Gorące tematy: Powstanie Warszawskie Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
860 postów 7041 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

CZY ZASŁUŻYMY NA NIENAWIŚĆ MOSKWY ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czeka nas długi i upokarzający proces zabiegania o łaskawość Moskwy, okupiony licznymi ustępstwami i osłaniany bełkotem „georealistów

Zakres polityki zagranicznej rządu Prawa i Sprawiedliwości, wytyczają słowa Andrzeja Dudy z orędzia prezydenckiego –  „Polityka zagraniczna, która nie lubi rewolucji, potrzebuje dzisiaj korekty. Ta korekta to zwiększenie aktywności”. Kilka dni później, prezydent powtórzył: „Absolutnie nie będzie żadnej rewolucji. Potrzebna jest nam korekta. Chodzi mi o zwiększenie aktywności. Akcentowałem konieczność poprawy relacji z sąsiadami.

Zapowiedź „korekty” zasadniczo przeczyła wcześniejszym ocenom polityki zagranicznej rządów PO-PSL. Szereg wypowiedzi polityków PiS oraz sztandarowy dokument tej partii, tzw. „Program PiS 2014” zawierał wyłącznie negatywne opinie na temat  dokonań poprzedników i w okresie przedwyborczym zapowiadał wręcz rewolucyjne zmiany.

Zasada „konieczności poprawy relacji z sąsiadami”, sformułowana dobitnie przez Andrzeja Dudę, już wówczas dowodziła podległości dogmatyce „georealizmu” i sytuowała partię pana Kaczyńskiego w grupie utopistów i mistyfikatorów, którzy od dziesiątków lat niweczą nasze marzenia o silnej i niepodległej Polsce. Ta grupa nie tylko odrzuca doświadczenia historyczne, ale nie chce dostrzec, że niezależnie od ilości podpisanych umów i werbalnych deklaracji, Moskwa i Berlin zawsze  będą wrogami polskości.

Historycznym dążeniem tych państw jest ustanowienie na Wiśle granicy rosyjsko-niemieckiej i wymazanie Polski z mapy świata.  To, czego nie sformułuje dziś żaden polityk niemiecki, jest od lat realizowane na mocy sojuszu Merkel-Putin i dokonywane przy współudziale „elit” III RP. Różnica między obecną sytuacją, a rokiem 1939 polega jedynie na odwróceniu zadań i modyfikacji akcentów: konflikt zbrojny ma wywołać Rosja, Niemcom zaś przewidziano rolę politycznego i ekonomicznego wspornika.

Jeśli nie ma dziś polityków zdolnych do rewizji naszej strategii wobec najbliższych sąsiadów, zaś rządząca III RP klasa polityczna nawet nie próbuje zdefiniować polskiej racji stanu, jest w tym dowód uległości wobec dyktatu porządku jałtańskiego i akceptacji ambicji rosyjskich i niemieckich.

Obowiązek zachowania „przyjacielskich” relacji z Rosją i Niemcami, to podstawowy mit paraliżujący polską myśl polityczną. Po roku 1989 został on „wzbogacony” retoryką unijną i narzucony III RP, jako trwała zasada polityki zagranicznej.

Przedstawiciele partii pana Kaczyńskiego celebrują go tym chętniej, że gorliwe zapewnienia o „przyjaźni” i „normalizacji stosunków” zdejmuje z nich odium najgorszego przekleństwa politpoprawności – posądzenia o „rusofobię” lub antyniemieckość.

Chwilowe pogorszenie relacji z Niemcami, wywołane dziś ambicjonalną hucpą prezesa Kaczyńskiego w związku z tzw. wyborami przewodniczącego RE oraz buńczuczne wypowiedzi polityków PiS, nie powinny zatrzeć prawdy, że przez ostatnie półtora roku ten rząd bezmyślnie zabiegał o „przyjazne relacje” z zachodnim sąsiadem i w żadnym zakresie nie potrafił podważyć niemieckiej dominacji nad Europą. Idę o zakład, że wkrótce będziemy świadkami kolejnej „normalizacji” tych stosunków i żadne incydenty (w tym nagłaśniana ostatnio sprawa instrukcji szefa RASP) nie wpłyną na kontynuację mitologii „georealistów”.

W poprzednim tekście cytowałem wypowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosława Selina oraz słowa prezydenta Andrzeja Dudy, których kontekst dotyczył obaw przed posądzeniem o „rusofobię”.

Warto wspomnieć, że w obawie przed tym „przekleństwem”, rząd PiS zakonserwował dwa sztandarowe projekty poprzedniego reżimu –  tzw. mały ruch graniczny z obwodem kaliningradzkim oraz działalność Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Wydawało się, że natychmiastowe zamknięcie granicy z Kaliningradem (umożliwia to art. 12  umowy) i wskazanie zagrożeń związanych z rosyjsko-niemieckim projektem „Prusy Wschodnie”, powinno należeć do priorytetów rządu deklarującego dbałość o bezpieczeństwo Polaków. Nic podobnego nie nastąpiło i dopiero w lipcu 2016 roku rząd PiS, po pretekstem  „zapewnienia bezpieczeństwa w trakcie szczytu NATO i ŚDM” zdecydował się „tymczasowo zawiesić” mały ruch graniczny. Dziś, mimo szyderczych uwag Rosjan, iż  nie zależy im na ponownym otwarciu granicy, PiS nadal utrzymuje stan „tymczasowości”, a nawet rozważa ponowne uruchomienie antypolskiego projektu.

Wielokrotnie też pisałem, że likwidacja Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia- CPRDiP (nazwanego przeze mnie „centrum kata i ofiary”) powinna nastąpić natychmiast po zaprzysiężeniu rządu Beaty Szydło. Przyznam, że do czasu przeczytania wypowiedzi J.Selina na temat lęku przed zarzutem „rusofobii”, nie mogłem zrozumieć, dlaczego partia Kaczyńskiego przeznacza ponad 5,5 mln złotych rocznie na utrzymywanie TPPR-bis, a nawet dokonuje tam zmian personalnych i stawia na czele tej kompromitującej Polskę instytucji, prof. Andrzeja Nowaka. Słowa prominentnego polityka PiS ujawniły rzeczywiste powody, jakimi kierują się zakładnicy mitologii demokracji.

Przypomnę, że nie chodzi o byle jaką instytucję. CPRDiP jest symbolem tego zniewolenia, które doprowadziło do tragedii smoleńskiej i skazało nas na hańbę „pojednania” z kremlowskimi bandytami.

Powołanie odrębnej instytucji rządowej, odpowiedzialnej za „krzewienie idei dialogu polsko-rosyjskiego” ustalono podczas spotkania premierów Tuska i Putina w roku 2009. Projekt ten omawiano również w Smoleńsku, w trakcie ponownego spotkania w dniu 7 kwietnia 2010 r. Podjęto wówczas decyzję o utworzeniu odpowiedniej instytucji rządowej i powierzeniu inicjatywy założycielskiej ministrom kultury III RP i Federacji Rosyjskiej. Reżim PO-PSL w błyskawicznym tempie przeforsował uchwalenie specjalnej ustawy o utworzeniu Centrum. Jej projekt wpłynął do Sejmu 3 grudnia 2010 roku, a już 25 marca 2011 roku ustawa została przyjęta. 7 kwietnia 2011 - w rocznicę spotkania Putin-Tusk, podpisał ją Bronisław Komorowski. Centrum otrzymało okazałą siedzibę w warszawskim biurowcu Centrum Jasna, którego właścicielem jest Archidiecezja Warszawska. Był to wymierny dowód poparcia hierarchów Kościoła dla idei polsko-rosyjskiego „pojednania”.

Cele działalności CPRDiP są identyczne z zapisami zawartymi w peerelowskich statutach TPPR. Nie próbowano nawet maskować tej zbieżności i poddając tekst stylistycznej kosmetyce zapisano w ustawie wszystkie zadania wyznaczane dotąd Towarzystwu przez komunistycznych ministrów spraw wewnętrznych.

Warto wspomnieć, że, (wbrew wspólnym ustaleniom) w Rosji nigdy nie powstała podobna instytucja rządowa. Powołane tam Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia ma bowiem status fundacji i powstało na mocy dekretu prezydenckiego. Nie prowadzi ono żadnej działalności, a na stronie internetowej rosyjskiej fundacji można jedynie znaleźć publikacje szkalujące i atakujące Polaków.

Dziś CPRDiP, któremu przewodniczy prof. Andrzej Nowak, ogłasza kolejną edycję szkodliwego projektu -„Polsko-Rosyjskiej Wymiany Młodzieży 2017” oraz proponuje niemałe granty w ramach „konkursu na projekt na rzecz dialogu i porozumienia w stosunkach polsko-rosyjskich”.Pozostawienie tego symbolu zniewolenia i finansowanie CPRDiP na poziomie wyznaczonym przez reżim PO-PSL, jest oczywistym dowodem kontynuacji polityki poprzedników i znakiem uwikłania grupy rządzącej w groźne i kompromitujące kompleksy.

Dowodem nie jedynym i nie ostatnim.

Bez rozgłosu i anonsów w rządowych przekaźnikach, PiS reaktywował przed kilkoma dniami działalność tzw. Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. Uroczystość powołania Grupy uświetnili swoją obecnością: ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew, ambasador Polski w Rosji Włodzimierz Marciniak, a także minister Jarosław Sellin, znany już z obaw przed posądzeniem o „rusofobię”.

Szef polskiego MSZ ogłosił przy tej okazji –„Dostrzegamy potrzebę dialogu społecznego, rozwoju kontaktów międzyludzkich, współpracy kulturalnej i odbudowy dwustronnych relacji gospodarczych z naszym rosyjskim sąsiadem. Rosja i Polska są sąsiadami i merytoryczny, przełamujący stereotypy dialog leży w naszym wspólnym interesie”. Zadeklarował także, że „mimo trudnej sytuacji Polska jest otwarta na konstruktywną współpracę”.

Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych to organ polityczny, który w najnowszej historii stosunków polsko-rosyjskich zapisał najczarniejszą kartę. Powołana w roku 2002, podczas pierwszej wizyty Putina w Polsce, grupa ta przez wiele lat  nie odgrywała większej roli. Aż do grudnia 2007 roku, gdy tuż po dojściu do władzy ekipy PO-PSL reaktywowano jej działalność i wyznaczono nowych członków. Polskim współprzewodniczącym został wówczas Adam Daniel Rotfeld – peerelowski dyplomata, zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik o pseudonimach „Ralf”, „Rauf"i „Serb”. Ze strony rosyjskiej, grupie przewodniczył były dyplomata sowiecki Anatolij Torkunow.

Członkowie grupy musieli posiadać niemałe wpływy w obu „zaprzyjaźnionych” krajach lub byli sprawnymi przekaźnikami poleceń faktycznych decydentów, bo odegrała ona ogromną rolę w procesach politycznych poprzedzających tragedię smoleńską i przez wiele lat patronowała polsko-rosyjskiemu „pojednaniu” Jak dalece sięgały te wpływy, pokazują dwa przykłady.

W listopadzie 2009 roku, Adam Rotfeld, po spotkaniu członków Grupy ds. Trudnych w Moskwie wyraził życzenie, by obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej odbyły się z udziałem przedstawicieli Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i Kościoła katolickiego oraz zapowiedział, że „strona rosyjska zwróci się do RKP a my do Kościoła katolickiego z prośbą, aby podczas uroczystości reprezentowane były na stosownie wysokim szczeblu”. W tym samym czasie, Grupa rekomendowała „przywódcom obu państw” powołanie rządowych centrów „dialogu i pojednania”.

Gdy w lipcu 2012 roku Rotfeld wyraził inne życzenie - by tekst wspólnego „Przesłania do Narodów Polski i Rosji” podpisanego przez wysłannika Putina, Cyryla I i abp. Józefa Michalika - "został odczytany we wszystkich kościołach w Polsce i wszystkich cerkwiach w Rosji, bo miałoby to ogromne znaczenie", Rada Stała Episkopatu natychmiast podjęła decyzję o odczytaniu „orędzia” w polskich kościołach i wyznaczyła ten obowiązek na dzień 9 września 2012 roku. Wpływy Rotfelda nie sięgały jednak  agenta KGB o pseudonimie „Michajłow”, znanego dziś jako patriarcha Cyryl I, bo treści dokumentu nie odczytano w żadnej z rosyjskich cerkwi.

            Na pytanie - po co i z jaką intencją rząd Prawa i Sprawiedliwości reaktywował ten okryty niesławą organ, z pewnością nie otrzymamy odpowiedzi. Ten rząd nie chce i nie musi tłumaczyć się wyborcom, nawet z tak rażących decyzji. Można natomiast dostrzec, komu politycy PiS powierzyli zadanie „konstruktywnej współpracy” z Kremlem i na tej podstawie pokusić się o pewne wnioski.

Przewodniczącym Grupy został mianowany prof. Mirosław Filipowicz – dyrektor Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej, wykładowca KUL. Ten sam prof. M. Filipowicz, w listopadzie 2008 r. histerycznie reagował na  informację o zaproszeniu przez KUL dr. Sławomira Cenckiewicza i na łamach „Gazety Wyborczej” grzmiał o „łamaniu zasady dyskursu naukowego”. Identyczne zastrzeżenia, wykładowca KUL wyrażał z powodu zaproszenia na uczelnię reżysera Grzegorza Brauna. Prof. Filipowicz należał również do prelegentów konferencji „Przyszłość chrześcijaństwa w Europie. Rola Kościołów i narodów Polski i Rosji” z roku 2013, podczas której miłośnicy „pojednania” debatowali nad  „przesłaniem o pojednaniu narodów Polski i Rosji”.

Tuż po tragedii smoleńskiej, Mirosław Filipowicz był pomysłodawcą powołania polsko-rosyjskiego zespołu złożonego z nauczycieli historii i naukowców historyków. Jego zadanie miało polegać na przygotowaniu pomocy edukacyjnych nt. relacji polsko-rosyjskich i polsko-radzieckich, przeznaczonych do wykorzystywania w gimnazjach i liceach. Filipowicz zastosował tu „nowatorską” metodę, którą tuż po Smoleńsku praktykowało wielu przedstawicieli świata nauki. Jak przypominał inny członek Grupy, dr Rafał Wnuk -  „Prof. Filipowicz zaproponował podejście, które można nazwać „ucieczką do przodu”. Zamiast koncentrować się na relatywnie świeżych zaszłościach historycznych, które z definicji sytuują Polaków i Rosjan na wrogich pozycjach, należy wyjść z propozycją pozytywną. Pierwszym filarem tego pomysłu jest rozszerzenie wachlarza zainteresowań na całość polsko-rosyjskich relacji: od średniowiecza po wiek XX. W takim ujęciu trudny wiek XX stałby się jedną z kilku odsłon polsko-rosyjskiej przeszłości, a nie jedynym punktem odniesienia.”

Prawda, że proste?

Nie chcę zanudzać czytelników opisem dokonań pozostałych członków nowo powołanej Grupy. Choć  znajdziemy tam kilka ciekawych postaci, jak wspomnianego już dr hab. Rafała Wnuka, autora paszkwilu "Brygada Świętokrzyska. Zakłamana legenda" zamieszczonego przed rokiem w GW, prof. Jerzego Menkesa, czy byłego dyrektora Instytutu Polskiego w Moskwie Marka Radziwona, to wybór przewodniczącego oraz obecność w Grupie ludzi z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, pozwalają przypuszczać, że intencje rządu PiS w zakresie „normalizacji” stosunków z Rosją są zbliżone lub identyczne z zamysłami poprzedników.

Jeśli politycy PiS powierzyli „plan działań na 2017 rok oraz agendę rozmów ze stroną rosyjską” ludziom uczestniczącym w posmoleńskim procesie „pojednania”, oceniam to jako najgorszą i skandaliczną rekomendację.  

Tym bardziej, że strona rosyjska doskonale rozpoznała „georealistyczne” fobie i kompleksy polityków PiS i w odpowiedzi na te niedwuznaczne umizgi, rozpoczęła wielowątkową operację psychologiczną.  Jest ona rozgrywana przez Rosję od lat kilkudziesięciu i sprowadza się do wytworzenia patologicznych, niesymetrycznych relacji, w których zamiar upokorzenia i pohańbienia przeciwnika odgrywa rolę „czynnika mobilizującego”. Rosja stosuje ją wobec tych, którymi gardzi i których zamierza oszukać, co oznacza, że skutków tej gry nie doświadczyli jedynie ci, którzy stawili Moskwie zbrojny opór i nigdy nie uwierzyli w jej dobrą wolę.

„Schemat psychologiczny” tej operacji można z łatwością odnaleźć w treści wykładu rosyjskiego ambasadora Andriejewa, wygłoszonego 6 marca br.  na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Ten sam Andriejew, który 9 marca uczestniczył w uroczystości wznowienia działalności Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, trzy dni wcześniej stwierdził, że „stosunki między Polską a Rosją są najgorsze od czasu II wojny światowej”, a w swojej „propagitkce” obarczył rząd Prawa i Sprawiedliwości pełną i jedyną odpowiedzialnością za pogorszenie tych stosunków. Zdaniem rosyjskiego dyplomaty - „w Polsce, jak i w wielu innych zachodnich krajach toczy się permanentna „wojna informacyjna” przeciwko Rosji: codziennie słyszymy ostre negatywne wypowiedzi polskich osób oficjalnych pod adresem naszego kraju, z reguły w polskich środkach masowego przekazu ukazują się i są emitowane materiały o Rosji prawie wyłącznie o charakterze krytycznym według zasady „o Rosji albo źle, albo nic”. Polscy partnerzy nie zgadzają się z tym, że w Polsce jest rozpowszechniona rusofobia. Zwracają uwagę na to, że w Polsce dobrze się traktuje Rosjan, lubiana jest kultura rosyjska, łatwo się znajduje wspólny język z Rosjanami, ale rzeczywiście nie lubi się państwa rosyjskiego, z powodu którego Polacy sporo nacierpieli się w przeszłości a które i teraz podobno źle się zachowuje.

Konstrukcja tego wywodu, w całości oparta na łgarstwach i traktowaniu przeciwnika niczym kompletnego idioty, ma oczywiście racjonalny cel. W tej sposób Rosja ustawia się w roli „pokrzywdzonego”, obarcza przeciwnika odpowiedzialnością za wszelkie zło i każe mu wierzyć, że tylko usilne zabiegi o względy Moskwy mogą wpłynąć na poprawę wzajemnych relacji. To strategia znana od czasów carycy Katarzyny i z powodzeniem praktykowana przez sowieckich dyplomatów. Im bardziej Rosja pohańbi, obrazi i oszuka przeciwnika, im mocniej narzuci mu zbrodniczy styl myślenia i głębiej zepchnie w fałsz historii - tym zwiększa się szansa, że przyjmie on postawę niewolniczą i odrzucając „świeże zaszłości historyczne” zacznie poszukiwać jedynej drogi do „ruskiej duszy” - „ucieczki do przodu”.

Czyż prof. Filipowicz, proponując Polakom taki właśnie stopień „pragmatyzmu historycznego”, nie jest  wybitnym znawcą Rosji? I jakie efekty chcą uzyskać politycy PiS stawiając tego znawcę na czele organu przygotowującego nową odsłonę „pojednania”?

W ramach tej samej operacji psychologicznej, ambasador Andriejew, odpowiadając 16 marca br. na pytanie – „Czy strona rosyjska zamierza reaktywować działalność Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych?, stwierdził: „Jeżeli od strony polskiej wpłyną odpowiednie propozycje, będą one rozpatrywane w kontekście ogólnej normalizacji stosunków rosyjsko-polskich, włączając pełnowartościowe kontakty polityczne, oraz z uwzględnieniem tego, czy zostaną zaproponowane dla omówienia aktualne kwestie naszej wspólnej historii mające istotne znaczenie dla postępu dialogu politycznego.”

Ponieważ polski MSZ w odpowiedzi wydał oświadczenie, z którego wynika, że „będzie dążyć do organizacji spotkania plenarnego, które powinno odbyć się w Polsce” - wynik rosyjskiej kombinacji i status, jaki w niej osiągną polscy „gracze”, wydaje się przesądzony.

Czeka nas długi i upokarzający proces zabiegania o łaskawość Moskwy, okupiony licznymi ustępstwami i osłaniany bełkotem „georealistów”. Ludzie, którym nawet w głowie nie powstanie, że Rosja liczy się tylko z silnymi i tylko z pozycji siły można traktować odwiecznego wroga, już znaleźli się w pułapce własnych lęków i ograniczeń.

Najmocniejszym znakiem kontynuacji polityki poprzedników, będzie rażąca asymetria w relacjach polsko-rosyjskich i występowanie z pozycji petenta wobec państwa, które okazuje nam jawną wrogość i pogardę.

Car Mikołaj I miał podobno mawiać, że zna tylko dwa rodzaje Polaków: tych, których nienawidzi i tych, którymi gardzi.

Rządzący III RP „georealiści”, którym zarzut „rusofobii” spędza sen z powiek i skłania do szukania „ucieczki do przodu”, nigdy nie zasłużą na honor ruskiej nienawiści.

 

 

 

Przydatne linki:

https://bezdekretu.blogspot.com/2017/02/do-rusofobow-i-antydemokratow.html

https://bezdekretu.blogspot.com/2012/08/patron-pojednania-zrodzonego-z-krwi.html

https://bezdekretu.blogspot.com/2011/11/kaliningrad-demony-uwolnione.html

https://bezdekretu.blogspot.com/2011/06/centrum-kata-i-ofiary.html

https://bezdekretu.blogspot.com/2014/12/dlaczego-milczeliscie.html

 

 

 

 

Autor: Aleksander Ścios

KOMENTARZE

  • Dzicz i Smród
    //Car Mikołaj I miał podobno mawiać, że zna tylko dwa rodzaje Polaków: tych, których nienawidzi i tych, którymi gardzi.//

    Pilsudski miał podobno mawiać, że zna tylko dwa rodzaje Rosjan:
    Dzicz i Smród

    5+
  • Idą po nasze!
    Niemcy już dostają pieniądze, bo polskie sądy coraz częściej przyznają im odszkodowania!

    http://polskaniepodlegla.pl/media/k2/items/cache/07e866daa207cbbb799efea1f264fd34_L.jpg

    Polskie sądy coraz częściej przyznają odszkodowania dla obywateli Niemiec za majątki pozostawione w Polsce przez ich przodków. Istnieje uzasadniona obawa, że z podobnymi roszczeniami zaczną występować także spadkobiercy innych mniejszości narodowych, które kiedyś zamieszkiwały Polskę.Pierwsza fala roszczeń

    Według informacji podanych przez Sąd Okręgowy w Olsztynie na jego wokandzie jest obecnie 20 spraw wniesionych przez obywateli Niemiec, których przodkowie zamieszkiwali kiedyś na terenie Warmii i Mazur. W pozwach tych domagają się oni odszkodowania, ponieważ, jak stwierdzają, polskie władze zmusiły ich przodków do zrzeczenia się majątku, zanim opuścili nasz kraj. Chodzi głównie o budynki, ziemię rolną, a także działki leśne, które były ich własnością, a które potem przejął polski Skarb Państwa. Twierdzą również, że do tej pory nie otrzymali z tego tytułu żadnego odszkodowania, chociaż takie miały im zostać wypłacone przez stronę niemiecką. I właśnie teraz postanowili dochodzić odszkodowania przed polskimi sądami. Te z kolei wcześniej czy później zasądzają im takie odszkodowanie. W grudniu ub.r. olsztyński sąd zasądził m.in. kwotę 670 tys. zł odszkodowania dla spadkobiercy rodziny Warmiaków, która w latach 70. wyjechała do Niemiec, pozostawiając w Polsce 40-hektarowe gospodarstwo rolne oraz 10-hektarową działkę leśną. Wydane przez Sąd Okręgowy w Olsztynie orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne i dotyczy jedynie części zgłoszonego przez spadkobiercę rodziny Warmiaków roszczenia. Toczą się jeszcze postępowania administracyjne odnośnie części nieruchomości wskazanej w roszczeniu i dlatego olsztyński sąd nie mógł wydać wyroku obejmującego całość tego pozwu. Na rozstrzygnięcie olsztyńskiego sądu czekają też inne pozwy niemieckich obywateli, których przodkowie zamieszkiwali na Mazurach. Jest jednak kwestią czasu, kiedy i one zostanę pozytywnie rozpatrzone przez olsztyński sąd. Bardzo możliwe, że Sąd Okręgowy w Olsztynie zdoła w tym roku rozpatrzyć co najmniej kilka z nich i na pewno zapadnie w nich rozstrzygniecie podobne do tego, jakie wydane zostało w sprawie nieruchomości pozostawionych przez rodzinę Warmiaków. Krótko mówiąc, Skarb Państwa, czyli my wszyscy, zapłacimy im odszkodowanie. Pewne jest jedno: Polska będzie musiała w najbliższych latach zabezpieczyć dodatkowe pieniądze na wypłatę odszkodowań dla niemieckich obywateli, których przodkowie zamieszkiwali kiedyś Polsce. Liczba zgłaszanych przez nich pozwów rośnie. Od 2012 r. sądy cywilne na Warmii, Mazurach, Pomorzu i Dolnym Śląsku odnotowują systematyczny wzrost spraw, w których przedmiotem są roszczenia z tytułu pozostawionego w Polsce majątku. Spadkobiercy dawnych niemieckich właścicieli, którzy składają do polskich sądów takie pozwy, twierdzą, że przed wyjazdem do Niemiec ówczesne polskie władze zmuszały ich przodków do zrzekania się swoich majątków. Nagminnie oświadczają również, że ich rodziny nigdy nie otrzymały z tego tytułu odszkodowania. Pamiętajmy: przesiedlenia te odbywały się dobrowolnie i były częścią umowy międzypaństwowej. Fakt, że dziś możliwe jest windykowanie roszczeń, wynika z niedbalstwa władz PRL-u i późniejszych rządów, które nie uregulowały sprawy.

    Pierwsze próby

    Tak naprawdę wszystko zaczęło się od Agnes Trawny, która w latach 70. wyjechała do Niemiec z mazurskich Nart. Jej dom i ziemia przeszły wówczas na własność Skarbu Państwa, który następnie przekazał go w zarząd Lasom Państwowym. Te zaś ulokowały w nim rodziny robotników leśnych – Moskalików i Głowackich. Urzędnicy komunistycznej PRL zapomnieli jednak o tym, że aby wszystko było legalne, trzeba było nanieść stosowne adnotacje w księgach wieczystych. Ponieważ tego nie zrobili, Agnes Trawny dalej figurowała w nich jako właścicielka domu i ziemi, na której on stał. Gdy przyjeżdżająca co roku do Nart Trawny to zauważyła, postanowiła odzyskać utracony majątek. Podjęła wówczas sądową batalię, która trwała wiele lat. Dopiero w 2005 r., gdy polski Sąd Najwyższy wydał w tej sprawie ostateczne orzeczenie, Trawny dostała dawny majątek. Otrzymała również 1,108 mln złotych odszkodowania za ziemię, która do niej kiedyś należała. Na tej podstawie Trawny wystąpiła wówczas o eksmisję Moskalików i Głowackich, a potem pobierała jeszcze od nich opłatę za bezumowne korzystanie z odzyskanej nieruchomości. Głowaccy i Moskalikowie dobrowolnie wyprowadzili się z domu Trawny wiosną 2011 r. Rok później sami wystąpili z roszczeniami wobec Trawny, domagając się od niej 210 tys. zł odszkodowania z tytułu nakładów, jakie ponosili przez 30 lat użytkowania jej domu. Z tego powodu sprawa ponownie wróciła do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Olsztyński sąd oddalił pozew. W styczniu 2015 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał ostatecznie, że Agnes Trawny nie musi płacić Głowackim i Moskalikom za utrzymanie domu w Nartach. Ale przypadek Trawny okazał się przełomowy w roszczeniach Niemców. Wyrok polskiego Sądu Najwyższego w jej sprawie został szeroko nagłośniony w niemieckich mediach, które zachęcały swoich obywateli do podjęcia starań o odzyskanie utraconego majątku lub stosownego odszkodowania od państwa polskiego, powołując się na przykład Trawny. W konsekwencji tej propagandowej kampanii niemieckich mediów do polskich sądów zaczęły napływać kolejne pozwy obywateli niemieckich z roszczeniami z tytułu utraconego kiedyś przez ich rodziny majątku. I z roku na rok zaczęło przybywać tych, którzy mieli w swoich rękach korzystne wyroki polskich sądów. Polskie sądy zazwyczaj opierały swoje wyroki na decyzjach administracyjnych wojewodów, uznających przejęcie przez Skarb Państwa wspomnianych majątków za bezprawne. Ale bardzo często okazywało się PRL-owscy urzędnicy nie dopilnowali tego, aby decyzja o przejęciu poniemieckich nieruchomości przez Skarb Państwa znalazła swoje odbicie w księgach wieczystych. I właśnie to okazało się największym problemem, ponieważ dzięki temu niemieccy obywatele mieli podstawę, aby wywalczyć zwrot majątku lub odszkodowanie.

    Historia choroby i lekarstwo

    W sprawie poniemieckich majątków w Polsce nasze władze popełniły wiele błędów. Największym jednak było to, że gdy normalizowaliśmy nasze stosunki ze zjednoczonymi Niemcami, rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego nie zadbał, aby stosowne zapisy broniące naszego stanu posiadania znalazły się w polsko-niemieckim traktacie o dobrym sąsiedztwie, jaki został podpisany w 1991 r. Potem już nikt o tym nie myślał. Sytuacja uległa radykalnej zmianie, gdy w 2004 r. staliśmy się członkami UE i Niemcy coraz liczniej zaczęli zgłaszać roszczenia z tytułu pozostawionego kiedyś w Polsce przez ich przodków majątku. Bardzo często straszyli przy tym polskie władze skargami do europejskich instytucji. Tej presji, jak widać, uległy również polskie sądy, które wyrokiem w sprawie Agnes Trawny niejako wytyczyły swoją linię orzeczniczą. W rezultacie bez zahamowań orzekają o zwrocie majątku lub przyznają za niego odszkodowanie kolejnym niemieckim obywatelom. Jego wielkość niewiele różni się od tej, którą niemieccy wnioskodawcy wskazują w swoich roszczeniach. Z reguły są to kwoty wahające się od kilkuset tysięcy do kilku milinów złotych. Ale Niemcy dopiero się rozkręcają. Za parę lat może być tak, że ilość ich pozwów z tego tytułu będzie w polskich sądach wielokrotnie wyższa niż obecnie. Tak można by przypuszczać, obserwując obecną aktywność niemieckich ziomkostw w tym zakresie, które oferują pomoc prawną dla spadkobierców niemieckich mieszkańców Warmii, Mazur, Pomorza, Opolszczyzny i wielu innych ziem zachodniej Polski.

    A co będzie, jeśli z majątkowymi roszczeniami wobec Polski masowo zaczną występować Ukraińcy, których w Polsce było znacznie więcej niż Niemców? W wypadku Żydów bowiem sprawa prawnie jest oczywista. Mają takie same prawa do swoich nieruchomości jak wywłaszczeni Polacy. Problem stanowi tylko próba windykowania nieruchomości na zasadzie dziedziczenia rasowego, podejmowana przez żydowskich polityków i działaczy (czyli mocno nagłaśniany postulat zbiorczego odszkodowania z tytułu mienia Żydów zamordowanych przez Niemców, wypłaconego organizacjom żydowskim). Osobną kwestią jest mienie Żydów okradzionych przez Niemców w latach 30. np. we Wrocławiu. Te ziemie Polska otrzymała jako rekompensatę za utracone tereny wschodnie i za te grabieże powinni płacić Niemcy.

    Z roszczeniami za utracony majątek planują wystąpić masowo również Ukraińcy, którzy zostali przesiedleni po wojnie do USRR. Jest tylko kwestią czasu, kiedy ich pozwy trafia do polskich sądów. Dla wielu obywateli Ukrainy, którzy kiedyś zamieszkiwali w południowo-wschodniej Polsce, odszkodowanie, jakie mogliby wywalczyć przed polskim sądem, mogłoby całkowicie zmienić ich przyszłość. Pieniądze, jaki przyznają dzisiaj polskie sądy obywatelom Niemiec, dla Ukraińców wydają się wręcz niebotyczne. Warto zatem, aby rządzące PiS pomyślało o rozwiązaniach prawnych, które mogłyby obronić Polskę przed masowymi roszczeniami.

    Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta!
  • @Husky 09:48:30
    ...hehehehe... z samego rana taka rusofobia?

    Merkel robi interesy z Putinem ( tete a tete na 2 05 2017),a prezydent Duda nie może się z nim spotkać od inauguracji - bo walczy o banderowską Ukrainę.
    Tfu... co za wschodnie politykierzy w tej Polsce.
  • Dziennikarskie targowiczątka przepraszają Berlin za „antyniemiecką” kampanię w polskich mediach!
    http://polskaniepodlegla.pl/media/k2/items/cache/8ce69759fb4d9d144604cc6ea028e305_L.jpg

    Towarzystwo Dziennikarskie z Polski wystosowało list do niemieckich dziennikarzy i tamtejszej opinii publicznej w sprawie rzekomej „propagandy antyniemieckiej” w polskich mediach.

    W liście otwartym do niemieckich dziennikarzy i opinii publicznej w Niemczech polskie Towarzystwo Dziennikarskie zaznacza, że „budowane od lat partnerstwo i przyjaźń polsko-niemiecka są dziś zagrożone przez falę kłamliwej i agresywnej propagandy antyniemieckiej, zainicjowanej przez polskie władze i przywodzącej na myśl komunistyczną propagandę lat 60-tych”.

    Według autorów listu „na pierwszych stronach prorządowych polskich mediów widzimy obraźliwe fotomontaże przedstawiające niemieckich przywódców i liderów Unii Europejskiej w mundurach Wehrmachtu w scenerii z czasów II wojny światowej. Z ust najważniejszych polityków polskiego obozu rządowego padają wobec Niemiec, państwa sojuszniczego i przyjaznego Polsce, oskarżenia o dominację i narzucanie swej woli Europie”.

    List wspomina także, że rzeczniczka partii rządzącej w głównym wydaniu „Wiadomości” TVP „zarzuca państwu niemieckiemu ingerowanie w wewnętrzne sprawy Polski i pyta: ‘Czy jesteśmy wolnym krajem czy kolonią niemiecką?’. Zapowiada zmianę prawa, która miałaby wyrugować niemieckich wydawców z polskiego rynku prasowego. Posuwa się nawet do pogróżek pod adresem prezesa koncernu prasowego Ringier Axel Springer, strasząc go prokuraturą”.

    Autorzy podkreślają, że wiedzą, „jak bolesne i krzywdzące są wszystkie te kłamstwa i oszczerstwa”. Zapewniają oni jednocześnie: „są one tak samo bolesne dla nas, obrońców polskiego państwa prawa i polskiej demokracji”. Jak dodają, choć nie są osobiście odpowiedzialni „za tę nikczemną kampanię propagandową, której ofiarą padamy także my”, kierują pod adresem niemieckiej opinii publicznej słowa przeprosin i ubolewania.

    „My, sygnatariusze tego listu jesteśmy dziennikarzami, publicystami i redaktorami mediów przywiązanych do idei demokracji i państwa prawa. Podziwiamy społeczeństwo i państwo niemieckie za respektowanie standardów demokratycznych i moralnych i za solidarność z prześladowanymi” – czytamy.

    „Jesteśmy przekonani, że większość polskiej opinii publicznej okaże się odporna na szerzoną w złej wierze antyniemiecką propagandę i że będzie to tylko bolesny i wstydliwy epizod w historii przyjaznych stosunków polsko-niemieckich” – napisali autorzy.

    Źródło: https://parezja.pl/
  • @Seth 10:13:11
    Już na posterunku?

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2016/12/a912.jpg
  • @Talbot 10:15:15
    Tfu...że to szuje,różowe hieny,to każdy powinien wiedzieć,ale ci co to wspierają to PiS,Kukiz'15 itd.

    Chodzą do pedałen24 na wywiady...he,he,he...
  • @Talbot 10:33:18
    ...he,he,he... Ty, to na posterunku strażnika banderowskich interesów w Polsce.
  • No nie wierzę...
    Nie sądziłem, że znajdę tekst oskarżający PiS o zbyt mała rusofobię. Jaja po prostu.
    Ja o tym "Ściosie (czy ściosach, bo jest ich podobno więcej niż jeden tylko jeden nick mają) mam wyrobione zdanie od lat. Nie spada(ją) na drzewo.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:51:01
    Podobno dziadek Ściosa był w NKWD - słyszałeś o tym?
  • Komu podlega Putin?
    Kryminalna historia Władimira Władimirowicza Putina rozpoczęła się następująco: w Petersburgu około 60 lat temu urodził się chłopiec, który od najmłodszych lat nasiąkał szacunkiem i podziwem dla świata żydowskiego, później został on po linii żydowskiej zastępcą mera Petersburga i potężnie obłowił się z kradzieży na tym stanowisku.

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-65.jpg

    Anatolij Sobczak i Władimir Putin, dwaj petersburscy wybitni złodzieje mienia społecznego

    W latach 1993-1995 rząd Federacji Rosyjskiej pomagał finansowo przedsiębiorstwom państwowym. Istniała pewna korporacja budowlana „Dwadcatyj Triest”. Została ona sprywatyzowana w 1991 roku, to znaczy była prywatna a nie państwowa. Jednakże 80% wspomnianych pieniędzy (pomocowych), przeznaczonych dla całego miasta, trafiało właśnie do tej korporacji. Transfery środków budżetowych na jej konto były przeprowadzane stale w ciągu kilku miesięcy. Tylko w 1993 roku na konto korporacji wpłynęło około 4,5 miliona dolarów USA. Według zebranych informacji za okres działalności korporacji wyprane kwoty wynoszą dziesiątki milionów dolarów USA. W 1999 roku z tego powodu (po sprawdzeniu przez KRU- Urząd Kontroli Finansowej- tłum.), rozpoczęto dochodzenie karne Nr 144128.

    Dochodzenie to weszło do historii pod nazwą „Sprawa Putina”.

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-66.jpg

    Wybitny złodziej Anatolij Sobczak, mer Petersburga, ze swoim pucybutem-zastępcą, także złodziejem, Władimirem Władimirowiczem Putinem ( de domo żyd Szełomow)

    Na tle tych wydarzeń społeczność żydowska, prąca z całym impetem do władzy nad Rosją, upatrzyła sobie w Putinie obiecujące perspektywy do rządzenia krajem. Ich filozofię w swoim czasie wyraził Rothschild: „Pozwólcie mi tworzyć pieniądze kraju a nie będzie mnie interesowało kto będzie tworzył prawo”. A my pamiętamy kto rządzi finansami w naszym kraju. (patrz „10 najbogatszych miliarderów żydowskich w Rosji”- http://www.bpplanete.ru/e/2866946-top-10-rossiyskih-milliarderov-foto / Link już wygasł, redakcja NWO Report)

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-67.jpg

    Wybitni zbawcy Rosji. Baruch Elia i Wowa Szełomow. Występujący pod pseudonimami Jelcyn i Putin

    Z tego powodu Boris N. Jelcyn w sierpniu 1999 roku dymisjonuje Stiepaszina i mianuje swoim premierem Władimira Władimirowicza Putina, w tamtym okresie nikomu nieznanego osobnika. W okresie zamachów bombowych na bloki mieszkalne w Moskwie (ulica Gurianowa- 8 września 1999 roku, Kaszirskoje – 13 września 1999 roku), w Bujnaksku (4 września 1999 roku) właśnie 16 listopada 1999 roku na zjeździe FJOR (Federacja Żydowskich Gmin Rosji- tłum.) został wybrany główny rabin tej organizacji, Berl Lazar. Bezpośrednio potem odbyło się pierwsze spotkanie Lazara z Putinem. Sam Lazar powołany na to stanowisko z protekcji diamentowych magnatów a bezpośrednio przez samego Lewi Liewajewa (prezes kompanii „Afryka-Izrael” i „Gutkes”), który obecnie jest głównym sponsorem FJOR i prezydentem Związku Gmin Żydowskich Wspólnoty Niepodległych Państw do której wchodzi również FJOR. Właśnie Liewajew poznał Lazara z Bieriezowskim i Abramowiczem. Na zdjęciach poniżej od lewej widimy: Lewi Liewajew i Putin, Lewi Liewajew, Putin i Lazar.

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-69.jpg

    Zaraz po propozycji Władimira Putina Jelcyn podjął decyzję przeprowadzenia w Czeczenii serii operacji antyterrorystycznych. Popularność Putina wzrosła i w końcu 1999 roku Jelcyn podjął decyzję pod presją o rezygnacji pozostawiając Putina na stanowisku pełniącego obowiązki szefa państwa. Jelcyn wyjaśnił, że odchodzi „nie ze względu na stan zdrowia ale ze względu na całokształt wszystkich problemów” i przeprosił obywateli Rosji (niby mówiąc w domyśle, że porzuca ich na zgubę).

    „Przeczytawszy ostatnie zdanie jeszcze przez kilka minut milcząco i bez ruch siedział a po jego twarzy płynęły łzy”- wspomina operator kamery A. Makarow. Pełniącym obowiązki prezydenta został mianowany premier Władimir Władimirowicz Putin, który tego samego dnia podpisał dekret gwarantujący Jelcynowi ochronę przed odpowiedzialnością karną a także znaczne korzyści materialne dla niego i dla jego rodziny. Wyjaśnienia z pewnością są zbędne.

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-71.jpg

    Tak się kończą gry o władzę pomiędzy gangsterami. Bardzo kulturalnie. Tylko kopniak

    Mówiąc wprost, Putin został prezydentem na tle terrorystycznych zamachów bombowych na bloki mieszkalne i według planu żydowskiej elity finansowej. Po pomyślnym osadzeniu Putina na fotelu prezydenckim, Berl Lazar jako wykonawca oczekiwań izraelskiej elity diamentowej, 13 czerwca 2000 roku na „wszechżydowskim zjeździe” został mianowany głównym rabinem Rosji. Nad Putinem trzeba się ulitować bo przez cały ten czas nad nieborakiem wisiał „miecz Damoklesa” czyli groźba wylądowania w więzieniu na jakieś 20 lat. Przecież sprawę jego przestępstw finansowych Prokuratura Generalna ostatecznie nielegalnie zamknęła dopiero 31 sierpnia 2000 roku. Już po tym wydarzeniu można było trochę się odprężyć i odświętować pierwsze zwycięstwo diaspory żydowskiej w Rosji: „ 18 września 2000 roku Putin razem z głównym rabinem Berl Lazarem triumfalnie otwierają Moskiewskie Centrum Społeczności Żydowskiej na Marinoj Roszczie a 21 grudnia 2000 roku właśnie tam zapalają chanukalne świece z merem Moskwy”.

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-72.jpg

    Świętowanie zwycięstwa nad gojami

    A tak na marginesie finansowych przekrętów Putina. Jeśli zapytacie dokąd płynęły pieniądze przekazywane na konta korporacji „Dwadcatyj Triest” to musicie wiedzieć, że w Hiszpanii jest takie miasteczko o nazwie Alicante y Torrevieja. Korporacja „Dwadcatyj Triest” zajmowała się tam budową niewielkiego osiedla posiadłości wiejskich, 30 domów.

    W szczególności i według naszych informacji, wśród nich były posiadłości wiejskie Putina i Sobczaka. Później, kiedy w 2000 roku Putin został prezydentem, jedna z większych hiszpańskich gazet policzyła, że w latach 1996-2000 Władimir Władimirowicz Putin odwiedził to miejsce w Hiszpanii 37 razy. Ponadto Putin przekraczał granicę na fałszywych paszportach. Hiszpania wiedziała o tym a także kto to jest (wtedy Putin był już dyrektorem FSB). Skandal na skalę międzynarodową nie był potrzebny. Już znacznie później Berl Lazar serdecznie dziękował Putinowi na swoim wystąpieniu w Oxfordzie na konferencji Chabadu:

    „Nigdy ani jeden szef Rosji nie zrobił tyle dobrego dla żydów co Władimir Władimirowicz Putin. Teraz w Rosji liczni merowie miast, szefowie okręgów i ministrowie rządu są żydami. To już jest norma”.

    Trzeba powiedzieć, że wszystkie wybory Putina na prezydenta, najwyraźniej z czystego przypadku, odbywały się z towarzyszeniem różnych wybuchów i „zamachów terrorystycznych”. Putin później szczerze mówił w telewizji: „Organizatorzy bombowych bombowych zamachów terrorystycznych w metrze będą zabici”. Z pewnością miał na myśli podwykonawców.

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-73.jpg

    Putinowski raj. Goje leżą, żydzi stoją

    Teraz przed nowymi wyborami Putina w 2012 roku pojawił się taki korzystny czynnik jak zagrożenie ze strony NATO. To nieistotne czy zagrożenie jest prawdziwe czy nie, ale wszystkie media informacyjne tryskają doniesieniami w rodzaju: „USA chcą obalić Rosję i Libię”, „Siergiej Ławrow: wojskowe stanowisko NATO jest zagrożeniem dla Rosji”. Trzeba dodać, że takie państwo jak USA, będące filią Izraela, znajduje się z Putinem w stosunkach przyjacielskich, prawie w relacjach rodzinnych, dlatego że tylko najbliższej rodzinie Putin mógłby sprzedać całe rosyjskie zboże. Pomagać Putinowi w kampanii prezydenckiej przyjechał nawet tak znany i jawny judaista jak Mike McFaul.

    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-74.jpg

    Zagorzały judaista Mike McFaul, pomocnik i doradca Putina, ambasador USA w Moskwie

    Natychmiast po swoim przyjeździe spotkał się on z wielkim szumem z opozycją w następstwie czego każdy teraz mityng przeciwko Putinowi dodaje mu gwałtownie punktów poparcia jako bojownikowi o integralność Rosji.

    Źródło: http://3rm.info/21588-komu-podchinyaetsya-putin.html

    Data publikacji: 25.02.2012
    https://www.nwo.report/wp-content/uploads/2017/03/a-75.jpg

    Tradycja zobowiązuje.
  • @Talbot 11:02:22
    Nie, nie słyszałem.
    Masz jakieś bliższe dane?
  • @Talbot 11:39:23
    Wiesz co Talbot? Zaczynasz już być trochę śmieszny z tym waleniem w Putina, wszystko na jedno kopyto.

    Ja patrzę bardzo krytycznie na to co robi i wiele rzeczy mi się nie podoba (sprawa Banku Centralnego np) ale uważam go za rosyjskiego męża stanu (daj nam Boże takiego!) i obok Ławrowa najwybitniejszego polityka na świecie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.
  • Powrót do potęgi ZSRR
    Rosja: paszporty dla mieszkańców dawnych terytoriów ZSRR i Cesarstwa Rosyjskiego

    http://static.kresy.pl/image/ma/1d9f5bbbfbae73ad28989cef6c21889a.jpg

    Według propozycji, które trafiły do izby niższej rosyjskiego parlamentu, o rosyjskie obywatelstwo będą mogły ubiegać się osoby, które mieszkają na terytoriach należących niegdyś do Cesarstwa Rosyjskiego czy ZSRR.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/rosja-paszporty-dla-mieszkancow-dawnych-terytoriow-zsrr-i-cesarstwa-rosyjskiego-
  • @Talbot 12:00:29
    Teraz już widzę jak szybciutko i nerwowo Pribałtyka daje obywatelstwo swoim ''nieobywatelom''. I bez drakońskich egzaminów z języka i historii.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:53:16
    " ale uważam go za rosyjskiego męża stanu (daj nam Boże takiego!) i obok Ławrowa najwybitniejszego polityka na świecie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat."

    A ja uważam go za agenta Rothschilda - o gustach nie dyskutuję.
    To amerykańska masoneria jego stworzyła, aby nie było pustki po ZSRR.
    To taka bajka o Wilku i Zającu - Pixie, Dixie i Mr. Jinks
    To taki sztuczny wróg stworzony przez żydów - Putin wprowadza w Rosji to samo, co w Ameryce.

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/pomiot-rewolucyjnej-elity-rosyjskojezycznej-korzysta-zycia-2017-03
  • @Husky 09:48:30
    Jak Talbot i Husky
    ?
  • @Talbot 12:35:42
    Wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Pana...

    Nawet jeśli jest tak jak mówisz to jest to najlepszy człowiek Rotszylda :)
  • @fretka 12:42:16
    i fretka ?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:53:16
    Czy ZSRR stworzyli Słowianie?
    Kto stworzył Putina, który mówi o katastrofie, gdy upadł Związek Radziecki?
    Kto stworzył Unię Europejską i FED w USA?

    http://www.prisonplanet.pl/files/96577242/putin_sm.jpg

    http://www.prisonplanet.pl/polityka/zachod_budowa_rosji_i,p351645514
  • @Talbot 13:52:03
    Jako przeszkolony Żyd w tym jak posługiwać się antysemityzmem, na siłę chcesz udowodnić, że Putin to Żyd.
    Jako, że Krym miał być żydowską enklawą z jankeskimi bazami a Putin go Wam zręcznie zakosił sprzed nosa, żal i nienawiść ściska Wam żopy.
    Mnie nie interesuje czy Putin to Żyd czy nie.
    Nie jest on prezydentem Polski, o wyborze prezydenta swojego kraju decydują Rosjanie, zatem łaskawie wklejaj swoje wypociny na rosyjskich forach, może wpłyniesz na wyborców w Rosji aby wybrali prawdziwego Żyda, Nawalnego.
  • @Husky 13:22:08
    okey-dokey
  • @lorenco 17:12:25
    To co wkleiłem o Putinie, jest właśnie z rosyjkiej strony internetowej.

    "Mnie nie interesuje czy Putin to Żyd czy nie."
    To ciekawe, że to ciebie nie interesuje - Putin jest Słowianinem, a ty myślałeś, że nie?
  • @Talbot 17:49:25
    //Putin jest Słowianinem,//

    Ale ty kręcisz :)
    Zdecyduj sie w końcu.
  • @Talbot 13:52:03
    Mnie na takie sztuczki... Talbot :)
  • @Talbot 17:49:25
    A ty wiesz, że Putin jest prezydentem FR?
    Mogę zachorować na putinofilię jak ty jesteś chory na putinfobię i wklejać tu z rosyjskich stron same superlatywy o prezydencie Rosji i co?
    Nazwiesz to nieprawdą i trollingiem, jak każdy rusofob, zakuty w hełm "rycerz" do którego nic nie dochodzi.
    https://cs7051.userapi.com/c540108/v540108367/38/ByUQni7Tv7M.jpg
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 18:26:31
    Pewnie jego ulubiony prezydent to Waltzman, zwany Poroszenko, dlatego tak gubi się w tym wszystkim:)

    https://pp.userapi.com/c637631/v637631528/39653/gEtDhrmvk2I.jpg
  • @lorenco 18:46:43
    Niektórzy porównują rząd Ukrainy do bandytów z lat '90, a co ich porównywać jak to są te same osoby.
    http://for-ua.com/static/images/gallerys/0/120/120-1640-0.jpg
    http://antikor.com.ua/foto/articles_foto/2017/03/17/157533.jpg
    http://for-ua.com/static/images/gallerys/0/120/120-1639-0.jpg
  • @fretka 18:55:11
    Tacy sami w tym czasie byli u władzy w Rosji.
    Takim Talbotom i jego prowadzącym zależy na tym, żeby się to wróciło jak na UPAinie. Dlatego jest taka nagonka na prezydenta Putina: raz, że chodzi o bogactwa naturalne Rosji, dwa, że chodzi o "wartości" zachodnie, aby po Moskwie mogły paradować geje i lesbijki, żeby pary homo mogły się pobierać i adoptować śliczne słowiańskie dzieci.
  • @lorenco 19:25:03
    'Pomijając fakt, co słyszeliście w fałszywych wiadomościach, miałem dobre spotkanie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Niemniej jednak Niemcy wiszą ogromne pieniądze NATO i Stanom Zjednoczonym. Konieczne jest, aby płacić więcej za mocną i bardzo drogą obronę, którą oferujemy w Niemczech! '- Napisał w Trump na mikroblogu Twitter..
  • @fretka 19:45:46
    Trump po prostu liczy i będzie liczył pieniądze, czy się komuś to podoba czy nie.
  • @lorenco 17:12:25
    Jakim podłym trzeba być człowiekiem by pisać prawdę o Putinie
    To na 110%
    Żyd.
  • @Husky 20:16:36
    A ta Twoja i Talbota prawda o Putinie jaki ma wpływ na Polskę? Uważam, że żadnego, ponieważ Polska to nie mocarstwo i Rosja traktuje nas jako upośledzoną siostrę. Niedługo tak zacznie traktować Twoją Wielką Brytanię.
    A Ty wraz z Talbotem weźcie spluwy, jedźcie do Rosji i ustrzelcie Putina.
    Nadawać i nic nie robić to każdy głupi potrafi. Żenada.
    Czekam na czyny a nie na ujadanie.
    No kundle, do dzieła!
  • @lorenco 20:31:07
    //Rosja traktuje nas jako upośledzoną siostrę.//
    czyli i ty też zostałeś przez Putina "upośledzonym"
  • @Husky 20:52:25
    Nie ma w mojej wypowiedzi stwierdzenia, że Putin nas tak traktuje a napisałem, że Rosja nas tak traktuje. Rosja to nie tylko Putin, parlament i rząd, to przede wszystkim jej mieszkańcy. A na różnych forach internetowych zwykli Rosjanie piszą o rusofobicznych rządach w Polsce , grożących Rosji, które jednocześnie są poddane i bezwolne wobec NWO, czyli upośledzone. A że Polacy takie rządy wybierają...
    Tu trzeba się w tym wszystkim cieszyć, że Rosjanie nazywają jeszcze Polskę siostrą a nie wrogiem.
  • @lorenco 21:55:31
    //A że Polacy takie rządy wybierają...//

    do niedawna to Rosjanie nam rządy wybierali
    więc to chyba Dobra Zmiana

    prawda ?
  • @Husky 22:00:14
    Nie, Rosjanie już od lat nie wybierają nam Polakom władz. Natomiast agenda CIA, jak najbardziej jest do tego zobowiązana.
    Nie wiem jak tam jest u Ciebie na wyspach, kto wybrał na premiera Teresę Majową?
  • @lorenco 22:19:05
    Eskimosi 8-))))
  • @Husky 22:00:14
    I jeszcze pytanko: masz już spluwę aby zabić Putina?
  • @lorenco 22:22:23
    Mam

    http://sgi3.iplsc.com/0006GKC067FKK530-C445.jpg
  • @Husky 22:27:53
    Takiej kupy złomu nie przewieziesz przez granicę
    Taki rewolwerek ma większe szanse
    http://www.afg-obrona.pl/sub/afg.sk/shop/product/flobertka-ekol-arda-cierna-kal-4mm-flobert-randz-curte-1059.jpg
    Do dzieła Husky i Talbot, myślę, że Moher się przyłączy, drużyna z Niezależnej, Gazety Polskiej itp. i Macierewicz z Waszczykowskim.
    Każdy z takim pistolecikiem, wielu zamachowców, to więcej szans na zabicie prezydenta Rosji.
    Koniec judzenia, czas na działanie.
    Pewnie wielu ludzi będzie za wami tęsknić, że nie będziecie pluć i podtrzymywać ich nienawiści do Rosji; myślę, że jednak, choć z żalem wytrzymają, bo cel uświęca środki.

    .
  • @lorenco 22:46:08
    to na pchły ?

    ten ma w rezerwie 8-)))

    https://i.wpimg.pl/730x0/m.gadzetomania.pl/rewo-b816e14a391a2987883de3ec49b.jpg
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:53:16
    ..jak zestawiam Dudę i Putina oraz Waszczykowskiego i Ławrowa... to z Twoim odczuciem się zgadzam...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

ULUBIENI AUTORZY