Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
798 postów 6451 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Kto się boi teorii spisku?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

F. Taylor ws.Tupolewa: „Samolot eksplodował, bo ktoś podłożył bombę”

 

Dwaj uczeni Martin Gilens z Uniwersytetu Princeton oraz Benjamin Page z Uniwersytetu Northwestern w stanie Illinois stwierdzili coś, co jest oczywiste dla Szanownych Czytelników Teorii Spisku: Stany Zjednoczone są zdominowane przez elity pieniądza i władzy.

 

To, co do tej pory mówiło wielu obserwatorów życia politycznego, znalazło poparcie w szczegółowych i wyczerpujących badaniach przeprowadzonych przez obu politologów. Wyniki swych dociekań zamieścili na łamach jednego z najważniejszych periodyków specjalistycznych z zakresu nauk politycznych. We wrześniu 2014 r. w „Perspectives on Politics” 12/3 ukazał się artykuł Testing Theories of American Politics: Elites, Interest Groups, and Average Citizens (Testowanie teorii amerykańskiej polityki: elity, grupy interesów i przeciętni obywatele), w którym wspomniani profesorowi piszą: „Analiza wieloczynnikowa wskazuje, że elity ekonomiczne oraz grupy zorganizowane reprezentujące interesy biznesu mają istotny, niezależny wpływ na politykę rządu USA, podczas gdy przeciętni obywatele oraz grupy reprezentujące interesy społeczeństwa, nieznacznie, albo zgoła wcale, oddziaływają na decyzje podejmowane przez rząd”.

Mówiąc po prostu: tam władza, gdzie pieniądze i wpływy, natomiast przeciętny Amerykanin ma niewiele do powiedzenia w swoim kraju.

 

Prawda w oczy kole

Gilens i Page posuwają się jeszcze dalej: „Kiedy większość obywateli nie zgadza się z decyzjami elit ekonomicznych i zorganizowanych grup interesu, generalnie mówiąc, traci na tym. Można powiedzieć więcej: z powodu dominującego status quo, nawet jeśli duża grupa Amerykanów chce zmiany politycznej, to jej się nie doczeka”.

Co z tego wynika? Obaj uczeni nie mają wątpliwości, pisząc, że mówienie o amerykańskiej demokracji to utrwalanie fikcji: „Amerykanie cieszą się wieloma zdobyczami istotnymi dla rządów demokratycznych. Mają wolne wybory, wolność słowa i stowarzyszania się oraz szereg innych uprawnień obywatelskich. Uważamy jednak, że jeśli realne robienie polityki jest ograniczone do potężnych organizacji biznesowych oraz małej grupy najbardziej wpływowych Amerykanów, to stwierdzenie o tym, że amerykańskie społeczeństwo jest demokratyczne, zaczyna nasuwać wątpliwości”.

Czy zatem Ameryka jest oligarchią?, zastanawia się dziennikarz John Cassidy z „The New Yorkera”. Tak, tylko nie trzeba o tym głośno mówić. A kto się wychyli, otrzyma etykietę zwolennika teorii spisku, która obok zarzutów rasizmu i ksenofobii należy do tych klątw, po których umiera się duszą i ciałem. W ten sposób blokowana jest debata nad jednym z najważniejszych problemów, przed którym stoi Ameryka.

Jednak Lance deHaven-Smith, autor książki Conspiracy Theory in America, wydanej w 2013 r. przez uniwersytet stanowy w Teksasie, odważył się drążyć temat zakazany, jak wiele innych w Ameryce, coraz bardziej upodabniającej się pod względem ograniczeń wolności słowa do dawnego Związku Radzieckiego. Lance deHaven-Smith jest profesorem, obecnie emerytowanym, administracji publicznej i polityki na uniwersytecie stanowym Florydy.

W marcu 2015 r. prof. deHaven-Smith opublikował tekst w New Dawn Magazine, w którym po raz kolejny wyjaśnia, kto i dlaczego boi się ludzi dociekliwych, a tematy niewygodne obarcza dyskredytującym mianem „teorii spisku”. Autor przypomina, że określenie to pojawiło się w mowie potocznej dość późno, bo dopiero w 1964 r., i dotyczyło krytyki ustaleń Komisji Warrena, według których prezydent Kennedy został zamordowany przez samotnego zamachowca, bez wsparcia ze strony osób trzecich. To wtedy właśnie politycy strony rządowej zaczęli używać terminu „teoria spisku”, aby wymigać się od odpowiedzi na niewygodne dla nich i całego establishmentu rządzącego krajem pytania.

Od tego czasu określenie zaczęło stawać się bardzo modne. Już w 1964 r. „The New York Times” użył go w pięciu artykułach. A w ostatnich latach w „NYT” fraza pojawia się corocznie w ponad 140 tekstach! Oprócz tego na termin możemy się natknąć w tytułach 1300 książek sprzedawanych przez Amazon. Poza tym mamy encyklopedie teorii spiskowych, kompendia fotograficzne, przewodniki dla badaczy, sceptyków i demaskatorów. No i last but not least – olbrzymią liczbę stron internetowych zajmujących się teoriami spiskowymi.

W internecie dostępna jest instrukcja CIA z 1964 r., przeznaczona dla prasy (dokument nr 1035-960), w której Agencja zwraca uwagę na pojawienie się „fali książek i artykułów krytykujących ustalenia Komisji [Warrena]”. Dlatego dziennikarze powinni dać odpór insynuacjom oraz zdyskredytować tych, którzy próbują stawiać kolejne pytania w sprawie zamachu z 22 listopada 1963 r. na Dealey Plaza w Dallas, w wyniku którego został zamordowany 35. prezydent Stanów Zjednoczonych John F. Kennedy.

 

Deprecjacja dociekliwości

Mimo akcji CIA rządzącemu establishmentowi początkowo nie udało się objąć teorii spisku anatemą, ośmieszając i dyskredytując tych, którzy stawiali niewygodne pytania. Jednak dziś etykieta „myślenie spiskowe” stosowana jest nagminnie, aby zniechęcić śmiałków dociekających drugiego dna intencji i działań rządu. Sugerując, że cierpią oni na zaburzenia psychiczne lub mają skłonność do ulegania przesądom i mitom, twierdzi Lance deHaven-Smith. Uczony podaje najnowsze przykłady inwektyw, którymi obrzucani są ludzie kwestionujący prawdziwość ustaleń rządowych komisji.

W 2007 r. w książce na temat zabójstwa Kennedy’ego były prokurator Vincent Bugliosi mówi, że ludzie, którzy wierzą w teorie spiskowe na temat zamachu na JFK, są „tak banalni w swoich podejrzeniach i paranoi jak trzydolarowy rachunek”. Z kolej kanadyjski dziennikarz Jonathan Kay w książce Among the Truthers: A Journey Through America’s Growing Conspiracist Underground (Wśród podejrzliwców: Podróż przez rozwijające się amerykańskie podziemie teoretyków spisku), wydanej w 2011 r., przyznaje wprawdzie, że spiski zdarzały się w dziejach ludzkości, jednak tych, którzy dziś dopatrują się drugiego dna w działaniach oficjeli, nie darzy nadmierną uprzejmością. Ludzi mających zastrzeżenia do oficjalnej narracji przebiegu wydarzeń 9/11 nazywa „politycznymi paranoikami”, którzy „utracili kontakt z rzeczywistością”. Natomiast inny dziennikarz John Avlon w książce Wingnuts: How the Lunatic Fringe is Hijacking America (Szaleńcy: Jak fanatycy przejmują kontrolę nad Ameryką) z 2010 r., pisze o „czubkach”, „świrach”, „bezmózgach” – plącząc się w wyzwiskach.

Ci, którzy usiłują zwalczać opinie niezgodne z poglądami establishmentu, z góry przyjmują, że każda z nich jest fałszywa, a jej krzewiciele to ludzie rozchwiani emocjonalnie. Przeto problemy, które rzeczywiście ludzi interesują, nie stają się przedmiotem publicznej debaty, przynajmniej w mainstreamowych mediach. Spychane są w nisze niskonakładowych pism i niezbyt często odwiedzanych stron internetowych. Lance deHaven-Smith przypomina, że wiele teorii obarczanych mianem spiskowych okazało się prawdą. „Konspiracje polityczne na najwyższych szczeblach władzy po prostu mają miejsce”, pisze profesor z uniwersytetu stanowego na Florydzie i przypomina kilka z nich: Watergate za czasów Nixona; urzędnicy administracji Reagana uczestniczyli w przestępczym procederze sprzedaży broni Iranowi, przekazując zyski rebeliantom z Contras w Nikaragui; duet Bush–Cheney oszukał nie tylko Kongres, ale również światową opinię, mówiąc o posiadaniu przez dyktatora Iraku Saddama Husajna całego składu broni masowego rażenia.

Prof. deHaven-Smith zwraca uwagę na to, że drwiące podejście do ludzi starających się odkryć fakty i wydarzenia maskowane przez establishment sprzeczne jest z anglosaską tradycją prawną i praktyką polityczną. Uczony wskazuje tu na średniowieczny przywilej o nazwie Magna Charta Libertatum, czyli Wielka Karta Swobód. Dokument ten był wydany w Anglii 15 czerwca 1215 r. przez króla Jana bez Ziemi pod naciskiem możnowładztwa, wzburzonego królewską samowolą i uciskiem podatkowym. Akt ograniczał władzę monarszą, głównie w dziedzinie skarbowej (nakładanie podatków za zgodą rady królestwa) i sądowej (zakaz więzienia lub karania bez wyroku sądowego). Dla uczonego jasne jest, że „polityczne instytucje społeczeństw anglojęzycznych zakładają, że władza polityczna zawiera w sobie czynnik korupcjogenny, skłaniający rządzących do występowania przeciwko interesom obywateli oraz ich wolnościom”, stąd wniosek, że spiskowanie władzy przeciw obywatelom to zjawisko nieuchronne i organicznie związane z każdą władzą, również demokratyczną. Dlatego „czujność obywatelska” jest postawą zarówno konieczną, jak chwalebną. W społeczeństwie liberalnym jest cnotą.

Lance deHaven-Smith przypomina też, że jednym z najważniejszych pytań w zachodniej myśli politycznej była kwestia, w jaki sposób uchronić obywateli przed władzą, która narzucałaby swoje arbitralne rozstrzygnięcia obywatelom, zamieniając w ten sposób system rządów w tyranię. „Mężczyźni i kobiety, którzy niegdyś walczyli o prawa obywatelskie, rządy praw, konstytucyjny system kontroli i równowagi, postrzegaliby dzisiejsze ataki na ludzi zachowujących czujność wobec poczynań władz oraz mających dystans do oficjalnych rządowych enuncjacji – nie tylko jako zachowania aroganckie, lecz również niebezpieczne i wypływające z braku wiedzy historycznej”.

 

Kolejne dowody na istnienie spisków

W artykule zamieszczonym 5 sierpnia 2013 r. w „The Guardian” Lance deHaven-Smith pisze, że „w Stanach Zjednoczonych stwierdzenie, że coś jest »teorią spisku« wystarczy, aby problem zniknął z łam mainstreamowych mediów. Sprawa może zaistnieć dopiero wtedy, gdy oskarżenie poparte jest nieodpartym dowodem obciążającym, właściwie złapaniem na gorącym uczynku ludzi dokonujących politycznej intrygi”.

 

Autor pisze też o spiskach, do jakich doszło na szczytach władzy, a które ujawnili ci, którzy nie przestraszyli się groźby „laickiej ekskomuniki” z grona ludzi poważnych. Ciekawym dowodem na to, że spiski istnieją, i to pochodzącym z najwyższym kręgów władzy, była informacja, jaką podał Tom Ridge w swojej książce The Test of Our Times: America Under Siege… And How We Can Be Safe Again” (Sprawdzian naszych czasów: Ameryka w okrążeniu… i w jaki sposób znów możemy być bezpieczni), wydanej w 2009 r. Ridge został pierwszym, w kolejności osób sprawujących tę funkcję, sekretarzem bezpieczeństwa krajowego (2003–2005), stanowiska utworzonego jako odpowiedź na zamachy terrorystyczne z 11 września 2001. We wspomnianej książce polityk przyznał, że jego rezygnacja z funkcji sekretarza, na początku 2005 r., była podyktowana tym, co działo się podczas kampanii wyborczej do Białego Domu. Aby wzmocnić szansę George’a W. Busha na reelekcję w 2004 r., urzędnicy administracji chcieli podnieść poziom ostrzeżenia przed niebezpieczeństwem zamachu terrorystycznego w USA.

Tom Ridge uznał to za polityczną hucpę, stanowczo sprzeciwiając się wpływaniu za pomocą oszustwa na wynik wyborów. „Nie było żadnych powodów, aby wszczynać alarm o wzroście prawdopodobieństwa ataku terrorystycznego w USA”, polityk napisał też, że zastanawiał się wówczas, „czy chodzi o bezpieczeństwo czy politykę?”. Stanowcza postawa Ridge’a sprawiła, że alarmu nie podniesiono. Jak wynikało z sondaży z roku 2004, co piąty głosujący mówił, że zagrożenie terrorystyczne jest dla niego czynnikiem najważniejszym podczas podejmowania decyzji wyborczej. Spośród tych osób 86 proc. głosowało na Busha, a 14 proc. na Kerry’ego. Informację na temat machlojek na szczytach władzy, mających na celu zwiększenie szans wyborczych Busha, podała nawet strona Political Ticker mainstreamowego CNN.

Nie jest to jedyny przykład na to, jak w historii USA stosowano zasadę „crying wolf”, fałszywego alarmu, aby wpływać na polityczne wybory obywateli. W 1964 r. podczas kampanii prezydenckiej prezydent Lyndon Johnson został oskarżony przez republikańskiego kandydata Barry’ego Goldwatera o zbyt słabe zaangażowanie w konflikt wietnamski. Zmusiło to administrację Johnsona do gwałtownej reakcji, która polegała na fałszywym oskarżeniu komunistów z Wietnamu Północnego o atak na okręt US Navy na wodach międzynarodowych w Zatoce Tonkińskiej. W odpowiedzi na incydent Kongres uchwalił rezolucję tonkińską umożliwiającą USA wysłanie wojsk do Indochin. W listopadzie Johnson zdecydowanie pokonał Goldwatera. W roku 1971 pracownik Pentagonu Daniel Ellsberg przekazał dziennikarzom dokumenty znane jako Pentagon Papers, zawierające również materiały na temat incydentu w zatoce. Wynikało z nich, że raporty na temat wydarzenia zostały sfałszowane. 30 listopada 2005 r. służby NSA przez odtajnienie dokumentów z owego okresu nieoficjalnie potwierdziły, iż administracja prezydenta Johnsona otrzymała nieprawdziwe informacje na temat incydentu w Zatoce Tonkińskiej.

Lance deHaven-Smith w New Dawn Magazine przypomina też, że to nie amatorzy o paranoidalnym patrzeniu na rzeczywistość, ale politycy z pierwszych stron gazet mówili w czasach zimnej wojny o globalnym spisku komunistów, mającym na celu opanowanie całego świata. O szpiegach przenikających do wszystkich sfer życia krajów Zachodu, o inspirowaniu przez KGB napięć społecznych, protestów i rewolucji. Wychodzi na to, że jeśli establishment mówi o spiskach wymierzonych w jego interesy, to jest to chłodna analiza polityczna, ale gdy to samo mówią rządzeni przez nich ludzie, dopatrujący się w poczynaniach władz złych intencji, to wówczas jest to myślenie spiskowe, obarczone skazą choroby psychicznej. „Teoria spiskowa awansuje do rangi wypowiedzi rzetelnie opisującej rzeczywistość wówczas, gdy potwierdzi ją urzędnik państwowy”, ironizuje prof. deHaven-Smith.

 

Państwowe przestępstwo przeciwko demokracji albo jak wyjść z jaskini

We wspomnianej książce Conspiracy Theory in America Lance deHaven-Smith proponuje wymienić termin „spiskowa teoria”, ośmieszany przez establishment, na pojęcie państwowe przestępstwo przeciwko demokracji (SCAD). Termin „spiskowa teoria” to „słowny mechanizm obronny”, używany przez polityków, którzy nie chcą, aby ich działania sprzeczne z prawem, a często wręcz wymierzone w interesy obywateli, ujrzały światło dzienne.

W New Dawn Magazine deHaven-Smith z całą mocą podkreśla, że nieufność obywateli wobec rządzących nie wynika z paranoi, jak chcą to przedstawiać władze oraz związany z nią establishment i mainstreamowe media, ale z dobrze umocowanej w tradycji historycznej i prawnej postawy, nakazującej obdarzać rządzących ograniczonym zaufaniem. „Ośmieszanie takiej postawy etykietą »teorii spisku« stoi w sprzeczności z etosem politycznym, tradycyjnie cechującym teorię i praktykę wytworzoną na Zachodzie, który nakazuje czujność wobec poczynań władz na wysokim szczeblu”. Nie jest przypadkiem, że operację mającą zdyskredytować ten etos rozpoczęła CIA, instytucja niespecjalnie kojarząca się z demokracją i wolnością.

Autor w Conspiracy Theory in America przypomina też znaną wypowiedź ustępującego z urzędu prezydenta Eisenhowera, który w pożegnalnym przemówieniu stwierdził: „Przywódcy wojskowi oraz producenci uzbrojenia stworzyli kompleks militarno-wojskowy zdolny do wpływania na politykę Stanów Zjednoczonych. Od czasów Eisenhowera wpływy tego kompleksu umocniły się. Do głosu doszły też korporacje związane z energetyką, bankowością oraz z przemysłem farmakologicznym”. Naukowiec z Florydy radzi społeczeństwu Ameryki oraz innych krajów czerpać naukę z wydarzeń w Niemczech hitlerowskich, które pokazały, że współczesne liberalne demokracje są bardzo podatne na przejęcie ich przez systemy autorytarne. A przywódcy tych systemów gotowi są wykorzystać każdą metodę, w tym spisku, aby przejąć władzę w państwie.

Poza tym uczony podkreśla to, o czym wspomniane było na początku tego artykułu: „Naukowcy niezależnie od przekonań politycznych zgodni są z tym, że w USA zawęża się zakres spraw, które podlegają swobodnej dyskusji. A te spory, do których mimo wszystko dochodzi, są kształtowane tak, aby ich przebieg był zgodny z oczekiwaniami elit politycznych, finansowych i wojskowych, nie godząc w ich interesy. Żaden poważny badacz amerykańskiej polityki nie mógłby spodziewać się tego, że jakikolwiek nowy prezydent USA byłby w stanie lub rzeczywiście chciałby coś zmienić w tym zakresie. Jak też usiłował uwolnić się od krępujących go ograniczeń i skierować amerykańską politykę na zupełnie nowe tory”.

Warte uwagi jest również inne spostrzeżenie z tej pracy: „Jak długo elity bezpieczeństwa narodowego wpływają na dobór krajowych priorytetów poprzez manipulowanie zestawem problemów, przed którymi stoją obywatele USA, tak długo wszystkie teorie społeczne oraz związane z nimi programy badawcze wyjaśniać będą pochodne zjawisk, a nie same zjawiska, które są efektem takiej, a nie innej rzeczywistej hierarchii władzy w Ameryce”.

Wysoce prawdopodobne jest, że „nauki społeczne badają cienie, tworzone przez innych właśnie dlatego, aby stały się obszarem dociekań naukowców oraz zainteresowań obywateli”. Sytuacja podobna jest do tej, którą opisał Platon w słynnej metaforze jaskini zawartej w VII księdze Państwa, obrazującej kondycję poznawczą i egzystencjalną rodzaju ludzkiego. Według Platona kondycja ta przypomina stan ludzi przebywających w jaskini; owi mieszkańcy pieczar biorą za rzeczy realne cienie padające na ścianę, powstałe w świetle palącego się w jaskini ogniska. „Z tym że w opowieści Platona filozofowie pomagali ludziom zrozumieć, że to, na co patrzą, to ułuda rzeczywistości. Podczas gdy nasi używają cieni, aby poddać nas jeszcze ściślejszej kontroli”, wyjaśnia różnice między obecnymi a dawnymi mędrcami prof. deHaven-Smith.

 

https://www.newdawnmagazine.com/articles/who-is-afraid-of-conspiracy-theories

https://www.theguardian.com/commentisfree/2013/aug/05/embassy-closures-travel-warnings-government-manipulation

//wikiworldorder.org/2015/09/11/conspiracy-theory-in-america-by-dr-lance-dehaven-smith/

//web.archive.org/web/20090109020341///192.220.64.45/collections/assassinations/jfk/cia-inst.htm

//www.bbc.com/news/blogs-echochambers-27074746

https://www.newyorker.com/news/john-cassidy/is-america-an-oligarchy

//politicalticker.blogs.cnn.com/2009/08/20/ridge-i-fought-raising-security-level-before-04-vote/

 

Napisane przez Robert Kościelny

 

https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5388-kto-sie-boi-teorii-spisku

 

F. Taylor ws.Tupolewa: „Samolot eksplodował, bo ktoś podłożył bombę”

KOMENTARZE

  • III wojna światowa nie wybuchnie na Półwyspie Koreańskim a w EUROPIE!
    https://www.koniec-swiata.org/wp-content/uploads/2018/01/III-wojna-%C5%9Bwiatowa-w-Europie.jpg

    Były doradca ds. Bezpieczeństwa USA 2 lata wcześniej ostrzegał przed inwazją na Krym. Teraz ostrzega przed III wojną światową w Europie.

    Podczas gdy obawy przed III Wojną Światową wciąż rosną w związku z narastającymi napięciami między Stanami Zjednoczonymi, Rosją, Koreą Północną i Chinami, były dyrektor Narodowej Rady Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych (NSC) ujawnił, jak może rozwinąć się konflikt.

    Dr Paul Miller, który służył w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych (NSC) pod rządami byłych prezydentów George’a W. Busha i Baracka Obamy, wierzy, że gdyby wybuchła kolejna wojna światowa, to w krajach bałtyckich.

    Były prcownik Białego Domu przepowiedział inwazję Rosji na Krym w 2014 roku dwa lata przed tym wydarzeniem, a teraz ostrzega, że Władimir Putin planuje zdobyć więcej terytoriów we wschodniej Europie.

    Dr Miller po raz pierwszy zaprezentował swoją prognozę dla krajów nadbałtyckich w 2016 r. I pomimo niedawnych prowokacji z Korei Północnej nadal uważa, że ​​Europa Wschodnia jest bardziej zagrożona eskalacją III wojny światowej.

    „Byłem na Łotwie na Konferencji w Rydze w październiku. Z moich interakcji z europejskimi politykami i uczonymi moje obawy są szeroko podzielane”

    „Wojna z Koreą Północną byłaby prawdopodobnie wojną regionalną, a nie światową. Nawet gdyby Chiny zainterweniowały, nadal uważam, że konflikt toczył by się tylko w regionie „.

    Pisząc o polityce zagranicznej, powiedział: „Cztery lata temu przewidziałem inwazję Rosji na Ukrainę. Oto moja następna prognoza, która już teraz będzie widoczna dla wielu ludzi jako oczywistość: Kraje bałtyckie są następne i będą stanowić jeden z pierwszych i największych testów prezydenta Donalda Trumpa.”

    „Putin zainicjuje wojnę w ciągu najbliższych dwóch lat.”

    https://www.koniec-swiata.org/iii-wojna-swiatowa-nie-wybuchnie-na-polwyspie-koreanskim-a-w-europie/

    George Friedman.Polska ostatnim, który utrzyma się na nogach.
    https://www.youtube.com/watch?v=F8tX-5iVYQw
  • @Talbot 11:58:10 F. Taylor ws.Tupolewa: „Samolot eksplodował, bo ktoś podłożył bombę”
    Macierewicz: są „różne pytania związane na przykład z identyfikacją bezpośrednio odpowiedzialnych, w pełni odpowiedzialnych, za to, co się wydarzyło, dzisiaj już możemy określić odpowiedzialność tego generała, który dowodził, kierował całą operacją z centrum »Logika« w Moskwie, możemy wskazać jego podkomendnych, którzy te rozkazy wykonywali (...), w zakresie wprowadzania w błąd polskich pilotów, bo ta analiza jest w zasadzie zakończona, wiemy, że ten lot miał się zakończyć kilometr bliżej, przed pasem lotniska i że tutaj były bardzo duże środki i siły użyte, by wprowadzić w błąd polskich pilotów”

    JAK TO ROZMUMIEĆ / ROZUMIEM?
    TAK SAMO JAK MICHALKIEWICZ >> https://youtu.be/oAc2Zmc9m2c
    i PUTIN >> https://www.youtube.com/watch?v=uG9rY8J2HME

    Smoleńsk miał być wypadkiem, w czym zapewne uczestniczyli Rosjanie, ... ale coś poszło nie tak, bo ktoś podłożył bombę, i wyszedł zamach wskazujący na to, że zamachowcami są Rosjanie.

    Macierewicz: Tę część odpowiedzialności znamy, ale nie znamy jeszcze odpowiedzialnych za ostatecznie dokonanie tego czynu, który sprawił, że cała załoga, wszyscy pasażerowie ponieśli śmierć, tutaj odpowiedzialni będą jeszcze identyfikowani – zapowiedział. >> http://www.tvp.info/35174216/szef-mon-cena-za-patrioty-bedzie-w-granicach-o-ktorych-mowilismy-od-poczatku
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski 12:21:09
    "ale nie znamy jeszcze odpowiedzialnych za ostatecznie dokonanie tego czynu"

    Trzeba rozpytać Bronka Bula.
  • spski, spiski, spiski...
    http://m.niezalezna.pl/imgcache/336x185/c//uploads/news/yt.jpg

    Rosja kupuje odsłony na polskim YouTube? Milion wyświetleń kosztuje 4 tys. zł

    Oglądamy na YouTube wideoblogera, który reklamuje się polską flagą, godłem, Żołnierzami Wyklętymi, przekreślonym sierpem i młotem. Jednocześnie wygłasza on slogany z propagandy Putina. Czytamy liczbę wyświetleń – niedobrze, prawie pół miliona! Tylko że ta liczba wcale nie musi być prawdziwa. Pół miliona wyświetleń można… kupić na Allegro za 2 tys. złotych - pisze Piotr Lisiewicz w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska".

    http://m.niezalezna.pl/202169-rosja-kupuje-odslony-na-polskim-youtube-milion-wyswietlen-kosztuje-4-tys-zl
  • @Talbot 12:29:53
    // "ale nie znamy jeszcze odpowiedzialnych za ostatecznie dokonanie tego czynu" - Trzeba rozpytać Bronka Bula. //

    Wczoraj wspomniał o nim Prezes. Dzisiaj Komorowski ..

    http://ziut.neon24.pl/post/141956,wczoraj-wspomnial-o-nim-prezes-dzisiaj-komorowski

    Dzisiaj Komorowski mówi że się martwi. / Możliwe że z powodu słów Prezesa. Jarosław Kaczyński wspomniał o nim na 93 miesięcznicy w kontekście jego zachowania się po tzw. "Katastrofie Smoleńskiej", ...
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski 12:52:11
    Bul zaszył się w Ruskiej Budzie i czeka na odsiecz ze strony Putina.
    Może Putin jego poratuje?
  • @Talbot 12:29:53
    Znamy,znamy

    Jeszcze mu podziekowali

    https://pbs.twimg.com/media/DUC3GvfWsAALmgq.jpg
  • @autor
    "Stany Zjednoczone są zdominowane przez elity pieniądza i władzy".

    Są na świecie (w każdym społeczeństwie i od zawsze) dwie cywilizacje: Cywilizacja Prawdy i cywilizacja ("syfilizacja") interesu.

    A każdy człowiek żyje pomiędzy. Zawsze idzie na kompromis.
    Każdy sam sobie musi odpowiedzieć, na ile służy której. Są tacy, u których dążenie za Prawdą stanowi 95% ich aktywności, a kompromis z realiami tylko 5%, a są tacy, u których jest na odwrót. Większość oscyluje w okolicy zera, tj. pomiędzy letnią przyzwoitością (>50%) a zawoalowanym cwaniactwem (

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY