „polskie”(!) sporych obszarów Madagaskaru.Wysłano tam „ekspedycję badawczą” pod kierunkiem mjr. Mieczysława Lipeckiego.Wyniki rozpoznania były pomyślne. Niestety, madagarski Judeoland rozbił się

o pieniądze. Minister skarbu Kwiatkowskiwołał: – Po co nam ten Madagaskar?– To była jego odpowiedź na wniosek A. Zarychty o przyznanie funduszy na zakup obszarów na Madagaskarze.

Po latach, pewien urzędnik ministerstwa odpowiedział na pytania ministra Kwiatkowskiego, ale już po wojnie, w „Belo Horizonte”:

Żebyśmy wszyscy mieli się gdzie podziać.

Zarychta w liście do Benjamina Gepnera:

Przypomniałem sobie o tej rozmowie [z owym urzędnikiem] we wrześniu 1939 r. w Rumunii, gdzie spotkałem Kwiatkowskiego odpoczywającego w przydrożnym rowie.

Syjoniści popierali także wariant państwa (republiki) żydowskiego w Birobidżanie,utworzonego przez Stalina. Polskie MSZ jednak konsekwentnie odmawiało polskim Żydom wiz do Birobidżanu.Obawiało się, jakże słusznie, że wyjedzie tam, ale zostanie już w Moskwie, sam kwiat komunistycznej agentury.

Żydopedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Birobid%C5%BCan

Po wybuchu powstania arabskiego w 1936 roku, Palestyna przyjęła zaledwie 100 tysięcy Żydów z Polski.

Po zamknięciu przez Wielką Brytanię granic terytorium mandatowego, jedyną możliwość dotarcia do Hajfy lub Tel Awiwu stwarzał szlak przemytniczy, z jego centralą w Konstancy. Nielegalna emigracja do Palestyny prowadzona przez polski rząd odbywała się pod pretekstem turystyki. Popyt na „wakacje” w Palestynie stał się tak popularny, że wywiad angielski musiałby mieć inteligencję dalece poniżej „uśrednionej”, aby się w tym nie połapać.Jednak nie interweniowali kanałami dyplomatycznymi. Przynajmniej nic o tym nie wiadomo.

PKP utrzymywały regularne połączenia kolejowe głównych miast Polski z Konstancą. Z kolei liniowiec „Polonia” dysponował dla pasażerów kuchnią koszerną i zapewniał stałe połączenie Konstanca – Hajfa. Po wejściu na pokład, wielu Żydów niszczyło polskie paszporty, aby nie narazić się Anglikom na deportację do Polski.

W1937 roku ten rozbudowany szlak przemytniczy uzupełnił LOT. Do wybuchu wojny LOT przeszmuglował 13.000 Żydów.

Zanim Niemcy uderzyli na Polskę, irgunowcy przeszmuglowali z Polski do Palestyny kilkadziesiąt tysięcy sztuk różnej broni, która później masakrowała bezbronnych Palestyńczyków, a także Brytyjczyków.

Kiedy Yakow (Jakub) Meridor(uczestnik ćwiczeń w Andrychowie) wiosną 1939 r. wszedł do magazynu przy ul. Ceglanej 8 w Warszawie – osłupiał!

Stały tam setki skrzynek z bronią i amunicją, chciałem całować każdą z nich.

Arsenał czekał na przemyt do Palestyny pod szczytnym hasłem pomocy dla osadników. Karabiny wysyłano jako koce, ubrania. Broń maszynową jako buty. Amunicja stawała się cementem. Zakupy częściowo finansował żydowski milioner rumuńsko-francuski o nazwisku Simon Markovici.Koszty przemytu w większości pokrywał polski rząd.

W archiwach MSZ zachowało się pismo „Żabotyńskiego” do A. Zary- chty: „Pożyczkę udzieloną naszym przyjaciołom traktuję jako dług honorowy…”

Dla ukrycia pochodzenia broni, dokładnie zacierano numery seryjne i oznaczenia producenta. W magazynie przy ulicy Ceglanej 8 zgromadzono 20.000 mauzerów, setki cekaemów,w tym cekaemy Hotchkiss. Pierwsze partie wysłano w 1938 roku, następne wiosną 1939 r.

A. Stern powrócił do Polski latem 1939 r., gdy Brytyjczycy całkowicie zamknęli granice mandatu palestyńskiego i wydali zakaz nabywania ziemi w Palestynie. Stern wiedział, że blokada granic mandatu oznaczała wielkie zagrożenie dla planu kolonizacji Palestyny przez Żydów.

„Żabotyński” rozkazał Irgunowi taktyczne zawieszenie broni. Stern zignorował rozkaz i powołał własną organizację pod nazwą Lehi. Brytyjczycy nazwali ją, zgodnie z krwawą prawdą „gangiem Sterna”.Dowodząc terrorystami-mordercami świetnie wyszkolonymi w Polsce, Stern siał terror i śmierć wśród Brytyjczyków, którzy rygorystycznie przestrzegali zakazu przyjmowania „uchodźców”. Statki z „uchodźcami” zawracano. Zdesperowani terroryści Irgunu zatapiali je u wybrzeży Palestyny. Anglicy wyłapywali ich i odsyłali do obozu w Mauritiusie.

Dla ich ratowania, Stern zaproponował Niemcom sojusz w walce z Wielką Brytanią.Niemcy ofertę pozostawili bez odpowiedzi. Układ sił i priorytetów zmienił się radykalnie. Elitarna garstka terrorystów Irgununie była warta zerwania z Wielkim Muftim Jercz – Amin al-Husseinim, zdeterminowanym wrogiem Żydów w Palestynie, który oferował Niemcom zbrojne usługi tysięcy islamskich janczarów od Bałkanów po republiki sowieckie. Na Bliskim Wschodzie Wielki Mufti był w stanie i gotów rozpętać przewroty korzystne dla Niemców od Iraku po Egipt.

Anglia już podczas wojny tym bardziej nie mogła tolerować żydowskiej dywersji, gdy Africa Korpus marszałka Rommla podbijał Północną Afrykę. W lutym 1942 r. brytyjski policjant zastrzelił aresztowanego Sterna w konspiracyjnym lokalu w Tel Awiwie,jego gang jednak się nie rozpadł. Do Palestyny przybyły kolejne posiłki z Polski. Były to już tysiące żołnierzy żydowskich ewakuowanych w ramach Korpusu gen. Andersa z Żydobolszewii. Wśród nich był „Mieczysław Biegun” –Menachem Begin.Sowieci uznawali za obywateli Bolszewii wszystkich mieszkańców polskich Kresów, włącznie z Żydami.

Polscy żołnierze Armii Andersa często popadali w konflikty z Żydami. Sytuacja zaogniła się tak dalece, że Wódz Naczelny gen. Władysław Sikorskiwydał 14 listopada 1941 r. następujący rozkaz:

Zabraniam stanowczo okazywania żołnierzom wyznania mojżeszowego niechęci w formie krzywdzących przezwisk lub uchybiania godności ludzkiej. Za przestępstwa tego rodzaju będę surowo karał.

Nacz. Wódz Władysław Sikorski

Jednym ze sposobów zażegnania antagonizmów było powołanie odrębnego legionu żydowskiego, co było propozycją „Żabotyńskiego”. Pomysł poparł generał Karaszewicz-Tokarzewski.Brytyjczycy jednak naciskali na Sikorskiego, który wraz z emigracyjnym rządem polskim był „na lokatornym” u Anglików, aby odstąpił od tego pomysłu, bo planowali przeniesienie Korpusu na front zachodni. Anglia prowadziła wojnę podjazdową z „partyzantami” Sterna. Nie chciała ryzykować sytuacji, w której do Jerozolimy przybędzie kilka tysięcy uzbrojonych Żydów z Korpusu.

Wśród żołnierzy Andersa było sporo oficerów, którzy przed wojną szkolili Żydów dla podboju Palestyny. Jednym z ważniejszych był Wiktor Drymmer,przed wojną szef departamentu konsularnego MSZ. Nie podzielił losu innych oficerów polskich w Katyniu, Miednoje, Starobielsku, Charkowie. To pewne, że Żydzi sowieccy ocalili go, gdy podczas selekcyjnych przesłuchań wyszło na jaw, jak cennym był on przed wojną dla sprawy żydowskiej.Drymmer i pozostali Polacy doradzili polskim żołnierzom w brytyjskich mundurach znakowanie swoich pojazdów, aby żydowscy terroryści nie atakowali ich w Palestynie.

W marcu 1948 r., kiedy w Polsce szalał żydobolszewicki terror wymierzony w ocalałych z wojny akowców, żołnierzy NSZ i oddziałów antysowieckiego podziemia, dowodzący Irgunem w Palestynie Mieczysław Biegunalias Menacheim Beginpróbował wcielić w życie plan desantu morskiego na Izrael. Do Tel Awiwu przypłynął statek wyładowany bronią z tysiącem żydowskich bojowników. Dla uczczenie pamięci nieżyjącego już od czterech lat „Żabotyńskiego”, statek nazwano jego pseudonimem „Altalena”. Jednak premier Dawid Ben Gurion zażądał oddania broni Haganie. Rewizjoniści nie chcieli się na to zgodzić.Begin chciał użyć broń przywiezioną przez nich do zdobycia Jerozolimy, która decyzją ONZ znalazła się poza granicami Izraela. Begin obawiał się, nie bez racji, utworzenia przez rewizjonistów armii niezależnej od jego rządu. Kiedy Begin odmówił oddania broni, którą był nafaszerowany statek „Ałtalena”, Ben Gurion kazał otworzyć ogień do zakotwiczonego statku.Trafiona pociskami „Altalena” zaczęła płonąć: Groziła eksplozja amunicji. Żołnierze Irgunu skakali do wody, jednak siły Ben Guriona nie przerywały ognia. Na plaży w Tel Awiwie zginęło kilkunastu irguno- wców, dwustu aresztowano na rozkaz Ben Guriona. Ten „incydent” na lata zmarginalizował terrorystów Irgunu.

Ben Gurion długo odmawiał zgody na sprowadzenie ciała „Żabotyńskiego” do Izraela. Jeszcze w 1959 roku powiedział, uzasadniając odmowę:

Potrzebujemy żywych, a nie martwych Żydów. Nie widzę sensu mnożenia grobów w Izraelu.

Ostatecznie szczątki Żabotyńskiego spoczęły na „Górze Herzla” w 1964 roku, a Menachem Begin musiał czekać aż do 1977 roku, aby zostać premierem.

„Prawicowcy”, skrajnie rasistowski Likud jest spadkobiercą ideologii „Żabotyńskiego” – Irgunu i „gangu Sterna”.

Nauki pobrane w lasach Zofiówki i Andrychowa od polskich oficerów, przydały się m.in. do wysadzenia 22 iipca 1946 r. hotelu „King Da-vid” w Jerozolimie – kwatery dowództwa sił brytyjskich.

W marcu 1946 terroryści chazarscy wyszkoleni przez speców z polskiej Dwójki, celująco odrobili lekcje ze sposobów wysadzania konstrukcji metalowych, wysyłając w powietrze brytyjską rafinerię ropy w Hajfie. W kwietniu 1948 roku żydochazarzy wycięli „w pień” mieszkańców wsi Deir Jassir, mordując 254 kobiet i dzieci,choć można mieć pewność, że „romantyczni rycerze” z polskiej Dwójki czegoś takiego ich nie uczyli i nie popierali w ramach tej „dyscypliny naukowej”.

Potem jeszcze irgunowcy pokazali swoją rycerskość mordując w 1948 roku hrabiego Folke Bernadotte,który z ramienia ONZ przybył do Palestyny namawiać Żydów do negocjacji z Arabami. Przybył tam owiany sławą uratowania przez siebie jedenastu tysięcy Żydów w czasie wojny.Liczył na te zasługi, ale się przeliczył razem z ONZ, repliką Ligi Narodów. Został bestialsko zamordowany przez Żydów.

I jak tu nie przyznać, że rząd polskich masonów-piłsudczyków był założycielem Izraela?

Henryk Pająk

https://wolna-polska.pl/wiadomosci/pilsudyzm-wspolzalozycielem-izraela-henryk-pajak-2018-01

https://www.youtube.com/watch?v=fxJjODkDHso

KOMENTARZE

  • O co w tym wszystkim chodzi?
    http://46bah7dkfu-flywheel.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2016/12/Jedwabne-urczystosc-fot-krzysztof-miller-ag-620x360.jpeg

    Burza wokół nowelizacji ustawy o IPN, w której polski ustawodawca słusznie zdecydował się na penalizację nieuprawnionych opinii na temat rzekomego udziału Polski w zagładzie Żydów, dobrze ukazuje postawę i nastawienie środowisk żydowskich prezentowaną w odniesieniu do Polski.

    Zamieszanie na linii Warszawa – Jerozolima ukazywane jest jednak tak, jak gdyby różnice w podejściu do najnowszej historii zaczęły się wraz z rządami PiS-u. Tymczasem tak nie jest. Polska i Polacy oskarżani byli w mniej lub bardziej otwarty sposób przez międzynarodowe środowiska żydowskie i Izrael o współudział w zagładzie Żydów, mający miejsce w czasie ostatniej wojny światowej, niemal od samego jej zakończenia. Ileż to farby drukarskiej spożytkowano w Izraelu, Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy po II wojnie światowej dla ukazania tezy o rzekomym polskim współsprawstwie?

    Odpowiedzialne miały być i Armia Krajowa wraz z innymi formacjami zbrojnymi, na czele z NSZ, i Polskie Państwo Podziemne, i Kościół katolicki i sami obywatele wreszcie. Od połowy lat 60. ub. wieku rzekome polskie winy zaczęły zaś być eksponowane w stopniu większym niż zbrodnie niemieckie. Bez wątpienia wpływ na podobną sytuację miał fakt ówczesnego sojuszu amerykańsko – izraelsko – zachodnioniemieckiego wymierzonego w blok wschodni. Tu leży też praźródło pojawiających się współcześnie raz po raz twierdzeń o „polskich obozach śmierci”.

    Nikt nie zwraca na to jednak uwagi ze względu na fakt, iż w oficjalnej doktrynie państwa polskiego po 1989 r. wszystkie wcześniejsze działania władz, zdaniem kolejnych solidarnościowych ekip rządzących, zbyć można stwierdzeniem o „komunistycznej propagandzie”. Tymczasem, gdyby rządzący Polską po roku 1989 uwzględnili te elementy polityki swoich poprzedników, które dyktowała polska racja stanu, uniknęliby wielu błędów. Tak się jednak nie stało i nie dzieje, a kolejne elementy składające się na rację stanu Polski negowali i wciąż podważają sami Polacy. Pod pozorem walki z „komunistyczną propagandą” zanegowano polskie prawa do Ziem Odzyskanych, zrobiono dosłownie wszystko dla zerwania wszelkich stosunków z naszym największym wschodnim sąsiadem, przez lata hodując przy okazji banderowskiego potworka na Ukrainie.

    Na ołtarzu “walki z komuną” poświęcono także polskie racje na polu stosunków z Izraelem. Przez szereg lat kolejne rządy nad Wisłą spełniały dosłownie każdą prośbę i żądanie Izraela i lobby żydowskiego. Muzeum Żydów, zwroty mienia, sto milionów na cmentarz w Warszawie, potępienie marca 1968. To tylko pierwsze z brzegu przykłady. Wszystko to jednak okazuje się za mało. Żydzi, chcąc mieć monopol na ukazywanie swojej wersji historii ostatniej wojny, całemu światu dyktują co wolno, a czego nie w tej złożonej materii. Być może rację mają też ci, którzy wskazują, że całe zamieszanie wokół ustawy o IPN ma swoje drugie dno. Jest nią rzecz, z materialnego punktu widzenia, dużo istotniejsza – projekt nowej ustawy reprywatyzacyjnej, podług którego zwrot majątku ma wynosić maksymalnie 20 procent jego wartości.

    Tajemnicą poliszynela jest, że podobna regulacja uderzałaby także w osoby pochodzenia żydowskiego. I tu jest pies pogrzebany. Potomkowie tych, którzy nie zrobili nic dla ratowania swoich współbraci w czasie zagłady, dziś postanowili „zmiękczyć” nieco Polskę, stawiając ją pod międzynarodowym pręgierzem, rytualnie nadając łatkę antysemityzmu, obciążając przy tym winą za niepopełnione zbrodnie.

    Maciej Motas
    Źródło: KONSERWATYZM.pl , 8 lutego 2018.

    Ilustracja tytułowa: Uroczystości żałobne w Jedwabnem w 2001 r. Od lewej: ambasador Izraela Szewach Weiss i prezydent Aleksander Kwaśniewski (obaj pod parasolem), prof. Władysław Bartoszewski, minister kancelarii prezydenta Marek Siwiec i prezes IPN prof. Leon Kieres. Fot. Krzysztof Miller, AG.
    http://www.polishclub.org/2018/02/21/o-co-w-tym-wszystkim-chodzi/
  • @Talbot 08:00:39
    Na ekshumacje w Jedwabnem się nie zgodzą, ale jakby wiedzieli, że pod stodołą jest złoty pociąg, to by cholera gołymi rękami kopali...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY