Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
750 postów 6171 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Kącik patriotyczny - Komunizm czy islamski terroryzm?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wydawnictwo Podziemne

 

Od Redakcji: w związku z dyskusją, która wywiązała się jakiś czas temu na naszej stronie na temat terroryzmu muzułmańskiego i jego sowieckich koneksji, publikujemy poniżej fragment rozdziału z książki „Wielkie Arrangement”, Dariusza Rohnka.

Żyjemy w świecie politycznych mitów: mitu o upadku komunizmu, mitu o zwycięstwie w zimnowojennej rywalizacji, mitu o tym, że światowy terroryzm stanowi siłę samą w sobie, i jako taki nie jest od nikogo uzależniony. Rzeczywistość wygląda odmiennie. Joseph D. Douglass, ekspert do spraw światowego handlu narkotykami, w liście otwartym skierowanym do amerykańskiego sekretarza obrony Donalda Rumsfelda, [1] zwrócił uwagę na niepokojącą analogię pomiędzy wojną w Wietnamie a chwilą obecną, wojny z terroryzmem i wojny w Iraku. W obu przypadkach podstawowym błędem popełnionym przez Amerykanów było niewłaściwe rozpoznanie przeciwnika, niedostrzeżenie faktu, że realnym przeciwnikiem, stojącym za wietnamskimi komunistami czy islamskim terroryzmem, jest Związek Sowiecki.

W jaki sposób – pytał Douglass – bin Laden i Husajn mogli tak długo unikać odpowiedzialności? Czy działo się tak za sprawą niezwykłego instynktu samozachowawczego, czy dzięki wsparciu niezidentyfikowanego państwowego sponsora? Czy iracka partyzantka jest wytworem lokalnym, czy jest wspierana przez jakieś siły ukryte w cieniu? Na czym polegała obecność wysokiej rangi polityków i wojskowych sowieckich w Bagdadzie w czasie trwania obu wojen irackich? W jakim momencie – pytał dalej Douglass – arabski terroryzm uwolnił się spod wpływów państwowego sponsora? Jeszcze w latach 80. sowieckie kierownictwo nad światowym terroryzmem nie było kwestionowane. Wiadomo, że Sowieci byli bezpośrednio zaangażowani w stworzenie, zorganizowanie, rekrutację, wyszkolenie i działanie arabskiego terroryzmu. Nagle, z początkiem lat 90., ich udział przestał kogokolwiek interesować.

Douglass zwracał uwagę na brak kompetencji amerykańskiego wywiadu. W przeszłości zarówno CIA, jak i inne agencje udowodniły, że nie są w stanie poprawnie wypełniać nałożonych na nie zadań. Wywiad nie potrafił właściwie ocenić zaawansowania sowieckich prac nad pierwszą bombą atomową (CIA pomyliła się w swoich szacunkach o około 10 lat), w latach 60. popełniono poważne błędy przy ocenie sowieckiej strategii atomowej i sowieckich zasobów broni atomowej, chemicznej i biologicznej. Nie potrafiono rozpoznać takich działań jak handel narkotykami, zorganizowana przestępczość, terroryzm, penetracja mediów. Nie dbano odpowiednio o dezerterów z drugiej strony. Przekazywane przez nich informacje były wykorzystywane tylko wówczas, gdy odpowiadały aktualnej amerykańskiej polityce, i jedynie w takich przypadkach, gdy nie podważały kompetencji agencji. Na podstawie danych pozyskanych z archiwów Stasi na początku lat 90. można wyciągnąć wnioski, że 100% zwerbowanych przez CIA Kubańczyków i Niemców z NRD było podwójnymi agentami, działającymi na rzecz Moskwy. Można zakładać, że to samo dotyczyło pozostałych agentów. Amerykański wywiad przestał interesować się Związkiem Sowieckim w 1989 roku, stąd nie dysponuje żadną wiedzą na temat wydarzeń z lat 1989-1991. Z drugiej strony, ani KGB ani GRU nie zaprzestały swoich działań wywiadowczych.

Mimo wrogiego stosunku komunistów do każdej religii, bolszewicy zawsze doskonale radzili sobie z kościołem. Potrafili przekonywać, infiltrować, przenikać agenturą zarówno kościół prawosławny jak i katolicki. Islam nie stanowi wyjątku.

Pierwsze kontakty z islamskim terrorystami w osobie Abdul Hamida Saida, przywódcy egipskich terrorystów z grupy Nasrat ul-Hakh, zostały podjęte już w 1922 roku, a minister spraw zagranicznych Sowietów Georgi Cziczerin obiecał Egipcjanom każdą niezbędną pomoc dla osiągnięcia waszych celów. [2] W tym samym czasie zainteresowania Kominternu zostały skierowane na Indonezję, najludniejszy kraj islamski, który stał się polem doświadczalnym dla sztuki infiltrowania islamskich organizacji. Rychło przystąpiono do ocieplania stosunków pomiędzy członkami Indonezyjskiej Partii Komunistycznej a indonezyjską Ligą Islamską, dzięki czemu już w 1923 roku kierownictwo indonezyjskiej partii kontrolowało 20 oddziałów Ligi Islamskiej, skupiających 100 000 członków, spośród których aż 30 000 uznano za godnych zaufania. W tym samym czasie sama IPK deklarowała zaledwie 1 400 wypróbowanych członków (dla porównania, komunistyczna chińska partia Mao miała w tym czasie zaledwie 900 członków).

Działania indonezyjskich komunistów były na tyle skuteczne, że już w 1946 z powodzeniem zainstalowali swojego człowieka, Ahmeda Sukarno, na urzędzie prezydenta, choć opinii światowej został zaprezentowany jako demokrata, nacjonalista i muzułmanin. Swoje przywiązanie do idei komunistycznej zadeklarował Sukarno w 1962 roku, przyjmując w Moskwie Order Lenina. Z pomocą sowieckich i chińskich towarzyszy Sukarno wprowadzał elementy programu komunistycznego, rozpoczął także jawną wojnę z antykomunistyczną opozycją, co doprowadziło do jego upadku. [3]

Podobnym przykładem infiltracji w świecie muzułmańskim było dojście do władzy w Egipcie Gamal Abdel Nassera, choć ten ostatni skrzętnie maskował swoje komunistyczne koneksje, wystrzegał się także otwartej walki z islamskimi antykomunistami. Otwarcie za to głosił marksistowskie hasła antykolonializmu i antysyjonizmu. Nasser stworzył podwaliny dla sowieckiej akcji wymierzonej przeciwko francuskiej obecności w Afryce Północnej, szczególnie w Algierii. Przygotował także bazę dla Organizacji Wyzwolenia Palestyny, powołanej oficjalnie na arabskim szczycie w Kairze w 1964 roku. Wkrótce OWP rozpoczęła masowe szkolenie swoich członków w obozach dla terrorystów w Związku Sowieckim, Wschodnich Niemczech, Bułgarii, Czechosłowacji, na Węgrzech i na Kubie. Palestyńska organizacja Arafata zajęła się następnie szkoleniem komunistów z Nikaragui, Salwadoru, Afrykańskiego Kongresu Narodowego, rewolucyjnych grup Chomeiniego z Iranu i wielu innych ugrupowań terrorystycznych z całego świata. [4]

Arafat był od początku uzależniony od swoich sowieckich partnerów, nie podejmując samodzielnie żadnej ważnej decyzji. Został mianowany przywódcą Palestyńczyków wkrótce po zakończeniu wojny 6-dniowej. Wcześniej był szefem palestyńskiej terrorystycznej organizacji al-Fatah. Pierwszym poważnym zadaniem Arafata, opracowanym przez KGB, było wypowiedzenie wojny amerykańskim imperialistom-syjonistom. Już w 1978 roku, przy pomocy służb rumuńskich, zaczęto realizować plan przekształcenia terrorystycznej organizacji Arafata w rząd tymczasowy oraz plan nawiązania stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Liczono, że prezydent Carter połknie haczyk i zaprosi Arafata do Białego Domu. Zarysowany wówczas program przyniósł ćwierć wieku później spodziewane owoce, a prowadzony nadal przez moskiewskich graczy Arafat został uhonorowany pokojową nagrodą Nobla. [5]

W 1966 roku na Kubie zorganizowano pierwsze spotkania w sprawie międzynarodowego terroryzmu, pod nazwą Konferencja Trzech Kontynentów. Na całym świecie rozpoczęły się skoordynowane akcje terrorystyczne o niespotykanej wcześniej intensywności. Islamscy ekstremiści byli bardzo aktywni od samego początku. W 1967 roku na czele sowieckiego KGB stanął Jurij Andropow, w przyszłości następca Leonida Breżniewa i mentor Michaiła Gorbaczowa.

W 1967 roku wizytujący Zachodnie Niemcy Szach Iranu Reza Pahlawi został wrogo przyjęty przez niemieckich studentów. Rok później cała Europa Zachodnia została ogarnięta studenckimi manifestacjami o jednoznacznie lewackiej inspiracji. W Niemczech, we Włoszech, w innych krajach Europy Zachodniej zaczęły powstawać pierwsze komórki terrorystyczne. Rok później intensywną działalność terrorystyczną zapoczątkowały irlandzka IRA i baskijska ETA. W tym samym czasie akty terroru miały miejsce w licznych krajach Ameryki Łacińskiej (w Meksyku, Urugwaju, Argentynie, Chile, Boliwii). W 1973 roku komunistyczny przewrót w Chile został skutecznie powstrzymany przez wojskowy zamach stanu.

Wielkie nadzieje wiązano z Egiptem, który miał się stać bazą strategiczną dla akcji wywrotowych w krajach arabskich. Plany te zostały przekreślone przez Anwara Sadata, który w 1971 roku wydalił agentów KGB z terytorium kraju. Dziewięć lat później egipski prezydent zapłacił za swoją odważną decyzję – został zamordowany przez jedną z islamskich grup terrorystycznych. W efekcie tego wydarzenia KGB nawiązała ścisłe kontakty z prawicową organizacją Muzułmańskie Braterstwo, z którego wywodzi się Ayman al-Zawahiri, prawa ręką Osamy bin Ladena. [6]

Wraz z wybuchem islamskiej rewolucji w 1979 roku Iran stał się jednym z najbardziej lojalnych sojuszników Związku Sowieckiego. Po sowieckiej agresji na Afganistan w Teheranie miała miejsce tylko jedna spontaniczna manifestacja. W otoczeniu Chomeiniego było wielu komunistów.

Irańska islamska rewolucja była nie tylko wspierana, ale wręcz zainicjowana zarówno przez lokalnych komunistów jak i sam Związek Sowiecki, i to w klasycznie sowieckim stylu. Gdy pod koniec 1978 roku sekretarz generalny KPZS Leonid Breżniew wyraził publicznie poparcie dla rządów szacha, jednocześnie kontrolowane przez Moskwę, nadające swoje programy z azerskiego Baku radio Narodowy Głos Iranu wzywało do obalenia szacha i ustanowienia islamskiego rządu. W ciągu kilku kolejnych tygodni poprzedzających 4 listopada 1979, moment przejęcia amerykańskiej ambasady w Teheranie, sowiecki ambasador w Iranie, Władimir Winogradow, spotykał się regularnie ze studentami, którzy przygotowywali atak na ambasadę. Ich przywódca, Mohamad Mohsen Choiniha był, nie licząc sowieckich koneksji, blisko związany z samym Chomeinim, a po skutecznie zainicjowanej rewolucji został szefem irańskiej tajnej policji, Savamy. Przyjacielskie stosunki pomiędzy Związkiem Sowieckim a irańską rewolucją zostały potwierdzone podczas XXVI Kongresu KPZS w lutym 1981 roku, kiedy Breżniew wyraził głębokie poparcie dla irańskiej antyimperialistycznej rewolucji oraz wezwał do nawiązania przyjacielskich stosunków. Stwierdził także, że walka o wyzwolenie może być prowadzona pod sztandarami islamu. W tym samym roku podpisano serię porozumień dotyczących wymiany handlowej, zakupu broni przez Iran oraz obecności sowieckich doradców w Teheranie. [7]

W 1983 roku stosunki uległy znacznemu ochłodzeniu, wydalono z Teheranu 18 sowieckich dyplomatów, a irańska partia komunistyczna została zdelegalizowana. Miało to przekonać świat o antykomunistycznym nastawieniu irańskiego reżimu. Rzeczywistość była inna. Sowieccy eksperci nadal pracowali na terytorium Iranu, obsługując m.in. własne instalacje podsłuchowe przy granicy z Afganistanem i Pakistanem. Z pełnym poparciem islamskiego rządu mogli nie tylko śledzić oddziały afgańskich powstańców ale również skutecznie przeciwdziałać sformowaniu na terytorium Iranu drugiego frontu. Także represje wobec działaczy partii komunistycznej miały ograniczony charakter, biorąc pod uwagę surowość rewolucyjnego prawa i fakt, że oponentów spotykała na ogół śmierć. Większość z osadzonych w więzieniu już po upływie kilku miesięcy została wypuszczona na wolność, radykalnie zmieniła swoje przekonania religijne i masowo zasiliła instytucje rządowe takie jak Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz korpus Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, instytucję od początku swojego istnienia wspieraną przez Związek Sowiecki, m.in. poprzez udział w jej pracach 100 ekspertów KGB, ogromną ilość nowoczesnej sowieckiej broni itd. [8]

Irańska rewolucja okazała się inspirująca dla sfrustrowanych lewicowych Arabów, dla których lata 70. były jedną wielką falą niepowodzeń. Wielu marksistów uznało, że droga do realizacji ich celów wiedzie poprzez islam. Na pozór niezwykła, ateistyczno-religijna hybryda nie była charakterystyczna wyłącznie dla świata islamskiego. Podobne zjawisko można zaobserwować w przypadku zagorzałych katolików z IRA i z ETA, którzy przekształcili swoje ugrupowania w organizacje o marksistowskim profilu. Był to bardzo ważny moment dla całego arabskiego ruchu rewolucyjnego. [9]

O ile powyżej opisany przypadek, przejścia marksistów na stronę islamu mieści się mniej więcej w sferze politycznego wyboru, o tyle kolejne zjawisko jest przykładem politycznej prowokacji. Zbiegły na Zachód w 1992 roku oficer KGB Wasilij Mitrochin opisując przypadki operacji pod fałszywą flagą przekonuje, że Sowieci w czasie wojny w Afganistanie zajmowali się szkoleniem fałszywych oddziałów afgańskich powstańców. W styczniu 1983 roku miało być aż 86 takich fałszywych band szkolonych przez oficera KGB, W. Kikota. Ponadto w Pakistanie było aż 200 agentów, 110 w Iranie. W efekcie 2/3 konfliktów wewnątrz afgańskiego ruchu powstańczego było sprowokowane przez KGB.

Już w 1985 roku Gulbuddin Hekmatyar został rozpoznany przez afgańskich bojowników jako agent KGB. W rzeczywistości Hekmatyar przez cztery lata był członkiem komunistycznej afgańskiej partii zanim stał się szczerym muzułmaninem. Mimo zdeklarowanego antyamerykanizmu Hekmatyar był zaufanym człowiekiem pakistańskich służb bezpieczeństwa i przy ich pośrednictwie otrzymywał wsparcie militarne od Stanów Zjednoczonych. Może to dowodzić wyjątkowo słabej orientacji CIA w meandrach wojny afgańskiej. Brytyjczycy, którzy także dostarczali broń w rejon konfliktu byli krytyczni wobec polityki CIA w Afganistanie. Podczas gdy brytyjczycy dostarczali rakiety Stinger legendarnemu przywódcy Ahmed Shah Massoudowi, Hekmatyar sprzedawał amerykańskie rakiety Iranowi. [10]

Osama bin Laden pojawił się w Pakistanie w 1984 roku. Nie odegrał jednak istotnej roli w prowadzonej wojnie, biorąc udział w zaledwie kilku niewielkich potyczkach. Co więcej, gdy w 1989 roku przywódca Al-Kaidy, Abdullah Azzam, zorganizował znaczną pomoc (ochotnicy, pieniądze, broń) dla walczącego Massouda, bin Laden zamordował swojego mentora, przejął władzę nad ugrupowaniem i odesłał ochotników z powrotem do domów. Powrócił do Afganistanu w poszukiwaniu kryjówki i na zaproszenie Hekmatyara w 1996 roku. Zorientował się jednak, że zarówno grupy terrorystyczne, jak i dawni komunistyczni generałowie przeszli na stronę samozwańczego mułły Omara. Gdy w 1995 roku wydawało się, że Massoud w charakterze ministra obrony w rządzie Rabbaniego ustabilizował sytuację w Afganistanie, Sowieci postanowili wypromować nowy ruch rebeliancki, Talibów. Pieniądze i broń były szmuglowane różnymi agenturalnymi kanałami, ale także bezpośrednio z Rosji. Jednym z powodów tej akcji były obawy Sowietów, że zwycięstwo Rabbaniego i Massouda, obu Tadżyków, może spowodować utratę sowieckich wpływów w Tadżykistanie. Drugim powodem był przygotowany przez komunistycznego zarządcę Turkmenistanu, Saparmurata Nijazowa, projekt budowy rurociągu przez Afganistan do Pakistanu. W projekt zaangażował się Gazprom. [11]

W celu ukrycia swoich związków, zaangażowania i wsparcia dla Talibów, Sowieci stosowali dezinformację, określając Talibów jako klienta Pakistanu, choć jak to wynika z licznych obserwacji przeprowadzonych jeszcze w 1997 roku, pakistańskie służby miały znikomy wpływ na poczynania Talibów. Potwierdzeniem skuteczności tych działań może być wypowiedź członka administracji Clintona, Strobe’a Talbotta, który stwierdził, że Rosja jest poza wszelkimi podejrzeniami o wspieranie islamskiego terroryzmu. Nieco odmienny pogląd zaprezentował były generał KGB, Oleg Kaługin, podczas dyskusji w programie telewizyjnym BBC World News 23 września 2001 roku: znacznie większa grupa terrorystów Al-Kaidy została wyszkolona przez KGB, aniżeli przez CIA.

 

 

  1. Joseph D. Douglass Jr., An Open Letter to Secretary of Defence, Donald Rumsfeld, w: financialsense.com, 31.10.2003
    //www.financialsense.com/editorials/douglass/2003/1031.html

  2. William F. Jasper, Terrorism’s True Roots, w: The New American, 3.12.2001. //www.freerepublic.com/focus/f-news/573242/posts

  3. Tamże.

  4. Tamże.

  5. Ion Mihai Pacepa, From Russia With Terror, Interview by Jamie Glazov, w:FrontPageMagazine.com, 1.03.2004.
    //www.frontpagemag.com/Articles/Read.aspx?GUID=D162656E-9C26-4FF4-BE93-3C64CCC1FFCD

  6. Antero Leitzinger, All Roads Lead To The Third Rome? w: The Euroasian Politician, nr 5, 04.2002. //users.jyu.fi/~aphamala/pe/issue5/terroris.htm

  7. Kenneth R. Timmerman, Iran Shows Its Soviet Sympathies, w: The Wall Street Journal, 10 March 1989, za: //www.fortfreedom.org/c22.htm

  8. Tamże.

  9. Antero Leitzinger, op.cit. //users.jyu.fi/~aphamala/pe/issue5/terroris.htm

  10. Tamże. Także: Imran Akbar, Gulbuddin Hekmatyar had links with KGB, w: The News International, 8.10.1992 //www.rawa.org/gul-kgb.htm

  11. Tamże.

  12.  

  13.  

  14. //wydawnictwopodziemne.com/2009/04/21/komunizm-czy-islamski-terroryzm/

KOMENTARZE

  • Wyzwolenie strzałem w potylicę. Ilu Polaków po wojnie zamordowali enkawudziści?
    http://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2017/12/mini-1-340x340.jpg

    Aresztowania, katorga, wywózki na wschód. Do dzisiaj nie sposób zliczyć wszystkich pomordowanych w trakcie „wyzwoleńczego” marszu Armii Czerwonej. Zwłaszcza, że wciąż odkrywane są ich kolejne groby.

    Sowieckie służby bezpieczeństwa oraz współpracujące z nimi jednostki Armii Czerwonej realizowały na terenie Polski jasno wytyczony przez Stalina cel. Chodziło im o oczyszczenie tych ziem z jakichkolwiek antysowieckich „elementów”. Pierwsze takie działania Sowieci podjęli jeszcze zanim jednostki Armii Czerwonej stanęły na polskiej ziemi.

    Realizując wytyczne z Moskwy, sowieckie oddziały partyzanckie od wiosny 1943 roku dokonywały bezlitosnych, krwawych pacyfikacji polskich miejscowości na wschodnich Kresach. Do jednej z najgłośniejszych zbrodniczych akcji doszło 8 maja 1943 roku w Nalibokach. Bandyci spod znaku sierpa i młota z zimną krwią zamordowali wówczas 128 lub 129 Polaków. Najmłodsza ofiara miała 10 lat. Naoczny świadek Wacław Nowicki tak wspominał tamto tragiczne wydarzenie:

    To, co zobaczyliśmy, gdy odeszli partyzanci, przechodziło ludzkie pojęcie. Wypalone budynki. Stosy trupów. Głównie rany postrzałowe, porozbijane głowy, wytrzeszczone w przerażeniu, martwe oczy. Wśród zabitych dojrzałem szkolnego kolegę. Dla młodego chłopaka, jakim wówczas byłem, to był prawdziwy szok. Nie zapomnę tego widoku do końca życia.

    http://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2017/12/Marshall_Stalin-600x515.jpg

    Stalin pozornie zgodził się na utworzenie niepodległej, demokratycznej Polski. Zachowanie Armii Czerwonej na polskich ziemiach wskazywało jednak, że uważa kraj nad Wisłą za strefę swoich wpływów.

    Podobnego wyczynu bohaterscy „pogromcy faszystów” dokonali nocą z 28 na 29 maja 1944 roku w we wsi Koniuchy. Dosłownie starli ją z powierzchni ziemi. Zabili także co najmniej 34 mieszkańców, choć niektóre szacunki wskazują nawet na 130 ofiar. Mordu dokonywali często w bestialski sposób. Palili żywcem nawet kilkuletnie dzieci. Co ciekawe, ich dowódca, litewski komunista Genrikas Zimanas, po wojnie został odznaczony przez władze rzekomo „suwerennego” PRL Orderem Virtuti Militari.
    Na celowniku Armia Krajowa

    Sowieci przede wszystkim dążyli jednak do zlikwidowania partyzanckich oddziałów Armii Krajowej na Kresach. Na pierwszy ogień poszła jednostka dowodzona przez porucznika Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”, operująca w rejonie jeziora Narocz na Wileńszczyźnie.

    „Kmicic” 26 sierpnia 1943 roku został podstępnie zwabiony do obozowiska radzieckich partyzantów. Dowodził nimi pułkownik Fiodor Markow, którego Burzyński znał jeszcze sprzed wojny. Na miejscu polski dowódca i towarzyszący mu oficerowie sztabu zostali aresztowani. Ta sama dola spotkała również resztę oddziału. Antoni Burzyński i około 50 jego żołnierzy zostało rozstrzelanych, resztę Sowieci rozpuścili bądź wcielili do swojej jednostki.

    Tego rodzaju działania, ponawiane przez sowiecką partyzantkę, spotkały się ze stanowczą odpowiedzią strony polskiej. Sowietom mocno we znaki dali się zwłaszcza porucznicy Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” i Adolf Pilch „Góra”, „Dolina”. Mimo to ocenia się, że na Nowogródczyźnie i Wileńszczyźnie poległo wówczas około 1000 członków polskiego podziemia. Ponadto zginęło około 500 polskich cywili.

    Los oddziału „Kmicica”, stał się zapowiedzią tego, co oczekiwało naszą niepodległościową konspirację, gdy tylko żołnierze Armii Czerwonej przekroczą przedwojenną polską granicę. Najbardziej jaskrawym tego przykładem są dzieje żołnierzy wileńskiego Okręgu Armii Krajowej.

    Komendanta okręgu, podpułkownika Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”, mamiono możliwością utworzenia u boku Armii Czerwonej regularnych oddziałów Wojska Polskiego. Ostatecznie został zdradziecko aresztowany w sztabie generała Iwana Czerniachowskiego. W łapy NKWD wpadli również niemal wszyscy jego oficerowie. Około 8 tysięcy polskich partyzantów zostało wówczas wyłapanych. Ilu zginęło w licznych potyczkach z wojskami sowieckimi i bezpieką, nie wiadomo.

    http://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2017/12/Gen_Wilk-600x662.jpg

    Jedną z ofiar sowieckiego „wyzwolenia” był pułkownik Aleksander Krzyżanowski „Wilk” – na zdjęciu przed oddziałem w styczniu 1944 roku.
    W „Polsce lubelskiej”

    Sowiecki terror wobec Polaków wcale nie zelżał po przekroczeniu przez krasnoarmiejców Linii Curzona. To od niej zaczynała się zafundowana nam przez Stalina „nowa, demokratyczna Polska”.

    Czytaj dalej
    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/12/20/polskie-ofiary-nkwd-ilu-zabitych-wyzwolenie-armia-czerwona-1944-1945/#3
  • @Talbot 15:45:08
    Jestem za młody by móc pamiętać "mroczne czasy", ale
    jako dziecko, w latach 80, w Wwie jakoś "Armii Czerwonej" na ulicach nie widziałem.

    Za to teraz nawet na wsi można spotkać UPAdlińca. A moja śp. babka, która przeżyła całą wojnę, najbardziej bała się właśnie ich...

    "Każdy Rusek to KGB"? i
    "każdy Amerykanin to idiota"?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY